Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15542 miejsce

Ińsko, złudna turystyczna moda

Wydawać by się mogło, że to posunięcie miasta i gminy Ińsko (sprzedaż działek rekreacyjnych), zapoczątkuje szalony rozwój miasteczka, ulubionego miejsca studenckich wakacji.

Ostatnia, niezabudowana działka rekreacyjna / Fot. Zdzisław SadowskiNa przełomie lat 80/90 Ińsko, ośrodek turystyczny nad jeziorem Ińsko (najczystsze jezioro w Polsce), miasto w powiecie stargardzkim, przeżywało swój turystyczny rozkwit. Dlatego na przyległych do miasta pegeerowskich polach, wytyczono działki i rozpoczęto sprzedaż działek, jako działek rekreacyjnych.

Już wkrótce VIP-y ze Szczecina i okolic, wykupiły wszystkie działki i zaczęli budować domki rekreacyjno-mieszkalne, tworząc tymi zabudowaniami dodatkową dzielnicę miasteczka. Wydawać by się mogło, że to posunięcie miasta i gminy Ińsko zapoczątkuje szalony rozwój miasteczka, ulubionego miejsca studenckich wakacji (trzeba było zbudować drugie pole namiotowe nad jeziorem, bo pierwsze pękało w szwach). Zresztą z powodu tej ciasnoty, wiele studentek urodziło pierwsze wakacyjne dzieci (zdarzyło się też w mojej rodzinie).

Jednak włodarze miasta i gminy Ińsko chyba przedobrzyli, bo chociaż bogaci „inwestorzy” pobudowali na swoich działkach istne pałace i fortece, jednak odgrodzili się od jeziora i „plebsu”, wysokimi parkanami, nie włączając się w życie ińskiej społeczności. Zresztą „interesy” nie pozwalały im na częstszą obecność w Ińsku, niż weekendowo - urlopową.

Włodarze miasta i gminy, właściciele rosnących jak po deszczu pensjonatów przedobrzyli, bo wydawało im się, że teraz Ińsko to Letniskowa Perła i można pobierać ceny niczym w Perle Bałtyku (świnoujście, Kołobrzeg, Sopot), jednak okazało się, że to nie na studencką kieszeń. Pola namiotowe pomału zaczęły świecić pustkami (zlikwidowano jedno pole namiotowe), a na sklepikach, lokalach i pensjonatach, pojawiły się napisy: Sprzedam.

Być może gdyby gmina i miasto zbudowały stałe, tanie hotele (schroniska turystyczne) a właściciele pensjonatów nie podwyższali cen noclegów, studencka młodzież (wymagająca trochę lepszych warunków niż namiot, czy camping), nie odwróciłaby się od Ińska i dalej tłumnie by przyjeżdżała, na to najczystsze jezioro w Polsce. Jednak studentom do szczęścia potrzeba trochę więcej niż czyste wody jeziora i molo, a właściwie nad Ińskiem oprócz ińskiego lata filmowego, na nic więcej nie mogli liczyć. Tak to już jest, że "szczególna atmosfera", jest tam, gdzie jest tłok.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

A kiedyś tak dobrze bawiłem się, na dyskotekach w Ińsku!.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo ciekawe, zapewne również trafne spostrzeżenia...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.