Facebook Google+ Twitter

Incydent czy tragifarsa?

Drugi zimowy dzień, obfitujący w opady, zawieje, wypadki i kolizje samochodowe. Kiedy rowy pełne wywróconych samochodów, domy bez prądu, a karetki nie nadążają zbierać rannych - w dalekiej Gruzji zrobiło się gorąco i wystrzałowo.

Wizyta naszego prezydenta w Gruzji, mająca swój wydźwięk polityczny, a również towarzyski, zajmuje dzisiejszego popołudnia wszystkich dziennikarzy, obserwatorów, komentatorów, oraz - jestem pewna - słuchaczy, widzów i czytelników. Tego wszak jeszcze nie było - padły strzały kilkadziesiąt metrów od samochodu wiozącego dwóch prezydentów: L. Kaczyńskiego i M. Saakaszwilego.

Konferencja prasowa szefa BBN W.Stasiaka, transmitowana przez TVP Info, miała dać odpowiedź na pytania zadawane przez dziennikarzy, ale nie wyjaśniła niczego. Pan Stasiak wypełnił czas konferencji klasycznym bla-blaniem, w trakcie którego wyłowiłam ostatnie pytanie niewidocznego na wizji dziennikarza; odpowiedź była jak wszystkie poprzednie - żadna w treści. A pytanie brzmiało interesująco: jeżeli prezydent chciał odwiedzić obóz dla uchodźców, to dlaczego znalazł się wiele kilometrów dalej, przy posterunku granicznym?

Odpowiedź pojawia się jakby mimo woli i w sposób nieco pośredni w materiałach wiadomości TVN z godz. 19. Otóż pan Saakaszwili - jak zdołałam zrozumieć - chciał pokazać naszemu prezydentowi, że Rosjanie ciągle są tam, gdzie ich być nie powinno. Kolumna z autobusem pełnym dziennikarzy, którzy jechali na czele, zbliżyła się do posterunku granicznego, gdzie zauważono jakąś grupę ludzi. Tam - obaj prezydenci wysiedli i w tym momencie rozległa się seria z karabinu maszynowego, skierowana nie wiadomo gdzie. A więc jacyś ludzie strzelali. Jacyś - bo mogli to być żołnierze rosyjscy, mogli to być również żołnierze gruzińscy albo jakakolwiek banda, jako że kraj spokojny nie jest i w bandy zbrojne obfituje.

Dla mnie zastanawiający jest najbardziej fakt, że p. Saakaszwili zdecydował się pokazywać swemu gościowi po ciemku coś, co nie było przewidziane w programie wizyty i zrealizowano je metodą ni stąd, ni zowąd.

Prezydent Kaczyński, na konferencji zwołanej natychmiast po powrocie do Tbilisi, uznał za stosowane zaręczyć swoim honorem, że nie była to zmowa obu panów prezydentów w celu wywołania incydentu i sprowokowania Rosjan. Jeżeli tak zaręczał, to znaczy, że takie podejrzenie się pojawiło. I ja prezydentowi Kaczyńskiemu wierzę.

Nie wierzę natomiast, że nie zorganizował tego sam Saakaszwili, bo też i na wspomnianej konferencji miał minę dziwnie zadowoloną. Faktem jest, że coraz wyraźniej mówi się iż wojna rosyjsko-gruzińska, aczkolwiek prowokowana przez Rosję - rozpoczęta została jednak przez Saakaszwilego, który spodziewał się twardych retorsji ze strony USA i EU w stosunku do Rosji. Oczekiwania Saakaszwilego nie spełniły się, a dyplomatyczna ofensywa Rosji i prowadzone z nią rozmowy z pewnością go zniecierpliwiły na tyle, że postanowił rozegrać skandal międzynarodowy z udziałem zaprzyjaźnionego i - niestety - chyba naiwnego prezydenta Polski.

I aczkolwiek jestem w stanie zrozumieć punkt widzenia i postępowanie naszego prezydenta, to wydaje mi się że - mówiąc kolokwialnie - w najlepszej wierze wpuścił się w maliny; broniąc wolności Gruzji, popiera przy okazji osobę niegodną zaufania. Zaczyna to wszystko zakrawać na tragifarsę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

""Z odległości ok. 100 stóp (30 metrów) posterunek otworzył ogień z broni maszynowej. Nikt w konwoju nie został trafiony. Strzelanina trwała ok. 5-7 minut. Obaj prezydenci zostali natychmiast ewakuowani i ani jeden strzał nie padł w odpowiedzi" - głosi oświadczenie biura prasowego prezydenta Saakaszwilego"

5-7 min.. Ma materiałach dziennikarskich jest to raczej 5-7 sekund... Jak tak dalej pójdzie to jeszcze dziś wieczorem poznamy dokładne rysopisy albo zdjęcia tych co strzelali. Nie mam wątpliwości, że będą mieli oni na sobie koszulki z rosyjską flagą, w jednej ręce karabin a w drugiej matrioszkę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panowie K. i S. wykombinowali, że w ten sposób zrobią "koło pióra" Sarkozy`emu. Zrobili sobie.
Jest takie powiedzenie, "czego dotknie, zrobi z guana złoto"; ja bym to odwróciła.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Polscy dziennikarze też pękają ze śmiechu i to jest budujące, że jeszcze są w naszym kraju ludzie potrafiący myśleć i wyciągać obiektywne wnioski.
Niestety, już po pierwszych doniesieniach można wyciągnąć wniosek, że mogła to być prowokacja strony gruzińskiej. Nagła zmiana programu pobytu prezydenta, polecenie wydane kierowcy autobusu z dziennikarzami nakazujące mu wyprzedzenie pojazdów kolumny (aby mogli być blisko miejsca akcji, lepiej je sfilmować?), ochocze wypowiedzi Lecha Kaczyńskiego, że strzelali Rosjanie (rzekomo słyszał rosyjskojęzyczne okrzyki, 30 metrów od granicy - skąd taka precyzja w nocy?) - wszystko to nakazuje podchodzić do całego incydentu z nieufnością. Podobno po strzałach pan prezydent wyszedł z samochodu i nie ochraniany specjalnie spacerował w dobrym humorze po szosie. No i ta konferencja prasowa podczas której oczywiście musiał podkreślić, że nie zgadza się ze stanowiskiem swojego rządu w sprawie powrotu do rozmów z Rosją i że Polska rozkwitała jedynie w okresie rządów jego brata...
Jeśli Gruzja wybrała taki sposób zwrócenia uwagi Europy na swoje problemy to jest to godne najwyższego potępienia i odniesie odwrotny skutek. A jeśli w przygotowaniu tego spektaklu brał udział nasz prezydent lub jego doradcy - to już sam nie wiem co o tym sądzić. Niestety osobiście bym tego nie wykluczał...
Mam nadzieję, że to nie koniec całej tragifarsy. Przy dzisiejszych technologiach nie jest żadnym problemem zebranie informacji z satelitów, nasłuchów, kontroli rozmów telefonicznych i wykazanie jaki był rzeczywisty cel tej "wycieczki" i czy doradcy lub sam prezydent nie byli poinformowani o przygotowaniu tej prowokacji. Nietrudno się domyślić, że ten niewielki kraj jest bardzo dokładnie inwigilowany elektronicznie przez wiele służb wywiadowczych, nie tylko rosyjskich.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Poniewaz przed chwila przytoczono w Radio Zet wypowiedź pana prezydenta, iż slyszał rosyjsk.a mowę - nalezy przyjąć, że:
- nikt poza Rosjanami po rosyjsku nie mowi
- pan rezydent mowe rozpoznal, bo rosyjski zna doskonale z czasow szkolnych
- żaden postarunek na żadnej granicy nie strzela w powietrze
- nalezy Rosjanom udowodnic, że to byli oni - nalezy odszukac pociski z kałasznikowa w skałach przydroznych

Reasumując - Rosjanie pekaja ze smiechu, bo tez trudno zachowac powagę.

Rotfl !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jedno wydaje się być pewne. Zachowanie służb ochrony było skandaliczne, obojętnie czy był to teatr czy nie. Natomiast z oceną polityczną, jak zawsze, należy poczekać na skutki. A to musi trochę potrwać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trudno oceniać sytuację, jeśli się tam nie było.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Chyba jednak tragifarsa. Żenujące to wszystko, niestety.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Swoją drogą aż dziw bierze, jak słabo wyszkoleni są rosyjscy żołnierze. Trzy serie z karabinów maszynowych z odległości - uwaga! - 30 metrów i nikt w "ostrzelanej" kolumnie nie został nawet draśnięty! Mało tego - nie ucierpiały nawet samochody. :)
Cóż - z krawiectwem ci ludzie nie mieli nic wspólnego, bo grubymi nićmi szyć też trzeba umieć! Szkoda tylko, że za pośrednictwem naszego prezydenta Polska bierze udział w kolejnej, międzynarodowej farsie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeden z komentarzy pod artykułem na temat na stronie gazety.pl
"Bóg nie istnieje. Gdyby istniał, miałby niepowtarzalną okazję."

(cytat z pamięci)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.11.2008 22:10

... wiem, że nic nie wiem ... IS

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.