Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

53023 miejsce

Intensywny rytm na koniec tygodnia

W głośnikach dudni ostra muza, w głowie szumi wypity porter, szlachetny w swojej ciemnej mocy. Tak właśnie wygląda kolejny piątek. A piątek to początek weekendu. A weekend to spotkania z przyjaciółmi i znajomymi.

Koniec starego i początek nowego roku zapowiedziały zgodnym chórem odnowienie wielu kontaktów, które pokryły się warstwą kilkumiesięcznego, a nawet kilkuletniego kurzu. Jakby nasze losy prowadzone jakimiś zawieszonymi nad głowami, niewidzialnymi cyrklami, zatoczyły koło, żeby znów zetknąć się na stycznej.

Takie spotkania uświadamiają mi, że tak niewiele trzeba, żeby zamyślić się nad tym, czy czas linearny nie może być linią na obwodzie koła? Czy to nie kusząca perspektywa syntezy europejskiego i wschodniego pojmowania tego zdradzieckiego doradcy? Przecież w historii powszechnej wielki triumf demokracji to, przy wszystkich możliwych zastrzeżeniach, jednak powrót do tego, co narodziło się dwa i pół tysiąca lat temu! I też nie pierwszy raz cywilizacja europejska przeżywa czas wielkiego i dynamicznego rozwoju. Słynne starożytne drogi i akwedukty rzymskie wciąż mogą pełnić swoją właściwą funkcję. A Rzym epoki Antoninów borykał się z problemem przekraczania dopuszczalnej granicy decybeli przez pojazdy kołowe. Czy światem rządzi powtarzalność, objawiająca się na poziomie jednostkowym powtarzalnością spotkań, nastrojów, myśli, a może nawet rozmów?

Każda ze spotykanych przeze mnie (w realu lub w wiadomym masowym portalu) osób ma swoje życie, swoje sprawy, swoje problemy. Kiedyś mieliśmy wspólne, teraz mamy swoje. Taka kolej rzeczy. Choć... trochę szkoda. Że się zaniedbało, nie zadzwoniło, nie odezwało. I vice versa, inni też nie są tu bez winy. A jednak...

A jednak warto wykorzystać piątkowy, a zwłaszcza sobotni wieczór, żeby się spotkać. W pewnym wieku czuje się tę sprawę przez skórę, tak jak powietrze; człowiek nie zastanawia się nad tym, oddychając powietrzem przesyconym żarem intensywnego rytmu szkolnego i akademickiego życia. Generatory adrenaliny i hormonów wprawiają wszelkie wskaźniki w stan alertu. Gorączka.

Dlatego zachęcam do jakiejkolwiek formy prowadzenia zapisków, notatek, dzienników. Głowa ostudzi się, myśli uporządkują, emocje znajdą swoje przystanie a uczucia - przyjazne porty po burzy. A słowo zapisane pozostanie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

ciekawe przemyślenia, plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gratuluję przemyśleń i lekkiego pióra (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.