Facebook Google+ Twitter

Ingrid Betancourt uwolniona z rąk FARC

2 lipca kolumbijskie siły zbrojne w brawurowej operacji uwolniły przetrzymywaną od sześciu lat przez FARC (Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii) Ingrid Betancourt.

Ingrid Betancourt (po prawej) / Fot. PAP EPA GUILLERMO LEGARIAWraz z francusko-kolumbijską polityk, wolność odzyskało też trzech obywateli USA oraz 11 Kolumbijczyków - przedstawicieli sił bezpieczeństwa, porwanych w trakcie różnych akcji wojskowych i policyjnych. Oficjalnie oznajmił tę wiadomość kolumbijski minister obrony, Juan Manuel Santos.

CZYTAJ też artykuł Łukasza Seredyńskiego o porwaniu Ingrid Betancourt

Infiltracja


Była to absolutnie profesjonalna operacja o kryptonimie Jaque, przy której nikt nie zginął, ani nie został ranny. Przygotowania do niej trwały rok. Wywiadowi armii kolumbijskiej udało się przeniknąć aż do najwyższego szczebla partyzanckiej organizacji - sekretariatu generalnego. Agenci postarali się, by fałszywy rozkaz przeniesienia więźniów do kwatery głównej, na fikcyjne spotkanie z nowym szefem Alfonso Cano (wieloletni lider FARC, Manuel Marulanda Vélez, alias Tirofijo, zmarł niedawno), dotarł do dowódcy oddziału pilnującego zakładników, znanego pod pseudonimem Cesar.

Oczyma zakładniczki


Sama Ingrid w licznych wywiadach relacjonuje to wydarzenie w następujący sposób. Wraz z towarzyszami niedoli została ona poinformowana o przeniesieniu. Wkrótce nadleciały helikoptery, pomalowane barwami fikcyjnej organizacji pozarządowej, które miały przetransportować więźniów. Betancourt nie miała żadnych wątpliwości, że nieznana organizacja to oszustwo, a jej przedstawiciele to zwykli partyzanci. Zrozpaczonym i sfrustrowanym przeniesieniem w nieznane więźniom dodatkowo założono więzy i załadowano ich do helikopterów. Dopiero w powietrzu zakładnicy zorientowali się, że towarzyszący im dwaj członkowie oddziału FARC, (alias "Cesar" i "Gafas"), leżą na podłodze, nadzy, związani i z zasłoniętymi oczami. Wtedy załoga helikopteru oznajmiła porwanym swoją przynależność do Sił Zbrojnych Kolumbii. Ingrid wyznała, że o mało nie doszło do katastrofy, ponieważ więźniowie zaczęli skakać, krzyczeć, płakać z radości. Potem modliła się już tylko o bezpieczne lądowanie.

Spotkanie po latach


W Bogocie na Betancourt czekali jej matka i mąż, Juan Carlos Lecompte. 3 lipca rano przyleciały z Francji specjalnym samolotem rządowym dzieci: Melanie i Lorenzo Delloye, siostra Astrid oraz były mąż, Fabrice. Towarzyszył im francuski minister spraw zagranicznych, Bernard Kouchner. Wzruszającym uściskom nie było końca. Ingrid wkrótce poleci do Francji by spotkać się z prezydentem Sarkozym, który jej uwolnienie uczynił priorytetem swej polityki zagranicznej. Jest niesamowicie wdzięczna armii kolumbijskiej, operację uznała za cud profesjonalizmu, a Álvara Uribe "za bardzo dobrego prezydenta". Zapewniła, że jej ewentualny powrót do polityki będzie decyzją całej jej rodziny, która tak bardzo ucierpiała w wyniku jej wcześniejszej działalności (była kandydatka na prezydenta, Betancourt, została porwana podczas prowadzenia kampanii wyborczej w opanowanym przez partyzantów regionie San Vincente).

Sukces Álvara Uribe


Cała operacja to ogromny, bezprecedensowy sukces polityki "twardej ręki" kolumbijskiego prezydenta Uribe, który stuprocentowo zapewni mu trzecią kadencję w następnych wyborach. Udowadnia też sprawność i siłę kolumbijskiej armii, już ponad 40 lat zaprawionej w bojach z FARC i ELN (Armia Wyzwolenia Narodowego). Miejmy nadzieję, że stanowi też milowy krok w kierunku końca wojny domowej i demobilizacji guerilli. W rękach lewicowych partyzantów wciąż pozostaje około 700 zakładników.

źródła: m.in. BBC News, "El País"

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.