Facebook Google+ Twitter

Informacja turystyczna Gliwice

Po wakacyjnych wojażach, na których niejedno się zwiedziło, postanowiłem odwiedzić niektóre gliwickie atrakcje. Na pierwszy ogień miały pójść: rejs statkiem po kanale i wieża widokowa kościoła p.w. Wszystkich Świętych.

Nie lada plany jak na cały weekend, ale z nielubiącym podróży trzylatkiem to naprawdę sporo.

Dzień pierwszy - Rejs

Strona internetowa informacji o rejsach po Kanale Gliwickim zaprasza na rejsy, informując, że statki odpływają z Przystani Łabędy. Szkoda tylko, że nie napisano gdzie ta przystań jest. Ale nic to - jedziemy. Koniec języka za przewodnika - zajeżdżamy do Łabęd, pytamy się i nawet w miarę szybko uzyskujemy informacje gdzie to jest. Niestety miejsce wygląda raczej na nawiedzane przez amatorów napojów chłodzących niż atrakcja turystyczna. Dzwonimy na podany na stronie numer - i jest odpowiedź: do końca roku już nie pływamy! Z atrakcji wodnych w Łabędach zostaje nam śluzowanie barki z węglem.

Wymyślamy rozwiązanie zastępcze - jedziemy na Dzierżno. Szkoda tylko, że bez mapy. W związku z tym zamiast od Dzierżna dojeżdżamy od strony Rzeczyc i tu miła niespodzianka: przez wiadukt i piaszczyste bezdroża dojeżdżamy do dzikiego kampingu/plaży. Ale za to działającej, z pełną infrastrukturą (barek). Budowaniem zamków umililiśmy sobie dalszą część popołudnia.

Dzień drugi - NarrenturmKościół p.w. Wszystkich Świętych / Fot. PetrusSilesius. http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Gliwice_All_Saints_tower.jpg

Kolejny dzień postanowiliśmy umilić sobie wizytą na wieży Kościoła p.w. Wszystkich Świętych. Informacja na bramie wieży była jasna: sobota, niedziela o godzinie 16 i 17. Jak było napisane tak przyjechaliśmy (trzylatek i ja). Wchodzimy i pytamy, czy są bilety, ile kosztują i czy młodzież trzyletnia też płaci. Pan Przewodnik na to odpowiedział, że "młodego człowieka On nie wpuści na wieżę". Na pytanie czy to wynika z regulaminu, czy z czegoś innego, usłyszeliśmy odpowiedź, że żaden regulamin tylko On o tym decyduje kto wejdzie a kto nie. Niby rozumiem, że względy bezpieczeństwa, że wąskie schody, że pewnie musiałbym na rękach wnosić itd. Ale może łatwiej by było, gdyby to było napisane na kartce z godzinami otwarcia, lub na stronie internetowej.

W tym przypadku rozwiązanie zastępcze to spacer po rynku po raz setny.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.