Facebook Google+ Twitter

"Inland Empire" nie zachwyca

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2007-08-29 09:14

"Inland Empire", nowy film Davida Lyncha, goszczący w sierpniu na ekranach kin, nie cieszył się zbytnim powodzeniem. Widzów nie przyciągnęli do kin ani amerykański, od niedawna związany także z Łodzią, reżyser, ani polscy aktorzy - Karolina Gruszka i Krzysztof Majchrzak, jak również fakt, że wiele zdjęć do filmu powstało właśnie w Łodzi.

Julia Ormond i David Lynch. / Fot. Express IlustrowanyDavid Lynch bliski jest łodzianom, odkąd gości na festiwalu Camerimage. Jako jeden z trzech założycieli Fundacji Sztuki Świata zamierza w byłej elektrowni EC1 stworzyć nowoczesne centrum kultury. Jego film jednak szybko zniknął z łódzkich multipleksów, gdzie nie sprzedawał się dobrze. Najdłużej, bo około miesiąca, grało go kino Charlie. Ale i Sławomir Fijałkowski, szef kina, przyznaje, że obraz cieszył się średnim zainteresowaniem.

Fabuła, jak zwykle u Lyncha, jest szkicowa i raczej niejasna. Opowiada o kręceniu nowej wersji filmu, przy którego produkcji zmarli odtwórcy głównych ról, a losy ich następców również zaczynają się komplikować. - Film zrobiony jest z dużą wyobraźnią, ale nie wszyscy widzowie są w stanie go ogarnąć. Osoby, które go obejrzały, dzielą się na dwa obozy: tych, którym podobał się on ze względu na tajemniczość i tych, którzy uznali go za totalny bzdet. Ci ostatni twierdzą, że mistrz zakręcił się wokół własnej osi - mówi Fijałkowski. Pod koniec ubiegłego tygodnia produkcja zeszła z ekranu, ma jednak wrócić do Charliego jesienią, kiedy do miasta powrócą studenci.

O tym, że wśród tych, którzy obejrzeli "Inland Empire", film wzbudził skrajne emocje, świadczą wpisy widzów na stronie kina Charlie. Od zachwytu: "Rewelacyjny film (?), który bardziej ogląda się jak video-art-sculpture (rzeźbę video-artu - przyp. red.) przeniesioną na ekran" - pisze "trt", po opisowe reakcje: "To raczej pewien eksperyment, filmowa ekspedycja twórcy w poszukiwaniu granic własnego języka filmowego. Narracyjne zagmatwanie, efekty akustyczne, niepokojąca atmosfera, efemeryczne obrazy" - analizuje "przyjaciel charliego". Są też opinie zdecydowanie krytyczne: "Jeśli masz trzy godziny luzu i dwie dychy w kieszeni, to kup sobie pół litra czystej. Gwarantuję, że spędzisz przyjemniej ten czas i będziesz wiedział na drugi dzień, po czym łeb rozwala..." - podsumowuje "klakier mail".

Okazuje się, że łodzianie wolą podziwiać mistrza bez oglądania jego filmów. Wolą oglądać jego aktorów. Karolina Gruszka w burzy płomiennorudych włosów zdobi okładkę wrześniowego numeru jednego z kobiecych miesięczników...

Anna Pawłowska - Dziennik Łódzki
LR

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

fakt, że ostatni film Lyncha nie należy do najlepszych, ale mam słabość do autora i spędziłam 3 godziny z przyjemnością poddając chaosowi przyczyn i skutków; film bez fabuły, ale z happy endem; na smakowitą pannę Dern mogę zagapiać się w nieskończoność...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lynch to nie ejst reżyser dla mas. Wystarczy przypomnieć sobie Mullholland Drive.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.