Facebook Google+ Twitter

Informacje o stanie kont i numerach kart bankowych leżały sobie na łące

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2007-02-20 09:26

Nie wiadomo jeszcze, kto i dlaczego wyrzucił na łąkę worek urzędowych listów, skierowanych do adresatów jednej z dzielnic w Mysłowicach. Sprawą zajęła się policja.

Grubą stertę korespondencji przyniosła wczoraj do naszej redakcji pani Stanisława Laska. Wyciągnęła pisma z błota na łące przy osiedlu Wajdy w Katowicach. Poufne dane adresatów - stan konta, wartość operacji finansowych, adres, numer telefonu, numery kart bankowych - pozostały nienaruszone.

Czytelniczka postanowiła zawiadomić nas o tym przestępstwie, bo sama miała przykre doświadczenie z pocztą. Jej wnuk miał jej przysłać z zagranicy pieniądze w liście, ale nie dotarły. Przy reklamacji okazało się, że pieniądze zostały wysłane i zaginęły w Polsce. Poczta po kilku miesiącach oddała jej 1100 duńskich koron.

Porozrzucane na całej łące listy to niezła gratka dla złodziei. Można się z nich dowiedzieć, kto jest zamożny, ile ma koncie, jaką posługuje się kartą, gdzie mieszka.

Adresaci przyznają, że bezskutecznie czekali na ważną dla siebie korespondencję.
- Boże, nie wiem co robić, to szok - wyznaje pani Bożena z ulicy Katowickiej w Mysłowicach. Na łące leżały jej rachunki z PKO TFI SA i opis poważnej operacji finansowej.

- Kłóciłem się z żoną, gdzie jest rachunek za telefon. Zapłaciliśmy go z opóźnieniem. Czekamy też na inne ważne dokumenty - opowiada pan Tadeusz, również z Katowickiej. Przypomina sobie, że od dwóch miesięcy w dzielnicy jest nowy listonosz.

- Doręczyciele zaczęli się zmieniać, tak że nie mogłem ich zapamiętać. Trudno uwierzyć, że ktoś mógłby zdobyć się na taką nieodpowiedzialność - dziwi się mysłowiczanin.

Katowicka policja natychmiast przeszukała teren wokół ogródków działkowych przy ul. Ludwika, gdzie porzucono listy. Poczta Polska / AKPA Znalazła jeszcze kilkadziesiąt urzędowych przesyłek ze stycznia tego roku. Sprawca tego czynu nie pozostanie bezkarny. Jeśli jest to pracownik poczty, to za naruszenie tajemnicy korespondencji, złamanie ustawy o ochronie danych osobowych, przywłaszczenie powierzonego mu mienia, grozi mu kara do pięciu lat więzienia.

Piotr Pietras,

Rzecznik śląskiej poczty:

Niestety, przypadki porzucenia korespondencji przez listonoszy zdarzają się, chociaż nie są częste. Staramy się wybierać odpowiednich ludzi, z odpowiednimi kwalifikacjami i podejściem do pracy, ale nie możemy ręczyć za wszystkich. Listonosz w Zabrzu na przykład wyrzucił listy, bo uważał, że ma za ciężką torbę. Został za to wyrzucony z pracy. Ostatni przypadek z Mysłowic będziemy dokładnie sprawdzać i wyciągniemy wobec winnych konsekwencje.

Nie pierwszy raz

Miesiąc temu 20-letni listonosz z Zabrza wyrzucił przesyłki, bo był zmęczony i chciał iść już do domu. Listy, wpakowane do czarnych, foliowych worków, wylądowały za płotem jednej z hurtowni. Pakunki zainteresowały zabrzańską policję, która szybko dotarła do nierzetelnego listonosza. Poczta zatrudniła go na tej posadzie, chociaż był doskonale znany policji.

Grażyna Kuźnik

D.P.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.