Facebook Google+ Twitter

Interaktywny wieczór w muzeum

Dzieci i młodzież nie chcą chodzić do muzeów. Wizyty takie najczęściej odbierają jako stratę czasu i niewygodną konieczność, a nie świetną zabawę jak ich rówieśnicy w Anglii czy Szwecji.

 / Fot. Alicja RudnickaNiestety, jeśli porównamy ofertę muzeów zagranicznych z naszą rodzimą, stosunek młodych ludzi do instytucji muzealnych staje się bardziej zrozumiały. – Byłam w Berlinie w Muzeum Historii Naturalnej i właśnie tak powinny wyglądać muzea! Są tam eksponaty, których można dotknąć, mikroskopy, programy komputerowe, które tłumaczą różne rzeczy... Po prostu to jest ciekawe, a nie rzędy gablotek z długimi, nudnymi podpisami jak u nas... – twierdzi Patrycja, uczennica gdańskiego liceum.

Europa już od dawna stara się uatrakcyjnić swoje muzea, budując je z rozmachem i możliwie najciekawiej
prezentując zgromadzone eksponaty. W Muzeum Historii Naturalnej możemy zobaczyć ruszające się, ryczące dinozaury, wykonać różne symulacje i eksperymenty, wielu eksponatów dotknąć, spróbować, w Muzeum Muzyki w Sztokholmie nie tylko zagramy na instrumentach, ale i zbadamy sobie słuch w specjalnej kabinie, a w pięciopiętrowym Muzeum Techniki w Londynie dowiemy się jak działa rakieta kosmiczna, wprawimy w ruch silnik parowy, czy zgłębimy tajniki swojego umysłu, rozwiązując specjalne testy. Nie tylko dzieci i młodzież, ale i dorośli mogą się w tego typu muzeum wiele nauczyć.

W Europie Zachodniej ekspozycje interaktywne stały się standardem już od lat 80. XX w. Polskich muzealników jak dotąd zbyt przerażały koszty takich przedsięwzięć, czego wynikiem jest całe mnóstwo „martwych”, odstraszających młodych ludzi placówek. – Nie lubię chodzić do muzeum. Kojarzy mi się to z nudnymi opisami i paniami na krzesełkach w kącie każdej sali, które groźnie spoglądają czy się przypadkiem nie stoi za blisko eksponatów – mówi Marcin, student historii.

Polskie muzealnictwo jest niestety wciąż w tyle za zachodnimi przedsięwzięciami, ale zaczyna podejmować nieśmiałe próby uatrakcyjnienia swoich ekspozycji. Świetną tego typu inicjatywą jest, obrazujące rozwój aparatury badawczej w określonych dziedzinach, Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zwiedzający mogą w nim zmierzyć prędkość dźwięku, za pomocą smyczka do skrzypiec stworzyć z piasku symetryczne kształty, a nawet poczuć klimat średniowiecznej pracowni alchemicznej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.