Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

164382 miejsce

Inkwizycja powraca! Jacek Piekara "Płomień i krzyż"

Jak wyglądałby świat, gdyby Chrystus nie umarł i nie zmartwychwstał? Co by się wydarzyło, gdyby zstąpił z krzyża i ukarał tych, którzy go prześladowali? Odpowiedzi na te pytania udziela Jacek Piekara w nowej książce "Płomień i krzyż".

okładka książki / Fot. okładka książkiJacek Piekara nie po raz pierwszy zabiera nas do świata tortur i płonących stosów. Wielbiciele fantastyki znają autora z cyklu książek (wyd. Fabryka Słów) o Mordimerze Madderdinie - Inkwizytorze Jego Ekscelencji Biskupa Hez-hezronu. Bohatera poznajemy w "Słudze Bożym". "Młot na czarownice", "Miecz Aniołów" i "Łowcy Dusz" to kolejne tomy, w których śledzimy zaplecze pracy inkwizytora. A nie jest to bynajmniej praca dla każdego. W sercu głównego bohatera płonie bowiem prawdziwa wiara i jest on gotów podzielić się tym płomieniem z grzesznikami (czasami jedyny sposób to rozpalenie stosu). Dym, swąd palonych ciał i obcowanie z demonami, tudzież innymi istotami nie z tego świata to wątpliwe, aczkolwiek nieodłączne "atrakcje" podczas pełnienia obowiązków licencjonowanego inkwizytora.

"I daj nam siłę, byśmy nie przebaczali naszym winowajcom..."


"Płomień i krzyż" można potraktować jako wstęp do całego cyklu książek o inkwizytorze (z punktu chronologii). Autor skupił się bowiem na tym, co działo się przed wstąpieniem Mordimera do Akademii Inkwizytorium. Odpowiada na pytania jak trafił tam główny bohater, kim była jego matka i jaki sekret kryje on sam. Piekara serwuje nam cztery świetne opowiadania, które jednak nieco różnią się od tych, które zdążyliśmy poznać. Narracja pierwszoosobowa została zastąpiona tą bardziej tradycyjną. Zabieg ten sprawia, że całość wydaje się bardziej obiektywna i pozwala widzieć książkową rzeczywistość nie tylko z perspektywy inkwizytora. To nowość dla znawców serii, którzy przyzwyczajeni byli, że obraz świata nakreśla im Madderdin. Nowością nie będzie na pewno znakomity język, którym Piekara swobodnie posługuje się w swojej książce. Zarówno podczas dialogów, jak i opisów przenosimy się do czasów renesansu, które stanowią tło dla całej akcji. Nie brakuje brutalnych scen, ale przeciwwagę dla nich stanowią te, gdzie autor prezentuje poczucie humoru. Tyle wisielcze, co ironiczne. W trakcie lektury można więc poczuć gęsią skórkę, jak też pochichotać sobie pod nosem. Wybuchy śmiechu również się zdarzają. Nie zawaham sie też uznać Piekary, przynajmniej w moim mniemaniu, za mistrza porównań. Doskonale dosadne.

Tym, co łączy opowiadania ze sobą (wykluczając pierwsze pt. "Piękna Katarzyna") jest kreacja Arnolda Lőwefella. Książka jest dzięki temu spójna i czytelnik znajduje punkt zaczepienia. To właśnie Arnold, inkwizytor, odkrywa Mordimera i jego nadzwyczajne zdolności. Obserwujemy relacje pomiędzy chłopcem i mężczyzną, co buduje portret zarówno jednego, jak i drugiego. Dla wiernych czytelników serii to ciekawe odkrycie, które pozwala znaleźć brakujące elementy układanki. Bowiem autor właśnie za pośrednictwem Arnolda Lőwefella i jego przygód odkrywa tajemnice świata, które są znane z wcześniejszych tomów. Nie wszystkie naturalnie (już słychać niecierpliwe potupywanie zainteresowanych), ale ten fakt wzmaga tylko apetyt i sprawia, że książkę się wręcz pożera, szukając wyjaśnień. Zdradzenie pewnych faktów ze świata inkwizytorów, wśród osób doskonale znających poprzednie części, skutkuje sporym zdziwieniem, które to zdziwienie objawia się chwilowym i niekontrolowanym rozdziawieniem paszczy, lub głośnym pytaniem do samego siebie "CO?".

Obok atrakcyjnej treści warto zwrócić też uwagę na dopracowaną formę. Książka jest świetnie wydana. Oko cieszą znakomite ilustracje Dominika Brońka, jak też okładka, która sugeruje tematykę opowiadań. Strony przywodzą na myśl stronice starych ksiąg, zapomnianych i czekających na ich odkrycie. Lektura sprawia więc radość nie tylko z literackiego punktu widzenia, ale również z tego wizualnego. Chociaż myślę, że nawet
wydana jako zeszyt w kratkę, wciągałaby w takim samym stopniu, czyli totalnie.

Dla fanatyków i nie tylko


Tom Piekary nie jest skierowany jedynie dla wielbicieli cyklu. U nowicjuszy budzi może mniejsze emocje, ale wzmaga apetyt na dokładniejsze zapoznanie się z wcześniejszymi tomami serii. To dla nich znakomite wprowadzenie, które oszczędzi im wielu pytań podczas dalszej lektury. Czy ze szkodą dla nich? To się okaże. Pojawiają się wątpliwości, czy dobrze, że książka ukazuje się właśnie teraz. Z mojego punktu widzenia, jako fanki całej serii o Mordimerze, cieszę się, że trafiła ona na półki księgarń, i w efekcie w moje ręce, dopiero teraz. Zastanawia mnie tylko jedno. Czy gdyby dzisiaj istniał Indeks Ksiąg Zakazanych, seria Piekary, jako być może bluźniercza, czy heretycka, trafiłaby na listę pozycji niedozwolonych. Jednak nie mam wątpliwości co do tego, że powinna znaleźć się na półce każdego, kto ceni dobrą literaturę. Na moim indeksie plasuje się w czołówce.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Elżbieta Wierna
  • Elżbieta Wierna
  • 14.12.2010 20:38

czytając książki Jacka Piekary to są idiotyczne książki dla idiotów. Po prostu autor tych książek jest niezrównoważony psychicznie. tych książek nie można czytać . mądry człowiek powinien ich nie kupować i w ogóle czytać. nadają się tylko na opał.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.11.2008 20:09

Według mnie Piekara coraz lepiej pisze, pierwsze części serii rzeczywiście lekko topornie napisane, ale za to - co za fabuła !. Z kolei w "Przenajświętszej Rzeczpospolitej" pobił samego siebie - nie da się przejść obok tego obojętnie. Wprawdzie jest w niej jeden motyw zbytnio uwłaczający godności ludzkiej (jednym słowem - przerażający), lecz trudno, reszta jest zbyt dobra by wyrzucić tą książkę do kosza.
Czasami zastanawiam się czy ten "gość" czegoś przypadkiem nie bierze :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

przeczytałem tylko pierwszą książkę Piekary i generalnie nie czaję twórczości autora. koleś ma pióro toporne i kwadratowe, a cała fabuła jego cyklu opiera się na szokowaniu tanią kontrowersją i agresją z okazyjnym wykorzystaniem wątków erotycznych. no ileż można...ziew...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.