Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10436 miejsce

Internet – przyjaciel czy wróg?

Jak będzie wyglądała przyszłość polskiego Internetu? Policja i inne służby państwowe chcą, aby właściciele portali gromadzili i dostarczali informacji o działaniach internautów.

Uważaj co w nim piszesz i pokazujesz - ktoś Ciebie może podglądać / Fot. Tomasz LegutkoPod lupą znalazłyby się między innymi: blogi, fora internetowe i komunikatory sieciowe, portale społecznościowe, portale giełdowe. Służby miałyby dostęp do informacji internetowych przez całą dobę i to bez wiedzy właścicieli. Dane mają być przechowywane przez pięć lat. Już dzisiaj dane zamieszczane w sieci są kontrolowane przez różne służby. Coraz częściej do tej formy kontroli sięgają urzędy skarbowe kontrolujące najczęściej giełdy internetowe oraz Państwowa Inspekcja Handlowa, kontrolująca rynek działalności gospodarczej regulowanej, wychwytując podmioty gospodarcze nielegalnie prowadzące działalność.

W sezonie letnim Inspekcja handlowa dostaje dużo spraw związanych z nielegalnym nazewnictwem obiektów hotelarskich, które w celu zachęcenia turystów do noclegu używają nazw zastrzeżonych typu Hotel, Motel, Pensjonat. Na dzień dzisiejszy schwytanie oszusta na gorącym uczynku w sieci wiąże się z nałożeniem kary grzywny. Jednak nie w każdym przypadku kontrola ta kończy się na „mandacie”. Jak wszyscy wiemy, jest wiele czynności wykonywanych w sieci, za które grozi kara pozbawienia wolności np. rozpowszechnienie pornografii dziecięcej.

Niektórzy uznają, że taka kontrola powoduje ograniczenie wolności słowa. Zdaniem ekspertów ze względu na ciągły rozwój Internetu wprowadzenie przynajmniej częściowej kontroli jest jednak nieuchronne, ale należałoby ją wprowadzić w sposób sensowny czyli taki, który jest do zaakceptowania. Ostatnim przejawem ingerencji prawa w świecie Internetu jest nakaz gromadzenia danych o użytkownikach Internetu. Dane o tym gdzie był, po jakich stronach serfował mają być przechowywane przez 5 lat. W przypadku dużych portali koszty wprowadzenia nowego oprogramowania i zarchiwizowania danych mogłyby wynieść nawet kilkadziesiąt milionów złotych rocznie.

Może takie działania mają na celu wychwycenie osób, które wyrządzają szkodę innym w sieci, ale kto nam zagwarantuje, że nasza 5-letnia historia korzystania z Internetu nie trafi w nieodpowiednie ręce. Zapewne wiele osób chciałoby mieć dane, które by nas „pogrążały”. Zobaczymy kto będzie płacił z przechowywanie tych danych? Czy próby ścisłej kontroli Internetu w ogóle mają sens? W Internecie i tak można pozostać anonimowym. Przestępcy, którym będzie na tym bardzo zależało na pewno mają i środki finansowe, i możliwości techniczne. Są w stanie zdobyć wiedzę, która pozwoli im na to, żeby stać się anonimowymi w sieci.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Wystarczy zmienic literke M na W i mamy WOTEL:) Przyklad spod Cz-wy:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. A swoją drogą - skąd ja to znam? Gromadzenie danych przez odpowiednie służby to żadna nowość, choć odbywa się ono teraz za pomocą innych narzędzi. Ów wyznacznik 5-lat przechowywania danych kojarzy mi się z obowiązkiem trzymania w domowych archiwach np. faktur i rachunków, jeśli zdarzyło się nam odpisać coś od podatku. O swoistej inwigilacji obywateli za pomocą internetu przez grzeczność nawet już nie wspomnę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.