Facebook Google+ Twitter

Inspiracja rodem z Tajlandii

Prawie na całym świecie nie ma osoby, która nie rozpozna charakterystycznej srebrno-niebieskiej puszki Red Bulla. Specyficzny smak napoju też jest znany. Napój ten produkowany jest w Austrii.

Prawie na całym świecie nie ma osoby, która nie rozpozna charakterystycznej srebrno-niebieskiej puszki Red Bulla. Specyficzny smak napoju też jest znany. Red Bull to bezalkoholowy napój pobudzający, energetyzujący, produkowany w Austrii. W skład napoju wchodzą między innymi: tauryna, sacharoza, glukoza, kofeina, witaminy grupy B oraz inozytol. 100 ml napoju zawiera kofeinę, ilością zbliżoną do zawartości filiżanki kawy. Red Bull gmbH jest globalną marką napoju energetyzującego, który od 1984 r. nosi nazwę Czerwonego Byka.

Inspiracja rodem z Tajlandii

W 1982 roku austriacki przedsiębiorca Dietrich Mateschitz wybrał się w podróż służbową do Tajlandii. Tam też spróbował po raz pierwszy napój o tajemniczej dla Europejczyka nazwie – Krating Daeng czyli Czerwony Bizon. Pewnie szybko zapomniałby o tym dziwnie smakującym napoju, gdyby nie jego działanie, gdyż nagle nie odczuł dolegliwości związanych ze zmianą strefy czasowej. Historia przypomina powstanie napoju zwanego kawą, gdy beduin na pustyni spróbował deszczówki, która zmoczyła ziarna kawy.
Zdziwiony skutkiem napoju Mateschitz postanawia odnaleźć twórcę cudownego płynu, Tajlandczyka Chaleo Yoovidhya. Chaleo był właścicielem firmy TC Pharma, swój napój produkował na licencji Blendexu, którego ówczesnym przedstawicielem handlowym był sam Dietrich Mateschitz. Prędko założyli wspólnie spółkę Red Bull GmbH. Cel był prosty – zaadaptowanie Krating Daeng na rynku europejskim. Przez kolejne lata pracował Mateschitz bardzo intensywnie nad stworzeniem odpowiedniego wariantu smakowego i strategii marketingowej podobającej się Europie. W 1987 roku sprzedano w Austrii pierwszą puszkę Red Bulla. Produkt nie był początkowo dobrze przyjęty przez konsumentów. Małe skandale i ploteczki, protesty rodziców przeciw napojowi nie przeszkodziły jednak odnieść sukcesu na całym świecie, którego smak wyprzedzał swoje czasy. Krating Daeng tłumaczy się z tajskiego jako Czerwony Guar. Ponieważ w Europie guar nie jest bardzo znanym zwierzęciem, ojciec marki Mateschitz postanowił zastąpić go silnym, szybkim i agresywnym bykiem, który uosabiał energię zawartą w puszce. Pomysł chwycił, a dziś logo z dwoma bykami to jeden z najsilniejszych znaków na świecie. Siła marki została wsparta strategią sponsoringu, która nastawia się na najbardziej widowiskowe dyscypliny sportowe na świecie.

Inteligentny sponsoring

Sport, medycyna, światowe wydarzenia były i są polem działania dla tej wyjątkowej marki, która stając się historią jest też wieczną lekcją marketingu. Firma Red Bull od początku swego istnienia interesowała się sportami ekstrymalnymi, gdyż one kojarzą się z energią i pełnią życia. Windsurfing, motocross, snowboarding, wspinaczki skałkowe kojarzą się z emocją, tutaj też pojawia się logo Red Bulla. Ta strategia okazała się strzałem w dziesiątkę. Milionom ludzi marka kojarzy się z napojem, ale też z wielkim sportem, a slogan „Red Bull dodaje ci skrzydeł” już dawno ma obieg w potocznym języku.
Jednym z najbardziej udanych projektów medialnego sponsoringu było zaangażowanie się firmy w świat Formuły Jeden. W 1995 roku Mateschitz został sponsorem stajni Petera Saubera. W 2004 r. firma przejmuje zespół Jaguar Racing, rok później zespół Minardi, i tak staje się w posiadaniu dwóch zespołów w królewskiej serii wyścigowej, które promują Red Bulla. Grunt to dobry marketing, lecz właściciel marki skupia się też na budowaniu celów, nie skąpi pieniędzy na kształcenie zespołu sportowego.
Red Bull Racing swój pierwszy sezon startów rozpoczął z jednostkami napędowymi cosworth. Pierwszym etatowym kierowcą był Dawid Coulthard, a później wielu innych sławnych (Sebastian Vettel). Red Bull współpracował z różnymi dostawcami silników, też z Ferrari, lecz ostatnio ma kontakty z Renault, którego jednostki napędzają bolidy Red Bulla.
Zespół zdobył trzy tytuły mistrzowskie konstruktorów oraz trzy tytuły indywidualne dla Sebastiana Vettela.
Koncern jest obecny także w skokach narciarskich, w końcu Austria jest jego ojczyzną. Kask z logo „Red Bull doda ci skrzydeł” zdobi głowy austriackich skoczków. Thomas Morgenstern i Gregor Schlierenzauer mają zaszczyt „fruwać” z Red Bullem. Także sportowcy, któży już zakończyli swoje kariery, tacy jak Andreas Goldberger, Adam Małysz byli godnymi ambasadorami marki. Energetyczny napój ma pod swoją opieką kluby sportowe w Salzburgu, klub austriackiej Bundesligi Red Bull Salzburg i klub rozgrywek hokeja na lodzie. Ponadto opiekuje się amerykańskim klubem piłkarskim Red Bull New York, Red Bull Brasil. Firma wykupiła prawo do nazw obiektów sportowych jako Red Bull Arena (Salzburg, Lipsk, Harrison), sponsoruje wiele zespołów rajdowych startujących w rajdzie Dakar, Volkswagen Motorsport. Wspiera żużlowców (Jarosław Hampel) sponsoruje w narciarstwie alpejskim (Kitzbühel), w sporcie rowerowym. Nie ma dziedziny sportu bez Red Bulla, ale także nauka i medycyna są związane z przodującą marką.
Firma nie jest jednak nastawiona tylko na zysk. „Wings for Life – nigdy nie należy tracić nadziei”. Te słowa wypowiedział Hans Kinigadner po wypadku syna na charytatywnych zawodach motocrossowych. W wieku 19 lat usłyszał Hannes Kinigadner diagnozę – paraliż z powodu urazu rdzenia kręgowego, głęboko zszokowany losem syna, dwukrotny Mistrz Świata Motocross zakłada Wings for Spinal Card Research Foundation wraz ze swoim przyjacielem, właścicielem Red Bull gmbH Dietrichem Mateschnitzem. Założona w lipcu 2004 roku ambitna fundacja postawiła na badania nad uleczeniem urazów rdzenia. Wings for Life wspiera obiecujące projekty medyczno-badawcze w świecie, świat nauki twierdzi, że uszkodzenie rdzenia kręgowego będzie uleczalne w najbliższej przyszłości. Red Bull wspiera także duże akcje charytatywne, realizuje ludzkie marzenia i towarzyszy projektom w kulturze.

Red Bull podbija kosmos

Austriackiemu przedsiębiorcy za mała była dominacja na rynku napojów, też podbój świata sportów ekstrymalnych. Dietrich Mateschitz chciał miejsca w historii. Tak oto powstał pomysł Red Bull Stratos, do którego zaangażowano Feliksa Baumgartnera – kaskadera spadachroniarza i BASE jumpera. Skok z wysokości 36 kilometrów miał przekroczyć barierę dźwięku. Siedem lat pracowano nad projektem, a budżet przekroczył 50 milionów dolarów, Niesamowite przedsięwzięcie celebrujące ludzką wytrzymałość.
Sukces Red Bull Stratos udowodnił, że wielkie marki chcą zmienić świat, a nie tylko liczyć dochody. To była największa akcja marketingowa naszych czasów. Red Bull chciał coś epickiego, chciał bohatera całej ludności. Baumgartner sprostał temu zadaniu.
Cała akcja była ubrana w płaszcz misji naukowej, misji Stratos. Przewodnia myśl Red Bulla - nie ma rzeczy niemożliwych, bardziej uniwersalnego logo, które pasuje ludziom na całym świecie, nie można znaleźć. Red Bull ma zawsze duży cel, inspiruje ludzi, angażuje emocjonalnie. Dla wielu ludzi Stratos stał się „ich wydarzeniem”, poczuli się częścią historii, świadkami ważnego wydarzenia w historii. Słynne marki zmieniają zachowania konsumentów, ulepszają ich życie. Typowym przykładem jest Nike, marka, która inwestuje w to żeby uprawiano musowo sport.
Dziś firma Dietricha Mateschitza to potężny koncern z obrotami kilku miliardów rocznie, który na działania w dziedzinie marketingu przeznacza około 600 mln dolarów. Mimo wielu prób nie udało się ani Coca Coli, ani Pepsi zrzucić z tronu potentata. Red Bull ciągle się rozwija, posiada 70% udziałów w światowym rynku napojów energetycznych, jest ciągle twórcą nieskończonej opowieści o sukcesie. Nie wiem co mogłaby spytać robiąc wywiad z Mateschitz, z człowiekiem którego firma „fruwała w kosmosie”. Jego plany? ... Przecież wszystko osiągnął, czy można więcej? A jednak firma ciągle dotyka nowych obszarów dodając „swoich skrzydeł”. Dietrich Mateschitz traktowany jest w branży jak „guru”, poprzez swoją ekspansywną osobowość. Książka Wolfganga Fürweger “Die Red Bull Story – niezwykły sukces Dietricha Mateschitz” wydana przez wydawnictwo Carla Ueberreuterce w Wiedniu opowiada o firmie, która ciągle dotyka pulsu czasu. Czas spędzony z książką będzie dla każdego osobistym wywiadem z założycielem Red Bulla. Pozwala ona uwierzyć nam, że życie jest w naszych rękach, a skrzydła sukcesu są osiągalne.





.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.