Pozycja materiału w rankingach:
Początek końca telewizji i ewolucja internetu, to doskonała sytuacja do wykorzystania przez terrorystów.
Ugrupowania terrorystyczne wykorzystują internet do propagandy, której w żaden sposób nie można ocenzurować. Tekstowe, wizualne oraz dźwiękowe możliwości przekazu, które internet im stwarza są niewyobrażalne. Jeszcze kilka lat temu można było o nich jedynie pomarzyć.
Szerokim echem odbiło się opublikowanie w internecie filmów przedstawiających egzekucje zakładników w Iraku. Przykładem może być Abu Musab Al-Zarkawi, który zapoczątkował serię brutalnych porwań kończących się egzekucjami. Właśnie internet jest miejscem, gdzie każdy może zobaczyć materiały ocenzurowane przez telewizję. A część definicji terroryzmu, mówi przecież o popełnianiu aktów przemocy mających na celu wywołanie głębokiego szoku psychologicznego.
Czym jest terroryzm?
Definicji tego zjawiska jest zresztą wiele. Dla przykładu, amerykański Departament Stanu przedstawia terroryzm jako politycznie umotywowany, popełniony z premedytacją akt przemocy przeciwko celom cywilnym, dokonany przez grupy sub-narodowe lub tajnych agentów, których intencją zwykle jest wywarcie wpływu na społeczeństwo.
Bardzo trafne sformułowanie terroryzmu przedstawił dr Frederick Hacker „Terroryści starają się wzbudzić strach i za pomocą strachu zdobyć dominację i kontrolę. Chcą zrobić wrażenie. Grają pod publikę i dla niej domagają się udziału publiczności”.
ONZ nie ma oficjalnej definicji terroryzmu, a jedynie sformułowanie przygotowane przez grupę roboczą, które brzmi następująco: „Terroryzm to w większości wypadków akt o charakterze politycznym, jego celem jest spowodowanie dramatycznych i śmiertelnych obrażeń wśród cywilów i stworzenie atmosfery strachu, generalnie z powodów politycznych lub ideologicznych. Terroryzm to akt kryminalny, jednak znacznie wykraczający poza granicę klasycznego przestępstwa kryminalnego”.
Koniec telewizji...
Minęły czasy, kiedy amerykańskie giganty medialne takie, jak ABC, NBC oraz CBS gromadziły przed telewizorami setki milionów telewidzów podczas porwania samolotu linii TWA w 1985 roku. Samolot lecący z Rzymu do Kairu został porwany przez członków ugrupowania Hezbollah, domagających się uwolnienia 776 szyitów z izraelskich więzień. Telewizje nadały na ten temat około 450 odcinków informacyjnych.
Innym przykładem jest okupacja kwatery głównej OPEC w Wiedniu w 1975 roku i porwanie ministrów krajów produkujących ropę. Niejaki Carlos „Szakal” uprzejmie zaczekał na przybycie ekip telewizyjnych i dopiero wtedy uciekł z budynku wraz z zakładnikami. Ten i powyższy przykład opisuje Bruce Hoffman w swojej książce „Oblicza terroryzmu”. Bez wątpienia można stwierdzić, że media są sprzymierzeńcami terrorystów. W 2001 roku podczas ataku na WTC było jasne, że terroryści potrzebują dużej oglądalności, a niekoniecznie dużej ilości ofiar.
Era telewizji w działaniach terrorystów powoli dobiega jednak końca, a to ze względu na duże koszty, ograniczenia w budżecie na programy informacyjne wprowadzano stopniowo pod koniec lat 80, czego efektem
są sytuacje, w których zagraniczni korespondenci telewizyjni wyjaśniają telewidzom swój pobyt w światowych punktach zapalnych- centrach wydarzeń .
Mimo, że terroryzm jest interesującym tematem, to miejsce i skala zamachu jest wciąż nieprzewidywalna, dlatego też utrzymywanie korespondentów w miejscach konfliktów nie jest uzasadnione ekonomicznie. Koszt utrzymania ekipy telewizyjnej za granicą zaczyna się mniej więcej od 2,5 tys. dolarów. Koszty przelotów i nadbagażu bez trudu osiągają sumę 14 tys. dolarów, do tego doliczyć trzeba opłaty za połączenia satelitarne i czas transmisji. Informacje pochodzą od jednego z dziennikarzy międzynarodowych krajowej gazety.
Usługi wideo oferowane przez największe portale internetowe nie są nowością w Stanach Zjednoczonych i niektórych państwach Europy Zachodniej. Dla przykładu CNN już kilka lat temu wprowadził możliwość oglądania nadawanych przez siebie informacji w internecie. Ugrupowania terrorystyczne wydają się zdawać sobie sprawę z końca mediów tradycyjnych. Zauważalny wzrost zainteresowania internetem jako medium do szerzenia nieocenzurowanej propagandy przez terrorystów nastąpił z początkiem drugiej wojny w Iraku wiosną 2003 roku. Bardzo popularny stał się Abu Musab Al-Zarkawi, który po obaleniu reżimu Saddama Husajna założył własną
bojówkę
, której celem jest
przepędzenie wojsk amerykańskich z Iraku
. Metodą działania grupy Al Zarkawiego było porywanie zakładników, a następnie nagrywanie serii filmów z ich udziałem, począwszy od próśb do rządów państw koalicyjnych o wycofanie wojsk, a kończąc na brutalnej egzekucji.
G
otowe filmy wysyłane są do stacji telewizyjnych, zaczynając od
lokalnych takich, jak al-Arabiya
, a na światowych, jak Al-Jazeera
kończąc. Stacje emitują owe filmy, siejąc smutek oraz strach wśród widzów, wywołując jednocześnie bardzo silny psychologiczny efekt. Robią więc dokładnie to, czego terroryści oczekują. Jedynym problemem działalności telewizji z punktu widzenia terrorystów może być cenzura. Najbardziej brutalne filmy, a więc te, których oddziaływanie jest najskuteczniejsze, nie są emitowane w całości. Emisja jest przerywana na sekundę przed początkiem egzekucji. W tych przypadkach bardzo pomocny terrorystom stał się Internet.
Przeprowadzona w 2002 roku wideo-egzekucja Daniela Pearla - amerykańskiego dziennikarza uważanego za agenta CIA, była przykładem bezwzględności i okrucieństwa terrorystów. Niewielu porwanym udaje się przeżyć. O tym jak silne psychologiczne wpływ wywiera w społeczeństwie obywatela danego kraju, można się przekonać, przypominając jak cała Polska śledziła uprowadzenie w Bagdadzie Teresy Borcz przez nieznane ugrupowanie w 2004 roku.
Tak szerokiego zasięgu oddziaływania propagandowego terroryści nigdy nie mieli. Umieszczanie brutalnych scen jest uważane za łamanie regulaminu przez dostawców usług internetowych. Jednakże sytuacja dziś jest inna, dlatego że istnieją wyspecjalizowane serwisy ukazujące przemoc. Przetrzymywane są one najprawdopodobniej na prywatnych serwerach.
Ciekawostką jest wykorzystywanie do ataków terrorystycznych serwisu Google Maps, oferującego zdjęcia satelitarne całego świata. Przykładem może być atak na brytyjskie bazy wojskowe w irackim mieście Basra.
Również dzięki poczcie elektronicznej terroryści mogą utrzymywać kontakt z agentami rozmieszczonymi na całym świecie. W jednym z wywiadów rzecznik Hezbollahu w Londynie z wielkim zadowoleniem opowiadał o internecie i jego możliwościach. Umożliwia to chociażby wysłanie fragmentu z Koranu czy wezwanie do dżihadu agentów znajdujących się na innych kontynentach w przeciągu kilku minut.
Artykuł przygotowali:
Szymon Radosz, Iwona Kukwa, Mateusz Waśkiewicz
Zobacz także:
Artykuły
(1)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(5.00)
Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
Sortuj komentarze:
Autor usunął profil 01.03.2007 23:12
Wow - jak na debiut to napradę wyśmienita robota. DUŻY plus kolego dla Ciebie
Zdun Polski 01.03.2007 17:40
Czysto klarownie i bez owijania w bawełnę ...
Karol Majewski 01.03.2007 10:42
Strzał w dziesiątke;)oby więcej artykułów poruszających wszelkie działąnia w sieci, które mogą sterroryzować ludzkość!
Magdalena P. 28.02.2007 22:00
Porusza jeden z najważniejszych tematów w obecnych czasach. Rzeczowe podejście autora.
Magdalena P. 28.02.2007 21:59
Jest ciekawie napisany i przedstawia rzeczowo kwestie związane z nowym, globalnie dostęonym nośniekiem informacji jakim jest internet. Czekam z niecierpliwością na więcej ciekawych artykułów o tej tematyce!
Tysiące ludzi na Manifestacji Wolnych Konopi - Fotorelacja
(odsłon: +1240)