Huta Szkła "Irena" w Inowrocławiu wystawiona na sprzedaż. Syndyk Huty poszukuje bezskutecznie kupca, inwestora. W zeszłym roku było czterech chętnych inwestorów: z Niemiec, Stanów Zjednoczonych i z Polski; z Polski pojawił się fundusz inwestycyjny i firma z branży szklarskiej. Wszyscy jednak wycofali się z ofertami. Być może w oczekiwaniu na niższą cenę zakładu. Aktualnie cena wywoławcza wynosi 38,9 mln zł. Syndyk rozważa niewielkie jej obniżenie.
Ponad rok temu Huta "Irena" była w niemal podobnej sytuacji. Ogień zgaszony, ludzi nie było, pracy też, a w długoletniej firmie gwizdał wiatr. Ale syndyk znalazł sposób na ponowne ruszenie produkcji. Część załogi wróciła i zaczęto znów dmuchać szkło. Pracę znalazło niewiele niewiele, ale jednak ponad 200 osób. Ludzie mocno się zaangażowali. Dawali serce za skromne pieniądze. Cieszyli się, że znowu mogą być w ulubionym zakładzie. Syndyk zachęcał ich do cierpliwości, obiecywał lepsze zarobki i rozwijanie produkcji. Po kilku miesiącach wszystko zaczęło się psuć. "Irena" znów stanęła w obliczu zagłady. Było coraz gorzej i gorzej, a teraz zatrudnienie jest w likwidacji.
W styczniu i w lutym w "Irenie" zwolnionych będzie 200 osób. Syndyk zadbał, aby 30 i 31 stycznia urzędnicy Powiatowego Urzędu Pracy (PUP), pełnili dyżur w "Irenie". Będą na miejscu rejestrować bezrobotnych. Ponieważ dopiero początek roku, jest możliwość wykorzystać pieniądze budżetowe na zwolnionych z "Ireny". Chodzi o fundusz na aktywizację bezrobotnych - czytamy w
strefiebiznesu. PUP w Inowrocławiu ma zamiar napisać specjalne programy dla zwolnionych z huty. Przede wszystkim chodzi o osoby, które chcą otworzyć działalność gospodarczą lub podjąć przekwalifikowanie. Ale jest też pewna "jaskółka" nadziei na rynku pracy. Otóż dwie firmy, z Janikowa i Gniewkowa, potrzebują i poszukują obecnie ludzi.