Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

179893 miejsce

Inter z rekordem wszech czasów Serie A

Wczoraj wieczorem Inter Mediolan po raz dwunasty z rzędu pokonał rywala w rozgrywkach o mistrzostwo Włoch i tym samym pobił rekord ligi należący do tej pory do Romy, która w zeszłym roku odnotowała jedenaście kolejnych zwycięstw.

Zawodnik AS Roma Christian (P) walczy o piłkę z Salvatore Mesiello z Messiny (P) podczas meczu włoskiej Serie A , rozegranego 14 stycznia. Mecz zakończył remisem 1-1 . PAP/EPA/FRANCO CUFARILivorno, Milan, Ascoli, Parma, Reggina, Palermo, Siena, Empoli, Messina, Lazio, Atalanta, Torino – to zespoły, które od 25 października bezskutecznie próbowały urwać ligowe punkty zespołowi podopiecznych Roberto Manciniego. To ostatnie zwycięstwo smakowało wyjątkowo. Wynik osiągnięty na stadionie olimpijskim w Turynie zapisuje zespół z Mediolan na kartach historii włoskiego futbolu.

Spotkanie z Torino rozpoczęło się dla Interu nienajlepiej, bo od groźnych ataków gospodarzy. Razili oni jednak nieskutecznością. W pierwszej połowie zobaczyliśmy tylko jedną bramkę, a jej strzelcem był Adriano. Brazylijczyk wykorzystał dokładne podanie Maicona. W kolejnych minutach znów dogodne okazje stwarzali sobie gospodarze. Jednak ani Stellone, ani Pancaro nie potrafili ich skutecznie wykończyć. W ostatniej minucie pierwszej części mogło być po meczu. Mogło, gdyby Adriano trafił do bramki z kilku metrów.

Po przerwie 25 tysięcy kibiców zgromadzonych na stadionie przeżyło wielkie emocje. W 58. minucie wyrównującą bramkę zdobył Fiore, który zagrał piłkę z narożnika pola karnego, a ta odbiła się od Materazziego i wpadła do bramki obok bezradnego Julio Cesara. Warto wspomnieć, że Fiore pojawił się na boisku dopiero w drugiej połowie. Stadion eksplodował radością. Nie trwała ona jednak zbyt długo, ponieważ już dwie minuty potem Inter znów prowadził. A to dzięki znakomitej akcji Ibrahimovica, który genialnie przyjął piłkę i strzelił z ostrego kąta w przeciwległy róg bramki. Próby odpowiedzi zespołu ze stolicy Piemontu były nieskuteczne. W 85. minucie spotkania wynik meczu ustalił Materazzi, pokonując Taibiego strzałem z rzutu karnego. Chwilę wcześniej Adriano był faulowany przez Abiatiego w sytuacji sam na sam i sędzia nie miał innego wyjścia jak tylko wskazać na jedenasty metr boiska, a podstawowego bramkarza Torino ukarać czerwoną kartką. Po spotkaniu trener gości podkreślał, że ze swoimi zawodnikami o rekordach nie rozmawiał, albowiem najważniejsze są punkty przybliżające Inter do upragnionego Scudetto.

Roma traci punkty


Do sporej niespodzianki doszło w Messynie, gdzie miejscowy zespół szczęśliwie zremisował z wiceliderem Serie A – AS Romą. Tym samym strata zespołu ze stolicy Włoch do lidera wzrosła już do dziewięciu punktów. Podopieczni Spallettiego osłabieni brakiem Mexesa, Vucinicia i Aquilaniego zawiedli na Stadio San Filippo. Po pierwszej połowie nic nie wskazywało na to, że Roma może dzisiaj stracić punkty. W 39. minucie Totti dokładnie zagrał do Manciniego, a ten płaskim strzałem otworzył wynik meczu. Dziesięć minut wcześniej boisko musiał opuścić zawodnik gospodarzy – Giallombardo, który doznał kontuzji kolana. Wściekli kibice Messiny wtargnęli na boisko i mecz został przerwany. Po kilku minutach jednak go wznowiono. Po przerwie mecz się zaostrzył, a drużyna gospodarzy ruszyła do odrabiania strat. Jednak bezskutecznie. I gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się skromnym zwycięstwem Romy sędzia podyktował dla gospodarzy rzut karny. Chivu faulował w polu karnym Di Napoliego i sędzia nie miał wyjścia jak wskazać na „wapno”. Bramkę zdobył Parisi, który i tak nie dograł tego spotkania do końca. W doliczonym czasie gry po faulu na Wilhemssonie musiał opuścić boisko.

Zwycięskie Palermo


Swoje spotkanie wygrało trzecie w tabeli Palermo, które na własnym obiekcie pewnie pokonało Udniese 2:0. Sycylijczycy objęli prowadzenie w 32. minucie spotkania po strzale Andrei Caracciolo. Zawodnik po meczu był bardzo szczęśliwy z powrotu na boisko w takim stylu. Przyznał, że jeszcze miesiąc temu poważnie myślał o transferze do innego klubu. Drugą bramkę uderzeniem głową zdobył Zaccardo.


Milan powraca


Trzecie z rzędu zwycięstwo zanotował Milan, który po 19. kolejce awansował na 9. pozycję w tabeli Serie A. Jest to również trzecie z rzędu zwycięstwo Rossonerrich, w którym strzelili rywalom trzy bramki. Wynik spotkania otworzył już w szóstej minucie Andrea Pirlo, który strzelił piękną bramkę z rzutu wolnego. Było to pierwsze trafienie byłego piłkarza Regginy w tym sezonie. Jeszcze przed przerwą na 2:0 podwyższył Seedorf. W drugiej części spotkania zobaczyliśmy również dwie bramki. Pierwszą, kontaktową, strzeliła drużyna gości. A konkretnie uczynił to Bianchi, który z 20 metrów pokonał Kalaca. Drugą natomiast strzeliłTabela po 19. kolejkach Serie A / Opracował Marek Iwaniszyn Gilardino i Milan mógł cieszyć się z kolejnego zwycięstwa.


Pogrom w Bergamo

Ostre strzelanie urządzili sobie piłkarze w Bergamo. Tamtejsza Atalanta rozgromiła Livorno aż 5:1. Podopieczni Stefano Colantuono prowadzili do przerwy 2:0. Obie bramki strzelił Doni. Wpierw w 38. minucie po wymianie podań z Zampagną otworzył wynik spotkania, a potem wykorzystał dośrodkowanie Adriano. Minutę po wznowieniu gry po przerwie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Carmine Coppola i zespół gości zmuszony był grać w dziesiątkę. Podziałało to jednak mobilizująco na zespół Livorno, który sześć minut później strzelił kontaktową bramkę. Piłkę uderzał Lucarelli, ta trafiła jednak w poprzeczkę. Skuteczną dobitką wykończył akcję Pfertzel. Marzenia gości na dobry wynik prysły dziesięć minut później. Znakomitą, indywidualną akcją popisał się Donati, który minął trzech zawodników rywali i strzelił nie do obrony. Koleją bramkę strzelił w 66. minucie Ariatti. Wynik ustalił w ostatnich sekundach Ventola, który pokonał Amelię precyzyjnym uderzeniem z główki zza linii pola bramkowego.

Tym samym zespół Atalanty przerwał passę dwóch kolejnych ligowych porażek. Goście natomiast przegrali na wyjeździe po raz trzeci z rzędu. Po tym spotkaniu posadę trenera zespołu Livorno stracił trener Daniele Arrigoni.


Viola zawiodła


W 19. kolejce kibice nie zobaczyli bramek jedynie w pojedynku Sampdorii z Fiorentiną. Spotkanie nie należało do najciekawszych, a okazji do zdobycia bramek było jak na lekarstwo. Oprócz punktów Viola straciła w tym meczu Ujfalusiego i Mutu, którzy dostali żółte kartki i w przyszłej kolejce będą musieli pauzować. A za tydzień Violę czeka mecz z Interem.


Skromne zwycięstwo Cagliari


Kibice Ascoli po ostatnim zwycięstwie nad Chievo 3:0 liczyli, że tym razem uda się w końcu wygrać na wyjeździe. Nadzieje były tym większe, że rywalem był zespół Cagliari, który przegrał swoje trzy ostatnie ligowe spotkania. Niestety po raz kolejny kibice Ascoli przeżyli zawód. Na Stadio Sant'Elia gospodarze wygrali 1:0. Jedyna bramka spotkania padła w 19. minucie z rzutu karnego. Faulowany w polu karnym przez Cudiniego Suazo sam wymierzył sprawiedliwość. Tym samym podopieczni Nedo Sonettiego stracili trzydziestą bramkę w obecnym sezonie Serie A i przegrało piąty z rzędu swój wyjazdowy mecz.


Gialloblu przegrywają


W spotkaniu dwóch ćwierćfinalistów Coppa Italia lepsza okazała się drużyna Empoli, która pokonała Parmę 2:0. Gospodarze wyszli na prowadzenie w 26. minucie spotkania, po dobrze rozegranym stałym fragmencie gry. Wykonujący rzut wolny Tosto dokładnie zagrał na piąty metr boiska do Andrei Raggiego, który nie miał innego wyjścia jak strzelić swoją pierwszą bramkę w Serie A. Dwie znakomite okazje do wyrównania stanu meczu miał Budan ale nie zdołał wykorzystać żadnej z nich. Decydującym wydarzeniem, który wpłynął na końcowy rezultat był faul Colyego na Marianim. Po nim to zawodnik Gialloblu otrzymał drugą żółtą kartkę i musiał opuścić plac gry. Podopieczni Ligiego Cangi w pełni to wykorzystali podwyższając wynik meczu na 2:0. Bramkę w 77. minucie strzelił Davide Matteini, który na boisku pojawił się zaledwie dwie minuty wcześniej.


Chievo bez Kosowskiego zwycięża


Do sporej niespodzianki doszło w Weronie, gdzie miejscowe Chievo pokonało Catanię 2:1. Po pierwszej połowie nic nie wskazywało na taki rozwój wydarzeń. Od 39. minuty goście prowadzili 1:0. Bramkę po dośrodkowaniu Baiocoo głową zdobył Stovini. W drugiej połowie jednak to gospodarze trafiali do bramki. Najpierw w 58. minucie wyrównał Semioli, a sześć minut później Sammarco został sfaulowany w polu karnym. Karnego na bramkę zamienił Pellissier i niespodzianka stała się faktem. Goście próbowali jeszcze wyrównać, lecz piłka po strzale Rossiniego zatrzymała się na poprzeczce. W zespole Chievo ani minuty nie zagrał nasz jedyny Polak w Serie A – Kamil Kosowski.


W ostatnim spotkaniu zamykającym 19. kolejkę Serie A Lazio zremisowało 1:1 ze Sieną.



Wyniki:

Torino 1:3 Inter

Stefano Fiore 58' – Adriano 24', Zlatan Ibrahimovic 60', Marco Materazzi 85'-karny

 

Empoli 2:0 Parma

Andrea Raggi 26', Davide Matteini 77'

 

Atalanta 5:1 Livorno

Cristiano Doni 38', 45', Massimo Donati 57', Luca Ariatti 66', Nicola Ventola 90' – Marc Pfertzel 52'

 

Cagliari 1:0 Ascoli

David Suazo 19'-karny

 

Chievo 2:1 Catania

Franco Semioli 58', Sergio Pellissier 64'-karny – Lorenzo Stovini 39'

 

Messina 1:1 Roma

Alessandro Parisi 90'-karny – Alessandro Mancini 39'

 

Milan 3:1 Reggina

Andrea Pirlo 6', Clarence Seedorf 35', Alberto Gilardino 78' – Rolando Bianchi 66'

 

Palermo 2:0 Udniese

Andrea Caracciolo 32', Cristian Zaccardo 75'

 

Sampdoria 0:0 Fiorentina

Lazio 1:1 Siena

Tommaso Rocchi 61' – Francesco Cozza 87'

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Dobrze że podkreśliłeś to słowo - niedawno. W najtrudniejszych momentach w tym roku jakoś takich deklaracji nie składał. Rzecz jasna nie robie z tego zarzutu.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.01.2007 19:27

Marku, nie do końca. Np. taki Nedved. Nie tylko został (a chciał go Tottenham), ale zadeklarował niedawno chęć pozostania do końca kariery.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja tez w to wierzę. Ale jest ich niestety bardzo mało. No cóż, w zasadzie to lista ogranicza się tylko do Alexa. Bo to, że inni zostali nie zawsze oznacza, że tak naprawdę chcieli. A szkoda...;]

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.01.2007 22:11

Różnie z tym bywało. W ostatnim sezonie Juve przegrał tylko z Milanem. Nie chce mi się szperać w statystykach, żeby sprawdzać dawniejsze lata.
Z tym cierpieniem kibiców, to na pewno prawda. Ale piłkarze po części tak. Ja jednak wierzę, że są piłkarze Juve, którzy są jednak przywiązani do klubu i chcą grać właśnie tam, a nie w Interze, czy Barcelonie. Co miał zrobić piłkarz, który gra w Turynie od lat i nigdzie nie czułby się tak dobrze. Tak sobie pewnego dnia odejść? Obudzić się pięknego sierpniowego świtu i odejść do Realu Madryt? Nie sądzę. Są jeszcze piłkarze, dla których barwy klubowe coś znaczą, bardzo chciałbym w to wierzyć. Niektórzy gracze Juve mnie w tym utwierdzili.:) Za to darzę ich estymą.;)

Pozdrawiam:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja bym tam był skłonny stwierdzić, że piłkarze cierpią najmniej. Znaleźli sobie ciepłe, nowe posadki i tyle. A cierpią kibice...
Śmiem twierdzić, że passy Juve i Milanu w ich historii przerywali częściej jakcyś słabeusze bądź średniacy niż potentaci. Ale rzeczywiście warto by to sprawdzić. Jak będę miał więcej czasu na pewno poszperam w historii by sprawdzić;]

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.01.2007 18:55

Ok, powiedzmy, że na własne życzenie, ale akurat winni nie są piłkarze, a oni najbardziej cierpią.
To prawda, że ani Milan, ani Juventus nie miały takiej passy, jak obecnie Inter (wcześniej podobną miała Roma), ale to właśnie dlatego, że liga była jednak silniejsza, właśnie Milan i Juve grając razem najczęściej nawzajem sobie odbierały punkty itd.
Ja wiem, że to nie takie proste.;)

Pozdrawiam również.:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ach Pzemek - źle mnie zrozumiałeś. Jako wierny bianconero nigdy nie odważę się napisać że to tylko Juventus. Chodziło mi raczej o zauważenie, że z walki o mistrzostwo odpadła tylko jedna drużyna. Oczywiście ta najważniejsza. Ale oprócz niej pozostali inni zawsze mocni i wielcy włoskiej piłki.
Fakt, że wymienione przez Ciebie drużyny mają sezon z głowy. Ale na własny życzenie - i trzeba o tym pamiętać. Poza tym Milan i Lazio z Interem grały. I przegrały. A jeszcze raz podkreślę. W takich meczach pozycja w tabeli nie ma znaczenia. Owszem - gdyby Inter wygrał Scudetto małą przewagą punktową, a po drodze przegrywał z ukaranymi Milanem, Fiorentiną i Lazio to wtedy można by mówić o szczęści czy też o tym, że osiągnięcie to niewielkie. Poza tym można psioczyć ale należy pamiętać, że ani Milan, ani Juventus (niestety:p) nawet w latach swojej największej świetności i hegemonii w Serie A nie potrafiły wygrywać 12. spotkań z rzędu! A to też o czymś świadczy...

Pozdrawiam;]

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.01.2007 17:03

Marku,
tylko Juventusu? Chyba aż Juventusu. Brakuje przez to na boiskach Serie A 5 mistrzów świata i 2 wicemistrzów, że nie wspomnę o innych piłkarzach. Część z nich odeszła z Włoch i już nigdy pewnie nie wróci. To mało? Dla mnie to bardzo wiele.
Poza tym wciąż będę się upierał, że Milan, Fiorentina i Lazio mają sezon stracony. W najlepszym razie powalczą o czwartą lokatę. Co to za satysfakcja dla mistrzów świata, którzy grają w tym zespołach? Marna.
Palermo gra w tym sezonie rewelacyjnie, ale wątpię, czy to zespół, który na dłużej zagości w ścisłej czołówce Serie A. Może się jednak mylę.
Ja się zgodzę z tym, że Inter jest mocny jak nigdy wcześniej, ale w jakimś tam stopniu jego siła polega na słabości rywali. Poza tym sezon się nie zakończył, więc nie ma co jeszcze przedwcześnie uważać Interu za mistrza Włoch, ale chyba tylko następna afera korupcyjna może odebrać im ten tytuł.;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja tam Interowi sympatyzuję od jakichś 10 lat i bardzo się cieszę z każdego sukcesu. Niemniej jednak żal mi, że nie ma Juventusu. Dziś nie mam żadnych zastrzeżeń do wyglądu - wszystko przejrzyste i czytelne. Za pracę i relacje z mojej ulubionej Serie A - plusik.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Też się cieszę z postawy Palermo, bo przyznam szczerze, że po cichu im nawet kibicuje w Serie A. Zwłaszcza teraz, gdy zabrakł w niej Juventusu.
Troszkę bym się nie zgodził z opinią Przemka. Wydaje mi się, że Serie A wcale nie jest o niebo słabsza niż przed rokiem. Fakt, może jest słabsza ale tylko troszkę, bo na tej pustyni brakuje tylko Juventusu. Reszta jest. I tłumaczenie że Milan czy inni mieli mniej punktów na starcie nic tu nie zmienia. Bo np. derby Mediolanu, to zawsze derby Mediolnau bez względu na to czy Milan ma 50 czy -50 punktów! Mobilizacja i chęć zwycięstwa jest taka sama. A przecież w drodze po ten rekord team Manciniego pokonał Milan. I wspomniane powyżej Palermo. Więc przesadzać nie można. Inter jest mocny jak nigdy i trzeba im oddać sprawiedliwość!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.