Facebook Google+ Twitter

Inny wymiar poezji, czyli wszystko o slamach

Performance to jeden z gatunków sztuki współczesnej, przybierający formę spontanicznego przedstawienia powstającego w obecności widzów. Co zatem uzyskamy po skrzyżowaniu performance’u z poezją? Odpowiedź jest tylko jedna – slam poetycki!

Slam to coś więcej niż tylko odczytywanie własnych utworów. To możliwość przybliżenia poezji zwyczajnym ludziom, pokazanie, że składają się na nią nie tylko precyzyjnie dobrane rymy czy pięknie skomponowane słowa. Przede wszystkim jest to sposób na wyrażenie własnych emocji. Slamy poetyckie coraz częściej można oglądać także w Polsce - jest to dla nas gatunek wciąż młody, jednak niewątpliwie warty uwagi. Pierwszy tego rodzaju występ miał miejsce w 2003 roku i odbył się w Starej Prochoffni w Warszawie. Uczestników było ośmiu, a zwycięzcą został wówczas Jan Kapela.

Trochę historii

Pomysłodawcą pierwszego slamu poetyckiego był pochodzący z Chicago Marc Kelly Smith. W 1986 roku zorganizował pierwszy w historii slam pod nazwą "The Uptown Poetry Slam" w klubie "Green Mill". Głównym impulsem dla tego przedsięwzięcia były odczyty poezji, które prowadził dwa lata wcześniej w klubie jazzowym "The Get-Me-High Lounge”. Wtedy zauważył u uczestników tendencję do wplatania elementów performance’u w deklamowane przez nich utwory, co skłoniło go do organizacji tego, co dziś nazywamy slamem. Pomysł został przyjęty z entuzjazmem i szybko podchwycili go młodzi artyści z innych państw, m.in. Wielkiej Brytanii i Francji, a z czasem i z Polski.

Na czym slam polega, czyli wszystko o zasadach

Uczestnikiem może zostać praktycznie każdy - zarówno miłośnik poezji, profesjonalny poeta, doświadczony już slamer, czy zupełny amator. Ważne, żeby utwory były własnego autorstwa. Mogą być dramatyczne, zabawne, czy wzniosłe, wszystko zależy od twórcy i jego koncepcji.

5-lecie slamu poetyckiego, które odbyło się w Warszawie w Cafe Kulturalnej, 27 marca br. Na zdjęciu gość honorowy, Brytyjczyk Tony Walsh. / Fot. Kuba Przybyłowski, zdjęcia pochodzą z serwisu www.gilling.infoMimo iż slam przebył długą drogę przez różne kraje, a od jego powstania upłynęły już 22 lata, to normy ustalone przez twórcę pozostały w niezmienionej formie po dzień dzisiejszy. Główną jego zasadą jest otwartość. Do konkursu zgłaszać się może każdy, kto odczuwa potrzebę przedstawienia swoich utworów publiczności. Druga reguła stanowi o tym, że każdy uczestnik podlega ocenie słuchaczy, spośród których zostaje wybranych losowo kilka osób, które stanowią jury. Na tym jednak nie koniec. Pozostała część publiczności może wpływać na ocenę każdego z występów za pomocą głośnego aplauzu lub dezaprobaty. Jest jeszcze jeden ważny punkt – mówiącemu nie wolno przekroczyć limitu czasowego, tj. trzech minut. Może mówić krócej, ale nie dłużej, bo wówczas jego występ zostaje przerwany, a co za tym idzie jest niedokończony. Należy również dodać, że jest o co walczyć, bowiem za zdobycie pierwszego miejsca artysta otrzymuje nagrodę pieniężną.

Jak wygrać?

Nie ma złotego przepisu dającego gwarancję wygranej. Tak naprawdę wszystko zależy od tego, co akurat spodoba się jury i publiczności. Czasem wystarczy świetny temat, innym razem ważniejsza okaże się charyzma mówiącego i niebanalny pomysł na wykonanie utworu. Jedno jest pewne, trzeba postawić na oryginalność i szczerość. To, co jest sztuczne i tworzone na siłę, nie wzbudzi u nikogo zachwytu, a przecież wszystko leży w rękach publiki!

Gdzie odbywają się slamy?

Jeśli chcesz wziąć udział w slamie, jako widz czy uczestnik, warto udać się na comiesięczne spotkania do Cafe Kulturalnej w Warszawie, gdzie tego rodzaju formy wieczorów poetyckich organizowane są już od pięciu lat (27 marca 2008 roku miało miejsce 5-lecie, na którym gościem honorowym był znany i utalentowany performer, Brytyjczyk Tony Walsh). Najbliższe spotkanie odbędzie się 26 kwietnia o godzinie 21.30. Jednak nie tylko warszawiacy mają możliwość uczestnictwa w tego typu pojedynkach poetyckich. Slamy urządzane są już także w Krakowie, Łodzi, Kielcach i wielu innych miastach.

Cafe Kulturalna w Warszawie, 5-lecie slamu poetyckiego. / Fot. Kuba Przybyłowski, zdjęcie pochodzi z serwisu www.gilling.infoDla uczestników, którzy decydują się na wystąpienie, jest to niesamowita przygoda oraz możliwość podzielenia się swoją twórczością z tymi, którzy są nią szczerze zainteresowani. Postawieni w nowej sytuacji przed szeroką publicznością mają okazję sprawdzić samych siebie. Poza tym, jest o co walczyć – kwoty często są niemałe, szczególnie jak na studencką kieszeń (w Cafe Kulturalnej zwycięzca dostaje dochód z całej imprezy, a wejście wynosi 10 zł od osoby). Nawet jeśli nie piszesz własnych utworów albo czujesz się zbyt niepewnie, by wygłosić je publicznie, to i tak warto przyjść i posłuchać innych. Można zdobyć nowe doświadczenie, uczestniczyć w fajnym wydarzeniu kulturalnym, a także poznać poezję od tej drugiej, bardziej undergroundowej strony.

Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej o slamach, zajrzyj na stronę: www.slam.art.pl.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Świetna sprawa:)...

(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

W latach 80-tych to nie była zabawa. Głownie chodziło o nową poezje i zastapienie starych "klasycznych"sposobow reagowania na świat (nie bedę wymieniała nazwiski zasłuzonych poetów), swiezymi poetyckimi wglądami. Czasy były ideowe, aktywne, pachniało rewolucją, troche prawdziwa marihuaną,troche więcej wódką.
Teraz, jak przypuszczam, moze to isc w kierunku telewizyjnej idolatrii i zabawy bo czasy są--pozornie--bardziej rozrywkowe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kiedyś wystartowałem w Olsztynie ;). Fajna zabawa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobry artykuł!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Próbowałem sił w Łodzi, ale chyba jednak slam is not for me... ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Slamy w Krakowie odbywały sie juz w latach wczesnych 80-tych, tylko jeszcze tak sie z angielska nie nazywały. Nazywało sie to bodajze "Laurem za jeden wiersz", odbywało na miasteczku studenckim, potem w klubie "Pod Jaszczurami". Formuła równiez była otwarta, poeci bynajmniej nie odczytywali sztywno wierszy z kartki. Publicznosc reagowała zywo,była interaktywna,nagrody pienięzne pojawiły sie z czasem, fundował je klub studencki. Noi najwazniejsze--z tch "slamow" zostali nam sie nasi rodzimi poetyccy "barbarzyncy": Swietlicki, Brzóska, Baran i inni.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.