Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

62419 miejsce

Informacja publiczna, to nasza informacja

Współautorzy: Barbara Podgórska

Moja, twoja, jego, jej, nasza! Nie urzędników, jak są oni skłonni uważać, i częstokroć stają na głowach, aby dostęp do informacji publicznej za wszelką cenę utrudnić albo uniemożliwić.

 / Fot. Bona FidesSprzyja im kuriozalne niekiedy orzecznictwo sądów administracyjnych. Jednakże coraz powszechniejsza jest świadomość, że światły obywatel, to taki obywatel, który posiada wiedzę o mechanizmach i różnych aspektach funkcjonowania państwa.

 / Fot. Adam K. PodgórskiNaczelna Izba Kontroli szacuje, że w Polce funkcjonuje około 90 tysięcy podmiotów, sprawujących władztwo publiczne. Nawet nie próbujmy wyobrazić sobie ilości dokumentów publicznych, jakie one fabrykują. Do tych wszystkich dokumentów, z pewnymi wyjątkami określonymi przez ustawę, mamy dostęp, co gwarantuje nam artykułu 61 konstytucji RP.

Ustawa o dostępie do informacji publicznej jest aktem nowoczesnym i odważnym, mogącym stanowić powód do chluby na tle prawodawstwa innych państw. Określa ona prawo do informacji publicznej jako prawo polityczne, nie obywatelskie nawet. Postanawia: Art. 2. 1. Każdemu przysługuje, z zastrzeżeniem art. 5, prawo dostępu do informacji publicznej, zwane dalej "prawem do informacji publicznej". 2. Od osoby wykonującej prawo do informacji publicznej nie wolno żądać wykazania interesu prawnego lub faktycznego.

A mimo to urzędnicy żądają. Znamienna jest wypowiedź jednego z uczestników startującego właśnie, obywatelskiego monitoringu funduszy korkowych.

Napisał on o sytuacji w swojej gminie tak: „Miasto prywatnie jest w defensywie. Od kilku dni urzędnicy czytają list SLLGO i zastanawiają się leninowsko: "co robić?" Na dziś wymyślili, że odpowiedzą i postawią kilka pytań stowarzyszeniu: czym jest, skąd pomysł na projekt, kiedy się zacznie i skończy, kto finansuje, jakimi metodami będzie prowadzony monitoring, kto
przygotował narzędzia, kto uczestniczy w projekcie itd., itp. (…) Czas tworzenia odpowiedzi na pytania o informację publiczną jest zależny od humoru głównodowodzącego urzędem miasta. Ten czas wydłuża się, kiedy trzeba doczytać dokumenty i akty prawne lub w ogóle dowiedzieć się "co w trawie piszczy", uwzględniając spiskową teorię dziejów, pomnożyć wrogów i
stworzyć kolejny układ wtajemniczonych., Już nam zapowiedziano, że informacji publicznej nie otrzymamy w ustawowym terminie”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

LUDZI BRAKUJE

Mądre ustawy ile są warte każdy wie, kto przez głupie cierpi.
Przez brak informacji cierpi w Polsce wielu. Nie tylko z prawnych powodów. Także merytorycznych.
Problem jest pozornie prosty - chodzi o to, aby każdy zainteresowany, a tym bardziej - zobowiązany do reakcji - otrzymał informacje w formie dla siebie zrozumiałej, pozwalającej mu na podjęcie odpowiedniej reakcji. Konieczne jest przekładanie specjalistycznego i specjalnie zagmatwanego języka na "polski". Informacja ważna dla Obywatela powinna być podawana w formie pierwotnej (mało dla kogo czytelnej) i "laickiej" - nie zobowiązującej prawnie, ale prawdziwej i dobrze oddającej sens urzędniczego bełkotu.
Tylko kto to ma robić? I w czyim interesie.
Każdy samorządowiec chętniej zatrudni filologa, który będzie pisał teksty pochwalne na Jego temat i pilnował co tam piszą na forum, niż kogoś od tak trudnej roboty, kto musi mieć specjalne kwalifikacje z zakresu infobrokesrtwa systemowego.
Powoli kojarzą mnie w Polsce z kwantami wiedzy. Są to takie sprytne zapisy treści, także urzędniczych, które pokazują ( w oparciu o doświadczenie Autora kwanta wiedzy) co z tej treści wynika i jak można wykorzystać ją dla dobra odbiorcy (dobra jasno określonego w kwancie). Zamiast w każdej gminie, powiecie, mieście - publikować na koszt takiej masy samorządów - te praktyczne wskazówki - można by robić to w jednym miejscu.
Jakoś tak się dziwnie u nas składa, że łatwiej jest zebrać 10 chętnych do podłożenie nogi człowiekowi, o którym nic nie wiemy niż 2 do zrobienie czegoś dobrego dla obcego, ale potrzebującego. KWANTY WIEDZY mogły by i ten problem rozwiązać.
Ale - jak, to u nas. Pomysł kupią obcy.
A My od nich...
Chciałoby się chociaż jeden raz odwrotnie...
Ale
ludzi brakuje

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ważny temat 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobry temat.
Niewiele osób zdaje sobie sprawę z prawa do informacji publicznej - zarówno po jednej jak i drugiej stronie "barykady".

Czasami jedno pytanie do urzędnika skutkuje potokiem pytań z jego strony. Takie działanie ma zdezorientować delikwenta. Zasłona dymna własnej niewiedzy. Trzeba umieć sobie z tym radzić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.