Facebook Google+ Twitter

"Indie rozdarte" Arundhati Roy. Krzyk rozpaczy milionów ludzi [RECENZJA]

„Indie rozdarte” Arundhati Roy to krzyk rozpaczy milionów ludzi wyrzuconych na ulicę, traktowanych gorzej niż bezpańskie psy. To również protest przeciwko niesprawiedliwości rządu, rozrastającemu się aparatowi państwowemu, zakłamanym urzędnikom, łapówkarzom i przestępcom, którzy sankcjonują przepisami prawa swoje niecne uczynki.

 / Fot. materiały prasoweZ roku na rok Indie przyciągają coraz więcej turystów, spragnionych egzotyki, zatopienia się w barwach i zapachach, bądź poszukujących wyciszenia i duchowej odnowy. Mówiąc o Indiach, na myśl przychodzi nam olśniewający swoimi idealnymi proporcjami Tadź Mahal, który stał się już wizytówką kraju, Czerwony Fort w Agrze z imponującym meczetem Moti Masjid (Meczetem Perłowym) czy zespół świątyń w Khajuraho. Te zabytki, to również najpopularniejsze kierunki wycieczek organizowanych przez popularne biura podróży. I nie ma nic złego w podziwieniu tych perełek kultury, gdyby nie fakt, iż zakłamują one rzeczywistość i nie oddają prawdziwej twarzy Indii.

A jaka jest ta prawdziwa twarz? Co zobaczymy po zdjęciu maski, którą kraj przywdziewa na potrzeby turystów? Kiedy opada zasłona, możemy dostrzec „Indie rozdarte” – kraj pełen biedy, niesprawiedliwości, korupcji, kraj wstrząsany atakami bojowników o wolność i sprawiedliwość. Kraj spływający krwią rdzennych mieszkańców, w którym słowo sprawiedliwość ma pejoratywne znaczenie, w którym dobrobyt oznacza nie wyrównywanie szans, a pozbywanie się biednych i chorych, wyrzucając ich poza nawias społeczeństwa, poza granice miasta …

O takich Indiach, wstrząsanych walkami, krzyczących głosami pokrzywdzonych z trudem podnoszących się po kolejnych ciosach, pisze Arundhati Roy, zaangażowana politycznie i społecznie w sprawy swojego kraju pisarka. Książka „Indie rozdarte”, opublikowana nakładem wydawnictwa Wielka Litera, to wstrząsający dokument o kraju rozdartym niepokojami społecznymi i walkami o władze. To również zapis dramatu milionów ludzi żyjących na skraju ubóstwa, ludzi zapomnianych przez władze kraju i … przez Buddę.

Roy prezentuje nam trzy mocne uderzenia, trzy zbliżenia na swój kraj i panujące w nim stosunki, na wszechobecną przemoc i wadliwie interpretowaną demokrację. Zwraca uwagę na Konstytucję z roku 1950, która nie ma w sobie nic z idei równości, na walki toczące się każdego dnia na ulicach, na dramat bezrolnych, bezdomnych, i niedotykalnych. Porusza temat niesprawiedliwych rządowych decyzji, prawnie sankcjonujących gospodarkę rabunkową, na mocy których wielkie korporacje bez skrupułów odbierają szarym obywatelom dorobek całego życia i bezwzględnie eksploatującym zasoby mineralne.
Pisze o operacji Zielone Łowy, czyli wojnie wymierzonej przeciwko maoistowskim rebeliantom, których główne dowództwo ukrywa się w bezkresnych dżunglach środkowych Indii. Maoiści, określani mianem „największego wyzwania dla wewnętrznego bezpieczeństwa, z jakim (…) kraj kiedykolwiek miał do czynienia”, to członkowie nielegalnej Komunistycznej Partii Indii, która w 1967 roku stanęła na czele powstania naksalitów. Od tego momentu, zdziesiątkowani, żyją w głębi lasu, prowadząc działania opozycyjne. Roy postanowiła dotrzeć do nich, wyruszając do dżungli, towarzysząc im w drodze i słuchając ich wersji wydarzeń – dalekiej od zakłamanych informacji podawanych przez zakłamane media.

Ta armia, ci wrogowie kraju, to w rzeczywistości zdeterminowani, wycieńczeni i głodni ludzie, dla których walka jest ostatnim zrywem, ostatnią próbą wydarcia siłą sprawiedliwości. Autorka wędruje z nimi nocami, wsłuchując się w ich głosy, poznając idee, które im przyświecają. Uczestniczy również w obchodach setnej rocznicy rebelii 1910 roku, zwanej Bhumkal, podczas której Kojowie powstali przeciwko Brytyjczykom.

Pisarce towarzyszymy również w Dźantar Mantar, gdzie tysiące mieszkańców kraju domaga się respektowania ich podstawowych praw – prawa do dachu nad głową, do żywności i do życia. W kraju, gdzie z dnia na dzień można stracić cały dobytek, gdzie brutalność policji przybiera zatrważające rozmiary, gdzie znikają dzieci a kobiety są bestialsko gwałcone przez „stróżów prawa”, też żądania są wyjątkowo desperackie.

Nierozłączną częścią książki są zdjęcia, podkreślające jeszcze grozę sytuacji i bezmiar problemów, z którymi boryka się kraj. Barwne fotografie przekornie drwią z nas, oglądających, zaszytych w swoich domach, w wygodnych fotelach, w zasięgu ręki mających wszelkie zdobycze cywilizacji oraz jedzenie – luksus, na który nie wszyscy mieszkańcy Indii mogą sobie pozwolić.
„Indie rozdarte” Arundhati Roy to krzyk rozpaczy milionów ludzi wyrzuconych na ulicę, traktowanych gorzej niż bezpańskie psy. To również protest przeciwko niesprawiedliwości rządu, rozrastającemu się aparatowi państwowemu, zakłamanym urzędnikom, łapówkarzom i przestępcom, którzy sankcjonują przepisami prawa swoje niecne uczynki. Być może ten krzyk obudzi nasze dusze i pozwoli dostrzec, że Indie to nie tylko cukierkowe targi pełne skarbów i nie urokliwe zabytki, ale również setki ciał zamordowanych bojowników, ludzi, których jedynym celem była walka o lepsze jutro.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.