Facebook Google+ Twitter

Instrumentalizacja III RP przez ukraińskich graczy politycznych

Czternastego lipca bieżącego roku uroczystości z udziałem Bronisława Komorowskiego w Łucku, upamiętniające rzeź na Wołyniu, zostały zakłócone.

Młody Ukrainiec trafił rzuconym przez siebie jajkiem w ramię prezydenta RP. Informacja o tym incydencie obiegła już świat, powstało wiele wersji, mających na celu wyjaśnienie motywów czynu tego młodego człowieka. Między innymi można się spotkać z opinią, iż napastnik był członkiem ukraińskiej nacjonalistyczno-populistycznej partii Swoboda. Świadkowie twierdzą bowiem, że właśnie napis « Swoboda » widniał na jego plecaku. Inni zaś wierzą, że incydent ten został zorganizowany przez Rosję, która nieprzychylnym okiem patrzy na polsko-ukraińskie zbliżenie, widząc w partnerstwie obu państw zagrożenie dla swoich gospodarczych i geopolitycznych interesów. Kolejni komentatorzy zwracają natomiast uwagę na podwójną grę ukraińskiego obozu władzy, czyli partii Regionów i prezydenta Janukowycza, który miał wiele do zyskania na tego rodzaju incydencie. Wszak napad na polskiego prezydenta służy przecież politycznym interesom Janukowycza i jego partii, który za strategię wyborczą w kolejnych wyborach prezydenckich, zamierza przyjąć retorykę jedynego możliwego hamulcowego dla nacjonalistów na Ukrainie.
Na chwilę obecną trudno ustalić, która z powyższych wersji jest najbliższa prawdy i jakim motywem kierował się ów młody człowiek, który rzucił jajkiem w Bronisława Komorowskiego. Co więcej, ustalenie czy sprawca tego czynu działał sam, czy z czyjejś inspiracji, może okazać się niemożliwe. Sam prezydent Komorowski mówi o tym incydencie niewiele, starając się całą sprawę bagatelizować. Jednak niewątpliwie zdarzenie to stało się przyczyną niepowodzenia jego dyplomatycznej wizyty na Ukrainie w siedemdziesiątą rocznicę ludobójstwa na Wołyniu.
Chociaż poznanie kulisów całej tej sprawy może się nigdy nie ziścić, to z całą pewnością jedna kwestia nie pozostawia wątpliwości. III RP jest przez graczy ukraińskiej sceny politycznej traktowana w sposób instrumentalny. Wykorzystują oni kraj nad Wisłą dla swoich własnych celów politycznych. Z kolei najwyżsi przedstawiciele Rzeczypospolitej - z prezydentem, premierem i ministrem spraw zagranicznych na czele - mimo woli, choć poniekąd na swoje własne życzenie, zostali wmieszani w polityczny konflikt ukraińsko-ukraiński, który trwa od wybuchu Pomarańczowej Rewolucji.
Wiktor Janukowycz, od pierwszych dni sprawowania urzędu prezydenta, walczy o polityczny monopol na Ukrainie. Nie cofa się przed niczym, byle tylko zrealizować cel, jakim jest uzyskanie pełnej władzy w kraju, któremu przewodzi. Prezydent Janukowycz nie tylko dąży do wyeliminowania swoich przeciwników ze sceny politycznej, zależy mu również na tym, by zniszczyć ich wizerunek, ich wiarygodność oraz ich legendę. Właśnie w tym celu obecny przywódca Ukrainy postanowił posłużyć się Polską i jej politycznymi elitami.
Partia Regionów zaapelowała do Sejmu RP, by ten przyjął uchwałę potępiającą rzeź na Wołyniu, używając w tym celu określenia « ludobójstwo ». Z kolei rządowe kręgi Rzeczypospolitej, które u steru Ukrainy najchętniej widzieliby kogoś innego, postanowiły podjąć tę grę. Przy okazji całkowicie zlekceważyły polityczne ryzyko, związane z taką rozgrywką. Platforma Obywatelska pozytywnie odpowiedziała na apel premiera Donalda Tuska i ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, którzy starali się przekonać Zgromadzenie Narodowe o konieczności przyjęcia uchwały dotyczącej rzezi na Wołyniu w tonie łagodnym, zarówno w sferze języka, jak i w ogólnej wymowie. Wszak ani premier Donald Tusk, ani minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, nie zamierzali pójść prezydentowi Janukowyczowi na rękę. Zasugerowana przez ukraińskiego przywódcę uchwała Sejmu RP, miała mieć ostre zabarwienie i służyć miała jego politycznym interesom. Dzięki niej Wiktor Janukowycz mógłby pokazać ukraińskiemu społeczeństwu, że oto stał się obrońcą historycznej prawdy i Ordonem nowoczesnej Ukrainy, która potrafi zmierzyć się ze swoją historią. Jednak polska strategia dyplomatyczna zakładała wsparcie politycznych przeciwników Janukowycza, wywodzących się z obozu Pomarańczowej Rewolucji. Jednak owa „wyważona” uchwała Sejmu RP, dotycząca rzezi na Wołyniu była gestem w stronę tych polityków, którzy również posługują się nacjonalistycznym elektoratem dla powiększenia swojego kapitału wyborczego i swej wyborczej bazy. Na zachodniej Ukrainie Polacy są postrzegani przez wielu Ukraińców jako zaborcy i byli okupanci. Jednocześnie większość ukraińskich elit politycznych zdaje sobie sprawę z tego, że najprostsza droga do Unii Europejskiej - mówiąc kolokwialnie - idzie przez Polskę. Dlatego też wielu Ukraińców traktuje kraj nad Wisłą, po prostu, jako zło konieczne.
Antypolskie akcenty są na Ukrainie politycznie opłacalne; szczególnie w jej części zachodniej. Warto przypomnieć, iż były prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko, krótko przed wyborami prezydenckimi w lutym 2010 roku, nadał Stepanowi Banderze status bohatera Ukrainy. Nobilitację uzyskała więc postać, która przez Polaków jest utożsamiana z ukraińskimi zbrodniami na Kresach Wschodnich II RP. Polityczna inicjatywa Juszczenki stanowiła swoisty ukłon w stronę elektoratu nacjonalistycznego z zachodniej Ukrainy. Gest ten wpędził w niemały ambaras prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Polski przywódca był bowiem najwierniejszym sojusznikiem Juszczenki. A także jego największym obrońcą, zarówno w Polsce, jak również w Unii Europejskiej. Jednak przedwyborczy, polityczny gest Juszczenki był w Polsce nie do obronienia. Prezydent Lech Kaczyński znalazł się w sytuacji bez wyjścia. Musiał uznać, że sojusz z Wiktorem Juszczenką pozostaje strategią ryzykowną. Ostatecznie sprawa ta nie miała dalszego ciągu, ponieważ Juszczenko przegrał w wyścigu o reelekcję.
Warto się jednak zastanowić czy prezydent Bronisław Komorowski nie znalazł się w podobnej sytuacji. Sejm RP przyjął politycznie poprawną uchwałę, która dotyczyła rzezi na Wołyniu, a Bronisław Komorowski - wypowiadając się o upowskich zbrodniach - czynił to w sposób niezwykle delikatny; tak, aby nie urazić Ukraińców. W nagrodę został ugodzony - jajkiem w ramię. Doprowadziło to do upadku prezydencko-rządowej strategii małych kroków w polsko-ukraińskim pojednaniu. Z jednej strony partia rządząca krajem nad Wisłą i najwyżsi przedstawiciele Rzeczypospolitej wyciągają do strony ukraińskiej rękę, nie mówiąc wprost o ludobójstwie na Wołyniu. A z drugiej strony, prezydent Wiktor Janukowycz w obchodach siedemdziesiątej rocznicy zbrodni na Wołyniu nie uczestniczy. Tymczasem prezydent Komorowski, po wygłoszeniu ugodowego i bardzo wyważonego przemówienia, dostaje jajkiem w ramię.
Trudno powiedzieć, kto jest największym wygranym, czy po prostu wygranym tego zajścia. Albowiem nie wiemy, i raczej nigdy się nie dowiemy, dlaczego doszło do incydentu Łuckiego. Ale jedno wiemy na pewno, największym przegranym jest polska dyplomacja i rząd RP, który chciał stać się graczem ukraińskiej sceny politycznej, a sam został przez jej uczestników rozegrany! Jeden tylko komentarz najdobitniej może opisać stosunki polsko-ukraińskie na obecną chwilę, z ludobójstwem na Wołyniu w tle. Tak to się kończy kiedy chce się kogoś uszczęśliwiać na siłę i wtykać nos w nie swoje sprawy! Tak to się właśnie kończy! Polska przegrała bój o historyczną prawdę dotyczącą rzezi na Wołyniu. Polska przegrała dyplomatyczna rozgrywkę, rozpoczętą przez Wiktora Janukowycza i podjętą przez rząd RP. Polska zdecydowanie przeceniła swoją moc oddziaływania na ukraińską rzeczywistość polityczną, a sama została przez ukraińskich polityków rozegrana i potraktowana przedmiotowo!
Nic na siłę, a co nagle to po diable! Zamiast politycznego sukcesu mamy jedynie polityczną kompromitację III RP i jej najwyższych przedstawicieli. Zamiast polsko-ukraińskiego pojednania mamy jedynie politycznie bardzo, bardzo! Poprawną uchwałę, która mija się z prawdą, co do wydarzeń na Wołyniu w 1943 i 1944 roku. W stosunkach międzynarodowych, jak w życiu - na wszystko przychodzi czas. Obserwując wydarzenia ostatnich dni stwierdzam, że na szczere polsko-ukraińskie pojednanie, zbudowane na solidnych fundamentach, nie nadszedł jeszcze czas!

Nieopublikowane na tym portalu teksty publicystyczne mojego autorstwa znajdą Państwo na blogu: http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/. Serdecznie zapraszam do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.