Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5426 miejsce

Inne oblicze Łodzi. Oprócz famuł mamy również rodzime „fawele”

Łódź jest miastem o kilku obliczach. Zawsze pokazuje się tę bardziej pozytywną "twarz", ale w tym mieście nafaszerowanym zabytkami modernistycznymi, secesyjnymi, willami i famułami - mamy również swoiste łódzkie "fawele", niestety.

1 z 22 Następne zdjęcie
Zdjęcie: Nie trzeba zbytnio oddalać się od centrum Łodzi, aby spotkać takie klimaty... To miejsce jest blisko znanego szpitala. Fot. Marek Chorążewicz
Nie trzeba zbytnio oddalać się od centrum Łodzi, aby spotkać takie klimaty... To miejsce jest blisko znanego szpitala. Fot. Marek Chorążewicz

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Planiści od remontów miasta powinni wypłacić Tobie premię za wskazanie i udokumentowanie miejsc czekających na rewitalizację :)
jak zwykle 5+7

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mądre słowa, Grzegorzu. Wszak mało jest chyba ludzi na tym świecie, co to by nie chcieli żyć godniej, niż dotąd.
Nędza jest wynikiem działań wypadkowych różnych zdarzeń i to nie jest tak, jak twierdzą "specjaliści od bogacenia się", że jeżeli człowiek jest nędzarzem, to sam sobie jest winny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeszcze jedno. Moja babcia znała kiedyś starszego mężczyznę, który mieszkał w komórce (co prawda z okienkiem), miał w niej żelazny piecyk, rozkładane łóżko, stół, krzesło, blaszaną miskę, dzban i dwie półki (i to wszystko) i bardzo sobie to chwalił, bo płacił tylko dziesięć złotych na miesiąc za wynajem. Dotarły bowiem do niego wieści, że w porównaniu ze swoimi byłymi kolegami z pracy ze zlikwidowanej fabryki, dla których żadnej innej pracy nie było ma wielkie luksusy. Dziwić się? Potępiać? Ale kogo?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami była sobie kiedyś bardzo wielka pani, która stale wiedziała na czym polega idealny porządek. Dlatego też bez przerwy pouczała swoich sąsiadów, że mają u siebie chlew i bajzel i jeździła do nich, żeby im doradzać, jak się uwolnić od brudów, biedy i niedojadania. Tylko, że w czasie, kiedy tak jeździła, na tyłach jej wspaniałej rezydencji porobiły się zacieki, na ścianach grzyb, a po półkach spiżarni, której wrota popękały od wilgoci, grasowały coraz większe stada tłustych szczurów, objadając się do woli. Kiedy wróciła ze swoich wojaży odkryła z przerażeniem, że nie ma już ani kartofli ani kiełbasy i głód do oczu zagląda, a jeszcze i smród bije w nos i pod niebiosa.

Jak wam się podoba moja bajeczka? Czy nie jest trochę mniej dziecinna niż o Rusłanie, co cara nie chciała?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.