Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

9537 miejsce

Infoafera w MSWiA. Powinna zająć się nią komisja śledcza

- Nie można spokojnie przechodzić nad tą sytuacją. Szef CBA Paweł Wojtunik, (…) powiedział, że mamy do czynienia z największą aferą korupcyjną w III RP, to powinno wywołać refleksję – stwierdził w radiu polityk SLD.

 / Fot. CC, Autor: Lukasz2Infoafera w polskim MSWiA ma swój odzew aż za oceanem – w USA. Tygodnik "Wprost" dotarł do treści tajnego raportu, który zawiera "nowe i zaskakujące fakty" w sprawie tego ogromnego "przekrętu".

Według tygodnika - główny bohater infoafery, który ustawiał wielomilionowe przetargi, miał bardzo dobre kontakty z politykami z Kancelarii Premiera, popijał whisky z ministrem Sławomirem Nowakiem i przywoził na pendrivach z MSWiA, wskazówki do dokumentów przetargowych. Na zdjęciu w czołówce artykułu - gmach MSWiA przy ulicy Rakowieckiej (Autor: Lukasz2, Wikipedia).

Raport, o korupcyjnym procederze w ministerstwie spraw wewnętrznych, przygotowano na zlecenie jednego z największych światowych koncernów informatycznych. Gazeta – w ramach ochrony źródła informacji - nie podaje jego nazwy. Amerykanie zlecili wnikliwą informację o mechanizmach korupcyjnych, jesienią 2012 roku, z pominięciem swojego oddziału, w Warszawie.

Amerykanie byli bardzo mocno zainteresowani, głębokością i zasięgiem infoafery oraz tym, kto za nią stoi. Prowadzono więc operację cicho i dyskretnie. Raport rodził się w zaciszu tajnej biurokracji w tajemnych biurach i murach.

Raport podaje, iż Andrzej M., szef Centrum Projektów Informatycznych (CPI), miał dawać swoim pracownikom materiały, które zdobywał w siedzibie MSWiA z poleceniem uwzględnienia ich w przygotowywanych warunkach zamówień publicznych. Materiały pochodziły rzekomo z firm informatycznych, które następnie czyniły starania o kontrakty. - Czasami materiał był od ministra, czasem z poprawkami ministra.

Według "Wprost", jedno z pytań brzmi: Czy Andrzej M. był człowiekiem Grzegorza Schetyny? "To prawdopodobne" – pada odpowiedź. Były marszałek Sejmu, a ówczesny minister Spraw Wewnętrznych i Administracji (2007-2009) Grzegorz Schetyna, stanowczo zaprzecza w rozmowie z tygodnikiem, że dobrze znał Andrzeja M. Twierdzi, że widział się z nim zaledwie raz w życiu.

Amerykanie chcą mieć odpowiedź na pytanie, czy czołowy bohater infoafery, Andrzej M., miał wsparcie w działaniach, w Kancelarii Premiera? – Źródła resortu MAiC sugerują bardzo dobre kontakty Andrzeja M. z politykami w Kancelarii Premiera. W dokumencie padają m.in. nazwiska ministrów: Nowaka i Arabskiego.

I jest informacja, że Andrzej M. chętnie powiadał mimochodem: "piłem wczoraj whisky ze Sławkiem Nowakiem". Do min. Nowaka gazeta wysłała pytania, czy zna Andrzeja M. i czy spotykał się z nim w okresie pracy w Kancelarii Premiera. Niestety, były minister Nowak, nie odpowiedział.

- Jestem przekonany, że najlepiej byłoby w tej sprawie utworzyć w Sejmie komisję śledczą, która zajęłaby się wyjaśnianiem infoafery - powiedział w "Sygnałach dnia" radiowej Jedynki, szef SLD Leszek Miller.

- Nie można spokojnie przechodzić nad tą sytuacją. Szef CBA Paweł Wojtunik, powołany przez premiera Donalda Tuska powiedział, że mamy do czynienia z największą aferą korupcyjną w III RP, to powinno wywołać refleksję – dodał były premier. Pytany o aferę Rywina, która wybuchła 11 lat temu, Leszek Miller stwierdził: "Nic z tej afery nie zostało".

Afera Rywina z 2002 roku, wiązała się z propozycją korupcyjną, którą producent filmowy Lew Rywin złożył Adamowi Michnikowi, redaktorowi "Gazety Wyborczej". Producent filmowy twierdził wtedy, że reprezentuje m.in. ówczesnego premiera, Leszka Millera. Sprawa, która nabrała szerokiego rozgłosu, stała się przedmiotem dociekań sejmowej komisji śledczej.

Zdaniem "Rzeczpospolitej", w infoaferze wytropionej przez CBA i prokuraturę, podejrzani są na szczytach władzy. Bilans jej jest imponujący: zarzuty w największym śledztwie w sprawie korupcji w przetargach rządowych, ma blisko 40 osób, w tym wysocy urzędnicy państwowi. Najwyższa łapówka, którą miał wziąć były szef Centrum Projektów Informatycznych (CPI), w ministerstwie spraw wewnętrznych, Andrzej M., sięga kwoty 4 mln zł. Śledczy dopadli pierwszego garnituru urzędników. Zarzuty dostał Witold D., były wiceszef MSWiA w czasie, gdy kierował resortem Grzegorz Schetyna.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Robert Kamiński Dzisiaj 11:32
Panie Robercie. Szkopuł w tym, że Polak mieszkający w Chicago od 30 lat, który złożył doniesienie na Antoniego Macierewicza do Prokuratora Generalnego w Warszawie, to nie są jednak - jak to Pan określa - "służby odpowiedzialne za zbieranie informacji o innych państwach". Nie kryje się on za żadnym anonimem, jak to czynią tajni wywiadowcy, przekazał swoje imię i nazwisko oraz miejsce zamieszkania polskim mediom. Nie doniósł też na "inne państwo", ale na polskiego obywatela, w dodatku posła na Sejm, który żyje i podróżuje, m.in. do i po USA, na koszt polskich podatników.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo Pani Kowalczyk za celne spostrzeżenie. Niestety muszę Panią zmartwić, ponieważ nie odkrywa ono Ameryki. Każde szanujące eis państwo posiada swoje służby odpowiedzialne za zbieranie informacji o innych państwach. Szczególnym zainteresowaniem objęte są sprawy gospodarcze. Państwa te dbają tylko o interesy swoich liczących się firm.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Amerykanie zlecili wnikliwą informację jesienią 2012 roku, z pominięciem swojego oddziału, w Warszawie. "...

Amerykanie mają więc własne źródła i możliwości tworzenia raportu o działaniach (bez względu na rodzaj tych działań) w obrębie polskich instytucji a nawet rządu.

Moje uszanowanie, panie Snowden!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.