Pozycja materiału w rankingach:
Współautorzy:
Barbara Podgórska
Moja, twoja, jego, jej, nasza! Nie urzędników, jak są oni skłonni uważać, i częstokroć stają na głowach, aby dostęp do informacji publicznej za wszelką cenę utrudnić albo uniemożliwić.
Sprzyja im kuriozalne niekiedy orzecznictwo sądów administracyjnych. Jednakże coraz powszechniejsza jest świadomość, że światły obywatel, to taki obywatel, który posiada wiedzę o mechanizmach i różnych aspektach funkcjonowania państwa.
Naczelna Izba Kontroli szacuje, że w Polce funkcjonuje około 90 tysięcy podmiotów, sprawujących władztwo publiczne. Nawet nie próbujmy wyobrazić sobie ilości dokumentów publicznych, jakie one fabrykują. Do tych wszystkich dokumentów, z pewnymi wyjątkami określonymi przez ustawę, mamy dostęp, co gwarantuje nam artykułu 61 konstytucji RP. Zobacz także:
Artykuły
(894)
Galerie
(263)
Średnia ocen
(4.11)
Wiek: 61 | Miejscowość: Ruda Śląska | Kraj: Polska
O mnie: www.podgorscy.info
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Tadeusz Wojewódzki 03.07.2011 18:04
LUDZI BRAKUJE
Mądre ustawy ile są warte każdy wie, kto przez głupie cierpi.
Przez brak informacji cierpi w Polsce wielu. Nie tylko z prawnych powodów. Także merytorycznych.
Problem jest pozornie prosty - chodzi o to, aby każdy zainteresowany, a tym bardziej - zobowiązany do reakcji - otrzymał informacje w formie dla siebie zrozumiałej, pozwalającej mu na podjęcie odpowiedniej reakcji. Konieczne jest przekładanie specjalistycznego i specjalnie zagmatwanego języka na "polski". Informacja ważna dla Obywatela powinna być podawana w formie pierwotnej (mało dla kogo czytelnej) i "laickiej" - nie zobowiązującej prawnie, ale prawdziwej i dobrze oddającej sens urzędniczego bełkotu.
Tylko kto to ma robić? I w czyim interesie.
Każdy samorządowiec chętniej zatrudni filologa, który będzie pisał teksty pochwalne na Jego temat i pilnował co tam piszą na forum, niż kogoś od tak trudnej roboty, kto musi mieć specjalne kwalifikacje z zakresu infobrokesrtwa systemowego.
Powoli kojarzą mnie w Polsce z kwantami wiedzy. Są to takie sprytne zapisy treści, także urzędniczych, które pokazują ( w oparciu o doświadczenie Autora kwanta wiedzy) co z tej treści wynika i jak można wykorzystać ją dla dobra odbiorcy (dobra jasno określonego w kwancie). Zamiast w każdej gminie, powiecie, mieście - publikować na koszt takiej masy samorządów - te praktyczne wskazówki - można by robić to w jednym miejscu.
Jakoś tak się dziwnie u nas składa, że łatwiej jest zebrać 10 chętnych do podłożenie nogi człowiekowi, o którym nic nie wiemy niż 2 do zrobienie czegoś dobrego dla obcego, ale potrzebującego. KWANTY WIEDZY mogły by i ten problem rozwiązać.
Ale - jak, to u nas. Pomysł kupią obcy.
A My od nich...
Chciałoby się chociaż jeden raz odwrotnie...
Ale
ludzi brakuje
Michał Mazik 01.07.2011 22:04
Dobry temat.
Niewiele osób zdaje sobie sprawę z prawa do informacji publicznej - zarówno po jednej jak i drugiej stronie "barykady".
Czasami jedno pytanie do urzędnika skutkuje potokiem pytań z jego strony. Takie działanie ma zdezorientować delikwenta. Zasłona dymna własnej niewiedzy. Trzeba umieć sobie z tym radzić.
Tysiące ludzi na Manifestacji Wolnych Konopi - Fotorelacja
(odsłon: +1240)