Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

94 miejsce

Interseksualizm - bardzo krótkie wprowadzenie

"Albowiem dawniej natura nasza nie była taka, jak teraz, lecz inna. Bo naprzód trzy były płcie u ludzi, a nie, jak teraz, dwie: męska i żeńska" - pisał Platon. I mylił się. Ponieważ interseksualizm nigdy nie przestał istnieć.

Salmakis i Hermafrodyt jako jedna osoba. Warto zwrócić uwagę na rok powstania grafiki - we wcześniejszych przedstawieniach mitu o Hermafrodycie genitalia są ukazywane, ale nie wskazywane. / Fot. Hermaphroditos Mythologieatlas, 1885Choć przyjęło się uważać, że płeć człowieka jest czymś prostym i jednoznacznym, seksuolodzy już jakiś czas temu podzielili płeć na poszczególne składniki, wyróżniając płci: chromosomalną, gonadalną, hormonalną, metaboliczną, mózgową, wewnętrznych narządów płciowych, zewnętrznych narządów płciowych i fenotypową, a także socjalno-prawną i psychiczną. Każdy z tych elementów może być męski, żeński lub niesprecyzowany; odstępstwo jednego z nich od wszystkich pozostałych wystarcza, by danej osoby nie uznać za kobietę ani mężczyznę. Gdy płeć psychiczna nie zgadza się z płcią biologiczną, mówimy o transseksualizmie, natomiast przypadki niezgodności w obrębie płci biologicznej najczęściej określamy mianem interseksualizmu.

Rodzaje interseksualizmu



Ponieważ do płci biologicznej zalicza się aż osiem wymienionych powyżej składników, interseksualizm może przybierać najróżniejszą postać. Nie będę się wdawał w biologiczne szczegóły (aczkolwiek jest to temat pasjonujący), podam tylko kilka przykładów.

Czasami komplikacje dochodzą już podczas tworzenia się płci chromosomalnej: zaliczyć tu można między innymi złożone kombinacje genetyczne, takie jak X0, XYY, XXY, XXYY, a także mozaicyzm, który występuje, gdy różne komórki mają różny zestaw chromosomów (np. niektóre XX, a inne: X0 lub XY). Zdarza się, że - wskutek błędów podczas spermatogenezy - przychodzą na świat dziewczynki o chromosomach XY oraz chłopcy XX.

Niekiedy rodzą się dzieci o niejednoznacznych narządach płciowych lub o narządach zewnętrznych wskazujących na inną płeć niż narządy płciowe wewnętrzne. Stosunkowo rzadko dochodzi do narodzin dzieci posiadających zarówno jądra, jak i jajniki albo gonady, które nigdy nie wykształciły się do końca.

Bywa również, że chłopiec nie wytwarza dihydrotestosteronu odpowiedzialnego za wykształcenie narządów płciowych męskich i dopiero w okresie pokwitania okazuje się, że domniemana dziewczynka rośnie na mężczyznę (jest bardzo wysoka, a zamiast piersi i miesiączki pojawiają się owłosienie i mutacja oraz inne cechy męskie).

Jako rodzaje interseksualizmu bywają także uważane: mikropenis (długości 2 - 4 cm podczas wzwodu), jego brak albo przerost łechtaczki u - poza tym jednym szczegółem - zupełnie zwyczajnych chłopców i dziewcząt.

Trwają spory, co dokładnie świadczy o tym, że dane dziecko jest interseksualne, więc trudno podać dane statystyczne: przyjmuje się jednak, że raz na sto narodzin przychodzi na świat noworodek z jakąś niezgodnością pomiędzy poszczególnymi płaszczyznami płci, a raz na tysiąc narodzin kwalifikuje się do operacji chirurgicznej. Poszczególne typy interseksualizmu zdarzają się od 1/500 do 1/100000 narodzin. Szczegółowo przedstawia je strona Hermafrodytyzm.org.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (25):

Sortuj komentarze:

CB
  • CB
  • 30.03.2011 00:01

> Warto też stale pamiętać, że „To nie natura decyduje o tym, gdzie kończy się płeć żeńska
> i zaczyna interseksualizm lub gdzie kończy się interseksualizm i zaczyna płeć męska - robią
> to ludzie”.

Od czasów Davida Reimera wiadomo już, że to nieprawdziwa teza.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.08.2009 02:44

Co to jest? Wtręt do artykułu?
Tego się nie da czytać , napisanego maczkiem.
Nie lepiej napisać polemikę, zamiast tak w komentarzu przynudzać?

Komentarz został ukrytyrozwiń

- Podziwiam pewność siebie, każącą stwierdzić: "To nie jest tak, że tych przyczyn nie ma. One są i my je znamy".
- Tożsamość płciowa, zgodnie z ostatnimi wynikami badań, zależy głównie od czynników biologicznych (Seligman, Walker, Rosenhan, 2003). Cytuję M. Beisert: "Niezgodność struktur biologicznych z płcią psychiczną jest przyczyną zaburzeń tożsamości płciowej. Ze względu na etiologię zaburzeń, przywrócenie zgodności między somą i psyche odbywa się poprzez zmiany cielesne. Postępowanie terapeutyczne polega na dostosowaniu (na drodze operacyjnej i/lub hormonalnej) wyglądu fizycznego i funkcji cielesnych do pici psychicznej."

- Bowiem chociaż w przypadku poszczególnych rodzajów interseksualizmu faktycznie można mówić np. o niedziałającym genie SRY albo złej biosyntezie hormonów płciowych, to o przyczynach ukształtowania się tożsamości płciowej niezgodnej z ciałem znawcy wypowiadają się ze znacznie mniejszą pewnością, że "dokładne przyczyny nie są znane", "badania wskazują na silne podłoże biologiczne" itd.
- Odpowiedz sobie na następujące pytania:
Od kiedy mówimy o tożsamości płciowej u człowieka: od przed urodzeniem czy zaraz po urodzeniu czy trochę po urodzeniu? Czym jest dla ciebie tożsamość płciowa: złożeniem cech psychicznych i biologicznych, czy złożeniem komponentów biologicznych? Czy też najpierw złożeniem komponentów biologicznych a potem zestrojeniem z nimi inwentarza psychicznego? Czy też tożsamość płciową stanowią autonomiczne komponenty psychiczne i biologiczne – zależnie od jednostki, ewentualnie jednostki akceptowanej przez otoczenie?
Co decyduje o cechach psychicznych?
Czego więc dotyczy owa nieznajomość? Cech psychicznych? Komponenty biologicznej? Złożenia jednej i drugiej?

- Tożsamość płciowa dotyczy tego, za przedstawiciela jakiej płci człowiek się uważa.
- Ta definicja jest nieprecyzyjna - ona jest kulturowa. Raczej chodziłoby o niezgodność obiektywną - mierzalną, taką która nie jest przejściowym wyborem jednostki. Stąd procedura przedoperacyjna.

- Na tym poziomie można mówić o transpłciowości, czyli m.in. transseksualizmie. Ocenienie orientacji seksualnej u osoby transseksualnej nie jest proste. Seksuolog bierze pod uwagę płeć psychiczną, jako kluczową dla funkcjonowania związku oraz związku w społeczeństwie. Bazowanie na płci biologicznej może doprowadzić do wniosku, że osobie trans operacja na genitaliach zmienia orientację o 180 stopni.
- Tu się zgodzę. Przez gabinety seksuologów przechodzą pacjenci, których orientacja jest płynna, nasila się lub słabnie - to jest fakt. Trwa dyskusja w środowisku naukowym czy inwazyjność - w przypadku tensseksualistów nie powinna ustąpić pewnym modelom terapii systemowej, które dobrze radzą sobie z wczesnymi identyfikacjami.

- jak nazwiesz płeć osoby Inter
- Pytania sugerujące. Inter to nie płeć, to zespół cech płciowych. Płeć musi być zintegrowana i ustawiona komplementarnie do drugiej płci.

- Do tej niedookreślonej płci dodajemy tożsamość płciową (załóżmy, że jednoznaczną),
- Błąd. Tożsamość płciowa to całość: cechy psychiczne i biologia. W przypadku inters: zespół cech biologicznych + cechy psychiczne.

- a następnie kombinujemy jak koń pod górę, żeby ocenić orientację seksualną w odniesieniu do... Tu znów najrozsądniejsze wydaje się wybranie płci psychicznej.
- Bym się zgodziła. Tylko poszerzę temat. Płeć psychiczna to innymi słowy identyfikacja z obiektem, która przesuwa energię seksualną na obiekt przeciwstawny do identyfikacji. Różnica (exotic becomes erotic) zakłada, że obiekt identyfikacji nie może być obiektem seksualnym. Tu jest "pies pogrzebany" (przepraszam za subtelną analogię).

- Jeśli potraktuje się "heteroseksualizm" dosłownie, to już się z tego nie wyplącze, bo niby która płaszczyzna płci biologicznej ma być przeciwstawna do analogicznej u partnera? i co zrobić z resztą płaszczyzn? a jeśli któraś się zmieni?
- ???? O ile zrozumiałam. Zakładamy, że to heteroseksualizm jest pełną identyfikacją, komplementarny, zgodny jeśli chodzi o tożsamość płciową.
Wszystkie inne warianty stawiamy w jednej linii i rozpatrujemy w odniesieniu do hetero - prowincjonalnie powiem: jak cień w stosunku do światła.
Właściwie inaczej nie można, bo wszystkie pozaheteroseks. warianty prezentują braki, które definiujemy w kontekście hetersoseksualizmu. To są fakty.
Nie ma innej możliwości: "orientacja seksualna", "tożsamość płciowa" i "płeć biologiczna" mają pełny wymiar wyłącznie w heteroseksualizmie. Np. D. Bem nazywa orientację homoseksualną niedopasowaniem płciowym. Tożsamość płciowa homoseksualisty a także inwentarz cech biologicznych będzie inny (niepełny) u homoseksualisty, transeks. i interseks.
Kwestia terapii to jeszcze co innego. Bo nawet zakładając, że orientacja homoseks, kondycja interseks i trans są niepełne to nie skutkuje przecież powodzeniem terapii. Zwiększa jej powodzenie bo przybliża do etiologii.

- Poza tym samo stwierdzenie: "Tylko heteroseksualizm jest dobrem osoby"...
- Seksuologia jest dziedziną antropologiczną…

- Nie obowiązują Cię przypadkiem ustalenia Światowej Organizacji Zdrowia? Bo jakoś wątpię, byś psychologią zajmowała się wyłącznie hobbistycznie i nie miała ona nic wspólnego z Twoim życiem zawodowym.
- Piszesz jak bolszewicki bohater gotów donieść na rodziców za imperialistyczne ciągotki. Znasz to radzieckie opowiadanie? Obowiązują mnie ustalenia naukowe, aktualna prawda naukowa, a nie poprawność polityczna. Nie jestem politykiem.

- Osoba trans przechodzi dojrzewanie płciowe w wieku opisanym przez podręczniki i reaguje na nie zauważalnie inaczej niż osoba nietrans, potem przechodzi przez drugi, społeczny etap dojrzewania, a następnie powtórnie przerabia dojrzewanie płciowe - kiedy zaczyna kurację hormonalną. Oczywiście nie pozostaje to bez wpływu na dojrzewanie społeczne. Często dopiero funkcjonując jako przedstawiciel swojej płci psychicznej. Oczywiście dojrzewanie wszystkich transseksualistów K/M jest do siebie w zasadniczych kwestiach bardzo podobne, podobnie jak dojrzewanie wszystkich transseksualistów M/K.
- Transeksualizm jest zaburzeniem, głównie dlatego, że rozwój psychoseksualny (dojrzewanie raczej mi się kojarzy z fazą polatentną) jest rozbity przez niekorzystne wpływy biologiczno-środowiskowe. Zaburzenie nie ma statusu rozwojowego. Rozumiem, że mówisz o jakiejś linii rozwojowej - więc jest ona zaburzona, niepełna i niedojrzała, czyli nie zakończyła się na fazach dojrzałych (E. Erikson).

- Osoba inter może po prostu nie mieć możliwości przejść przez dojrzewanie płciowe tak jak zwykły człowiek…
- To źle, że psychologowie nie udzielają wsparcia nastolatkom. Fakt, że terapia ogranicza się często do podawania hormonów. Ale częściowo winę za ten stan ponosi presja wywierana na psychologów, którym odmawia się prawa do ingerencji terapeutycznej. Np. afera wokół Zofii Milskiej-Wrzosińskiej. Jest też tak, że psychiatrzy odsuwają psychologów, bo uważają, że wszystko można załatwić medycznie.

- Nie wiem, co to jest "pełnowartościowy wariant interseksualizmu", za którym podobno tęsknię. Natomiast tęsknota za tym, by człowiek był traktowany przez innych jak człowiek, a nie chore monstrum, o którym należy jak najszybciej zapomnieć, faktycznie jest utopijna.
- Cieszę się, że dostrzegasz różnicę

- płeć interseksualistów jak najbardziej mieści się w granicach natury. To kultura nią manipuluje wedle uznania.
- i tak i nie. Trzeba zadać sobie kilka pytań. Czy typologiczna odmienność jest wynikiem działania zmiennych zaburzających proces biologiczny czy też jakimś nowym szczeblem ewolucji? Uważam, że osoby monoerotyczne nie są efektem ludzkiego rozwoju, ale jego zakłócenia. Tak tez na tę chwilę uważa nauka. Naturalne w przypadku ludzkiego szczebla ewolucji jest to co jest zdolne do reprodukcji i komplementarności. Ewolucja to nie jedne worek na wszystko. Ewolucja człowieka ma swój tor. Mówimy o naturalnym w odniesieniu do człowieka. Różnimy się od reszty "stworzenia".

- Zadałem ci konkretne pytanie: "jak określisz płeć interseksualisty".
- sugerujesz odpowiedź. Skoro nie jest to dla mnie płeć to jak mam ci odpowiedzieć.

- NADAL nie dostałem odpowiedzi, jaką płeć może mieć interseksualista, jeżeli płci są dwie i wykluczasz pośredni stan, o którym ja pisałem.
- stan faktyczny osoba interseksualna; stan społeczny: kwestia kompromisu pomiędzy osobą inters., zespołem ekspertów, może rodziną, jeśli osoba jest młodociana. Osoba interseks powinna zrozumieć, że funkcjonowanie społeczeństwa opiera się na płciowej dychotomii. Najważniejsze jest, żeby osoba inters. była świadoma różnicy między stanem nominalnym a faktem biologicznym. Oczywiście dostrzegam zadania dla społeczeństwa. Ale kierunek pracy nad społeczeństwem to nie zmiana heteronormatywnego paradygmatu.

- A dysonansem bym się nie martwił. Znam ludzi, dla których dysonansu w nich samych nie ma tylko wtedy, kiedy funkcjonują trochę jako kobiety, a trochę jako mężczyźni, a Szymon Niemiec napisał tu kiedyś artykuł o człowieku, który czuł się dobrze bez jasno określonej płci.
- martwię się i mam ku temu powody: dysonans, dezintegracja, niedopasowanie, wewnętrzna niezgodność to pierwsza przyczyna psychicznych problemów jednostek i w skali populacji. Pan Niemiec nie raczy zauważać podstawowych faktów, że to nie społeczeństwo produkuje psychiczną kondycję gejów.

- Albo kompletnie nie zrozumiałaś, o czym pisałem, albo ja nie rozumiem sensu Twojej odpowiedzi. Cytujesz kluczowy dla mojej argumentacji fragment o nieinterseksualistach i piszesz o interakcjach u osób inter. W dodatku znowu posługujesz się zestawieniem "homo, hetero, Inter".
- patrz wyżej

- To, co piszesz, miałoby sens, ale nie zawsze się sprawdza. Ponownie przypominam zespół Klinefeltera. Oraz linkowaną przeze mnie stronę Hermafrodytyzm.org, gdzie przy niektórych typach interseksualizmu podane jest leczenie w stronę żeńską LUB męską PO wykształceniu się tożsamości płciowej. To właśnie te przypadki, gdzie wróżyła babka na dwoje, albo się dobrze utrafiło w przyszłą tożsamość płciową dziecka, albo źle. A rodzice tych dzieci sprzed lat mieli "spójny materiał" i naprawdę starali się, by ich potomstwo było normalne...
- po wykształceniu się tożsamości płciowej - co to znaczy, masz na myśli cechy psychiczne czy biologiczne? Daj konkretne linki opisujące leczenie poszczególnych zespołów, wtedy będę się mogła ustosunkować.

- Po pierwsze, "centralne procesy tożsamościowe" to jest coś, w co nie wierzę w odniesieniu do osób inter. Patrz: rozwój psychoseksualny, który - jak pisałem - przebiega w odmienny sposób. Po drugie, czemu miałbym ich NIE pomijać?
- nie możesz pisać o interseks jakby to była zawieszona próżni narracja osób interseks. Gdybyś się zdecydował np. w nurcie dyskursu na wywiady z osobami interseks, żeby ukazać ich przeżycie, interakcje ze znaczącymi elementami ja to co innego.

- A jeśli masz rację, że nie podważy, to niby czemu w XIX wieku podchodzono do sprawy inaczej? Mentalność społeczeństwa nie zmieniła się od tej pory zanadto, feministki i homoseksualiści to nadal są Ci Źli, do tego doszły nieznające swojego miejsca kobiety i nadmiernie zniewieściali mężczyźni, a do argumentu o tym, że biologia stworzyła, odwołuje się raz po raz.
- Nie podważy, bo dane socjologiczne wskazują, że w miejsce heteronormatywnych obszarów wkrada się pustka i chaos, a pustkę wchodzą nowe silne i nierozproszone identyfikacje. Jeszcze kilka lat temu wieszczono zmierzch klasycznej męskości. Okazało się, że właściwości klasycznej męskości - takie jak zdolność ponoszenia ryzyka, psychiczna komplementarność z kobietą (kobieta chętniej wybiera np. na ojca swoich dzieci męskiego mężczyznę i w takim szuka oparcia), agresja i odporność na stres bojowy - są społecznie konieczne.

- Dla mnie ten system jest mocno totalitarny, skoro chce być spójny kosztem wykluczenia z siebie tych, którzy - jednak! - podważają tę spójność samym faktem swojego istnienia.
- Faktem swojego istnienia nie podważasz jeszcze sensu heteronormatywności. Jeżeli chciałbyś jako osoba nie ponosząca odpowiedzialności za wychowanie następnych pokoleń heteryków - (nie wychowujemy celowo dzieci na homoseksualistów czy transseksualistów tylko heteroseksualizm jest wzorczy) - uzyskać przywilej obecności w przestrzeni publicznej to powinieneś spotkać się z odmową, gdyż twoje prawa jednostkowe nie są tym samym co przywilej grupowy.

- Taaak, to faktycznie jak indywidualny organizm, ma nawet mechanizm wyparcia.
Nie widzę obopólnej korzyści innej niż prawo interseksualistów do samodzielnego decydowania o losie swoich ciał i zaakceptowanie ich przez społeczeństwo.
- Może i tak, ale bez podważania heteronormatywnej legislatury. Należy się osobom inters. ochrona cielesna, poszanowanie prywatności itd. - prawa jednostkowe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I nowa część:

1.
Zadałem Ci konkretne pytanie: "jak określisz płeć interseksualisty". Nie otrzymałem na nie odpowiedzi. Otrzymałem wywód o człowieczeństwie, powołaniu, komunii. Dziękuję bardzo, ale a propos czego to było? Dowiedziałem się też po raz kolejny, że "intersex to nie płeć", ale NADAL nie dostałem odpowiedzi, jaką płeć może mieć interseksualista, jeżeli płci są dwie i wykluczasz pośredni stan, o którym ja pisałem. A dysonansem bym się nie martwił. Znam ludzi, dla których dysonansu w nich samych nie ma tylko wtedy, kiedy funkcjonują trochę jako kobiety, a trochę jako mężczyźni, a Szymon Niemiec napisał tu kiedyś artykuł o człowieku, który czuł się dobrze bez jasno określonej płci.
Podkreśliłem też dostatecznie wyraźnie, jaki mam stosunek do określenia "trzecia płeć", byś naprawdę nie musiała mnie informować, że jest to określenie nienaukowe i publicystyczne.

2.
Albo kompletnie nie zrozumiałaś, o czym pisałem, albo ja nie rozumiem sensu Twojej odpowiedzi. Cytujesz kluczowy dla mojej argumentacji fragment o nieinterseksualistach i piszesz o interakcjach u osób inter. W dodatku znowu posługujesz się zestawieniem "homo, hetero, Inter".

3
Dziękuję.

4.
Będę wdzięczny za oznaczanie w jakiś sposób - na przykład ogólnie przyjętym znakiem (...) albo zamknięciem cudzysłowu i otworzeniem nowego - że cytujesz fragmenty mojej wypowiedzi. Przeczytałem ten cytat i zacząłem się zastanawiać, jak mogłem przepuścić taką lukę w rozumowaniu... Zresztą nie widzę związku pomiędzy pierwszym cytatem a resztą wypowiedzi. Zaznaczenie, że chodzi o spójność z biologią? Zrobiłbym to, wplatając ten zwrot w ripostę.

To, co piszesz, miałoby sens, ale nie zawsze się sprawdza. Ponownie przypominam zespół Klinefeltera. Oraz linkowaną przeze mnie stronę Hermafrodytyzm.org, gdzie przy niektórych typach interseksualizmu podane jest leczenie w stronę żeńską LUB męską PO wykształceniu się tożsamości płciowej. To właśnie te przypadki, gdzie wróżyła babka na dwoje, albo się dobrze utrafiło w przyszłą tożsamość płciową dziecka, albo źle. A rodzice tych dzieci sprzed lat mieli "spójny materiał" i naprawdę starali się, by ich potomstwo było normalne...

5.
Po pierwsze, "centralne procesy tożsamościowe" to jest coś, w co nie wierzę w odniesieniu do osób inter. Patrz: rozwój psychoseksualny, który - jak pisałem - przebiega w odmienny sposób. Po drugie, czemu miałbym ich NIE pomijać? To Ty zaczęłaś poruszać ten temat, dla mnie byłby istotny, gdyby to nie było "bardzo krótkie wprowadzenie". Ograniczyłem ten tekst do niezbędnego minimum.
"męski mężczyzna wiążący się z kobiecą kobietą to niekoniecznie pomysł w 100% biologii" - ponownie proszę o niemodyfikowanie treści moich cytatów bez oznaczenia, że je modyfikujesz. Zapis, który "poprawiłaś" był świadomy, a tak - pozbawiłaś moją wypowiedź jednego z trzech znaczeń.

A jeśli masz rację, że nie podważy, to niby czemu w XIX wieku podchodzono do sprawy inaczej? Mentalność społeczeństwa nie zmieniła się od tej pory zanadto, feministki i homoseksualiści to nadal są Ci Źli, do tego doszły nieznające swojego miejsca kobiety i nadmiernie zniewieściali mężczyźni, a do argumentu o tym, że biologia stworzyła, odwołuje się raz po raz.

6.
" Nie walcz z systemem. Pomyśl o takiej adaptacji, z której będzie obopólna korzyść. Ale takiej, która nie osłabi koherencji systemu".
A jednak, osłabianie koherencji...
Dla mnie ten system jest mocno totalitarny, skoro chce być spójny kosztem wykluczenia z siebie tych, którzy - jednak! - podważają tę spójność samym faktem swojego istnienia. Taaak, to faktycznie jak indywidualny organizm, ma nawet mechanizm wyparcia.
Nie widzę obopólnej korzyści innej niż prawo interseksualistów do samodzielnego decydowania o losie swoich ciał i zaakceptowanie ich przez społeczeństwo. Skoro potrzebie komplementarności płciowej to nie zaszkodzi, nie ma problemu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Praktycznie odpisałem Ci na prawie całą wypowiedź, zanim dodałaś kolejną, więc najpierw wkleję bez zmian to, co napisałem, a potem Ci odpowiem na nową:

Podziwiam pewność siebie, każącą stwierdzić: "To nie jest tak, że tych przyczyn nie ma. One są i my je znamy".
Bowiem chociaż w przypadku poszczególnych rodzajów interseksualizmu faktycznie można mówić np. o niedziałającym genie SRY albo złej biosyntezie hormonów płciowych, to o przyczynach ukształtowania się tożsamości płciowej niezgodnej z ciałem znawcy wypowiadają się ze znacznie mniejszą pewnością, że "dokładne przyczyny nie są znane", "badania wskazują na silne podłoże biologiczne" itd.

Mnie również wydaje się, że u osób inter i trans "odbudowanie spójnej tożsamości jest możliwe w perspektywie terapii systemowej wspieranej przez medycynę", ale to zdanie może znaczyć cokolwiek. Z dotychczasowych Twoich wypowiedzi wnioskuję, że masz na myśli coś zupełnie innego niż ja. Dlatego szczególnie zastanawia mnie, jak chcesz wspierać medycznie odbudowywanie zgodnej z płcią biologiczną tożsamości transseksualisty. Tym bardziej, że wszyscy znawcy tematu są zgodni co do tego, że nie istnieje terapia, która by to umożliwiała. Jedyne, w czym mogę przyznać Ci rację, to że taka terapia trwałaby do końca życia. Prawdopodobnie drastycznie skróconego.


A teraz elementarz, bo widzę, że jest konieczny.

Orientacja seksualna dotyczy relacji psychoseksualnej z osobą płci własnej bądź przeciwnej. Na tym poziomie można mówić heteroseksualizmie, homoseksualizmie, biseksualizmie... Niewątpliwie znasz etymologię tych terminów.

Tożsamość płciowa dotyczy tego, za przedstawiciela jakiej płci człowiek się uważa. Na tym poziomie można mówić o transpłciowości, czyli m.in. transseksualizmie. Ocenienie orientacji seksualnej u osoby transseksualnej nie jest proste. Seksuolog bierze pod uwagę płeć psychiczną, jako kluczową dla funkcjonowania związku oraz związku w społeczeństwie. Bazowanie na płci biologicznej może doprowadzić do wniosku, że osobie trans operacja na genitaliach zmienia orientację o 180 stopni.

Płeć biologiczna to zbiór cech, które wymieniłem na początku artykułu - te pierwsze osiem płaszczyzn. Nie odpowiedziałaś mi niestety - a nie było to pytanie retoryczne - jak nazwiesz płeć osoby inter, więc przyjmiemy moją wersję, że jest niedookreślona. Do tej niedookreślonej płci dodajemy tożsamość płciową (załóżmy, że jednoznaczną), a następnie kombinujemy jak koń pod górę, żeby ocenić orientację seksualną w odniesieniu do... Tu znów najrozsądniejsze wydaje się wybranie płci psychicznej. Jeśli potraktuje się "heteroseksualizm" dosłownie, to już się z tego nie wyplącze, bo niby która płaszczyzna płci biologicznej ma być przeciwstawna do analogicznej u partnera? i co zrobić z resztą płaszczyzn? a jeśli któraś się zmieni?

Sprowadzenie całej problematyki inter- i transseksualizmu do "odkrycia siebie w kontekście zdefiniowanej i koherentnej ORIENTACJI SEKSUALNEJ" oraz absurdalne w tym kontekście stwierdzenie "tylko heteroseksualizm jest dobrem osoby" - poraża ignorancją. Pojęcia takie jak "orientacja seksualna", "tożsamość płciowa" i "płeć biologiczna" są w tym dyskursie elementarne. Wybaczyłbym mylenie ich przeciętnemu Kowalskiemu z wykształceniem średnim. Ale jeśli ktoś chce u interseksualisty budować heteroseksualną orientację i do tego sprowadza terapię...
To jak odkrycie w zaawansowanej dyskusji o architekturze, że druga osoba jako miejsce postawienia budowli wybrała zamarznięte jezioro.

Poza tym samo stwierdzenie: "Tylko heteroseksualizm jest dobrem osoby"... Nie obowiązują Cię przypadkiem ustalenia Światowej Organizacji Zdrowia? Bo jakoś wątpię, byś psychologią zajmowała się wyłącznie hobbistycznie i nie miała ona nic wspólnego z Twoim życiem zawodowym.

I druga sprawa - rozwój psychoseksualny. Piszesz, że nie ma w szerszej perspektywie nie ma różnic i że nie istnieje rozwój psychoseksualny osób trans i inter. A-ha.

Osoba trans przechodzi dojrzewanie płciowe w wieku opisanym przez podręczniki i reaguje na nie zauważalnie inaczej niż osoba nietrans, potem przechodzi przez drugi, społeczny etap dojrzewania, a następnie powtórnie przerabia dojrzewanie płciowe - kiedy zaczyna kurację hormonalną. Oczywiście nie pozostaje to bez wpływu na dojrzewanie społeczne. Często dopiero funkcjonując jako przedstawiciel swojej płci psychicznej
Oczywiście dojrzewanie wszystkich transseksualistów K/M jest do siebie w zasadniczych kwestiach bardzo podobne, podobnie jak dojrzewanie wszystkich transseksualistów M/K.

Osoba inter może po prostu nie mieć możliwości przejść przez dojrzewanie płciowe tak jak zwykły człowiek. Czasami od początku wiadomo, że to dojrzewanie będzie silnie wspomagane hormonami i chirurgią. Czasami podczas dojrzewania okazuje się, że dziewczyna nie miesiączkuje i nie pojawia się u niej owłosienie na ciele - co wskazuje na AIS (płeć chromosomalna i gonadalna męska). Czasami chłopcu podczas dojrzewania poszerzają się biodra i zaczynają zarysowywać piersi - to może być zespół Klinefeltera. Czasami podczas dojrzewania okazywało się, że dziewczyna jest chłopcem z zespołem 5-alfa reduktazy (teraz raczej jest to wychwytywane przy urodzeniu). To wszystko silnie oddziałuje na psychikę nastolatków, a jednak psychologia jest tym praktycznie niezainteresowana.
I jak tu niby można podążać jedną (!) drogą we właściwym kierunku...?

"Twoja tęsknota za jakimś pełnowartościowym wariantem inters. Jest utopijna, nie do przeskoczenia."
Nie wiem, co to jest "pełnowartościowy wariant interseksualizmu", za którym podobno tęsknię. Natomiast tęsknota za tym, by człowiek był traktowany przez innych jak człowiek, a nie chore monstrum, o którym należy jak najszybciej zapomnieć, faktycznie jest utopijna.

"Kultura wmawia nam, że możemy znieść granice naturalne".
Owszem. Ale nie tutaj. Bowiem płeć interseksualistów jak najbardziej mieści się w granicach natury. To kultura nią manipuluje wedle uznania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

1.
"Jak, odrzucając opcję "intersex" i twierdząc, że są tylko dwie płci, określisz płeć interseksualisty? Bo ja właśnie dlatego napisałem "mniej lub bardziej pośrednia". "

Jeśli chcesz zrozumieć ten problem wróć do punktu wyjścia. Pytanie powinno brzmieć jest człowiek istotą komplementarną czy samowystarczalną. Hermafododyta nie jest zdeterminowany do poszukiwania brakującej (żeńskiej lub męskiej) części siebie w drugiej osobie, różniącej się.

To jest pytanie o człowieka. Kim jest człowiek. Człowiek potrzebuje drugiego człowieka, a w związku mężczyzny i kobiety ta jedność jest posunięta najdalej. Homoseksualizm, LGBT, interseksualizm jako ideologie relatywizują więc jądro człowieczeństwa - powołanie, zdolność do komunii.

Intersex to nie płeć, ale zespół cech płciowych. Istotą płci jest jej funkcjonalność, a więc też i celowość oraz spójność biologiczna. To inaczej niż w orientacji seksualnej, gdzie możemy mówić (za Kinseyem) o płynnym przejściu między orientacjami. Tu mamy coś punktowego: mężczyzna albo kobieta, dobrze będziesz się tylko czuł w jednym lub w drugim, nie w obu naraz.

Oczywiście możesz sobie założyć, że podtrzymasz fakt biologiczny obojnactwa, ale wtedy musisz się liczyć z konsekwencjami swojego wyboru. Nie społecznymi. W tobie samym będzie tkwił dysnonas.

Termin "trzecia płeć" jest nienaukowy. Chętnie się nim posługują publicyści.

2.
"Jednak w przypadku nieinterseksualisty wchodzących w interakcję czynników jest znacznie mniej, jedynie jednoznaczna płeć biologiczna i to, jak te dzieci są postrzegane (zgodnie z płcią biologiczną) - a tożsamość płciowa i tak może ukształtować się przeciwstawna."

W każdym przypadku hetero, homo, Inter dochodzi do tych samych złożeń - tylko mogą się one krzyżować i różnicować lub biec po tej samej linii. Interseksualista tez wchodzi w tygiel interakcji rodzice - dziecko, wnosi w tę interakcję bagaż biologiczny itd. Problem tylko w tym, że ten bagaż jest transportowany w odwrotnych niż powinien być kierunkach.

3
"I znów z ciekawości - masz jakieś źródło o adaptującej się gospodarce hormonalnej? Zawsze interesowało mnie to zagadnienie, a znam je wyłącznie z obserwacji."

Większość po angielsku. Wejdź w EBSCO. W Polsce zajmuje się tym dr E. Wronka z UJ. Pod jego pracami jest bibliografia szeroko omawiająca to zagadnienie. Oprócz hormonów eksploatuje się teraz połączenia neuronalne. Ich ilość może decydować o "typowych" męskich cechach. I co ciekawe jest ona w pewnym stopniu zależna od behawioru.

4.
"A dziwiąc się teorii, że mniej kosztowny wysiłek rozwojowy jest zawsze spójny z biologią, miałem na myśli głównie transseksualistów . Tym bardziej, że nie wiem, która wskazówka biologii miałaby być najistotniejsza: chromosomy? hormony? genitalia? - i czy przypadkiem nie byłaby to ta zgodna z tożsamością."

W przypadku dziecka nie możesz mówić o tożsamości, bo tam na nie dopiero czeka. Stawiamy na te cechy, których jest więcej. A rezta zależy od rodziców - jak oni ukształtują tożsamość dziecka. Jeśli będą mieli przejrzysty materiał i dobre relacje między sobą to wszystko powinno pójść dobrze.

W przypadku osób dorosłych, już ukształtowanych jest oczywiście inaczej.

5.
"Co do zarzutu, że traktuję interseksualizm jako "zgrabny manewr" - zgrzyyyyyt. Nie jestem jednym z tych XIX-wiecznych wielce szanownych przedstawicieli nauki z mojego artykułu, którzy wykorzystują interseksualizm do własnych celów! Interesują mnie okaleczane fizycznie i psychicznie jednostki, którym szczerze i bez zalecanego dystansu współczuję."

A jednak. Pomijałeś konsekwentnie centralne procesy tożsamościowe. Aczkolwiek owszem, mam świadomość, że dostrzeżenie i zaakceptowanie faktu rodzenia się interseksualistów podważy obecny porządek społeczny. Są chodzącymi dowodami na to, że męski mężczyzna wiążący się z kobiecą kobietą to niekoniecznie pomysł w 100% biologii.

Nie podważy. Trochę zamiesza. Potrzeba komplementarności płciowej jest tak silna, że mało co jest w stanie ją podważyć.

6.
"Dlatego przecież w XIX wieku zostali potraktowani jak największe tabu i dlatego nawet rodzice często nie znali pełnej prawdy o swoich dzieciach. A skoro już przy tym porządku społecznym jestem... Wkurza mnie fakt, że w imię systemu można niszczyć całe życie mnóstwu niewinnych dzieci."

System nie jest zły - jest neutralny. On jest jak indywidualny organizm. Naruszenie jego spójności osłabia odporność i naraża na choroby i osłabienie. Więc się broni. Nie walcz z systemem. Pomyśl o takiej adaptacji, z której będzie obopólna korzyść. Ale takiej, która nie osłabi koherencji systemu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcin - szacun:)
pozdr.
A.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To nie jest tak, że tych przyczyn nie ma. One są i my je znamy. Problem tkwi w ich złożeniu: interakcji, zasięgu, uwarunkowań w jakich się realizują i jakie same tworzą.

Etiologia jest istotna dla diagnozy i leczenia – co do tego nie ma wątpliwości. Jest to jak praca detektywa wyznaczasz sobie trzy obszary: kulturę, identyfikację i biologię i kolejno – w miarę możliwości weryfikujesz każdy z nich.

Potem zastanawiasz się co możesz dla pacjenta zrobić w każdym z nich. Terapia powinna mieć charakter eklektyczny, choć słowo to się źle kojarzy.

Każdy z tych wątków (rodzice, natura..) mogłabym rozwinąć. Osobiście jestem pełna nadziei co do osób transseks. i interseks. Wydaje mi się, że odbudowanie spójnej tożsamości jest możliwe w perspektywie terapii systemowej wspieranej przez medycynę. Wiem, że to potwornie długa droga, ciernista. Ale walory odkrycia siebie w kontekście zdefiniowanej i koherentnej orientacji są niepowtarzalne – już samo dążenie do nich po drodze z konkretnymi punktami (praktyka małych kroków) daje satysfakcję i nadzieję – choćby to miało trwać całe życie.

A w szerszej perspektywie czy rozwój mężczyzny heteroseksualnego tak bardzo się różni. Wydaje mi się, że nie. To nie jest ważne w którym punkcie tej drogi się znajdujesz (hetero dajmy na to jest u mety), ale że się na niej w ogóle znajdujesz i podążasz we właściwym kierunku.

"Po przeczytaniu Twojej wypowiedzi rano myślałem też o tym, że to w sumie smutne, że psychologia interseksualizmem nie zajmuje się do tego stopnia, że ma mu do zaoferowania tylko teorie dotyczące ogółu społeczeństwa i w żaden sposób ich nie weryfikuje. Przykładowo, rozwój psychoseksualny osób, których płeć (sex & gender) nie jest jednoznaczna, tylko kawałkami przystaje do rozwoju psychoseksualnego kobiet lub mężczyzn, a dojrzewanie płciowe u takich ludzi to materiał na kilka prac magisterskich."

Nie ma czegoś takiego jak rozwój homo – psychoseksualny, czy trans – psychoseksualny. Tylko heteroseksualizm jest dobrem osoby, czyli zawiera w sobie wszystkie konieczne dla pełnego rozwoju elementy. Tr i h o I. możemy rozważać jedynie jako brak któregoś z tych elementów. Geneza warunkuje kondycję LGBT i inters.

Twoja tęsknota za jakimś pełnowartościowym wariantem inters. Jest utopijna, nie do przeskoczenia. Myślę, że to pochodna kultury, która się wyraża w filmach fantasy, gdzie superbohater wyposażony jest w specjalne właściwości. Kultura wmawia nam, że możemy znieść granice naturalne. A ty i pokolenie LOGBT jesteście dziećmi naszych czasów. Ich wytworem. Dlatego odchodzisz smutny, przywiązany do swego bogactwa ducha.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Twoja wypowiedź była dla mnie zajmującą lekturą, dziękuję Ci też za źródła odnośnie neuronauki, z wielką przyjemnością zapoznam się z tymi tekstami - ale nie podejmuję się dyskusji na takich poziomach.
Po pierwsze dlatego, że nie umiem jeszcze rzucać nazwiskami, teoriami i podejściami tak dobrze jak Ty. Możemy wrócić do tego dialogu za parę lat :)
Po drugie dlatego, że nie chcę dyskutować z ogólnikami w rodzaju "fiksacji na pewnych stopniach [rozwoju psychoseksualnego]" i "swoimi wyjaśnieniami [biologii]". Teorie, które mogłaś mieć na myśli, a które tu: http://transfuzja.org/pl/artykuly/zwiazek_pomiedzy_poczuciem_plci_psychologicznej_a_zachowaniami_typowymi_plciowo/rozdzial_iii_transseksualizm.htm są staranie opisane, to tylko PRÓBY wyjaśnienia - w rzeczywistości jednak nadal nie wiadomo na pewno, jakie są przyczyny tego, że ktoś zgłasza się do seksuologa z przekonaniem, że jego płeć to jedna wielka pomyłka. Również stwierdzenie, że "zawalili albo rodzice, albo natura, albo kultura" jest wytłumaczeniem tak ogólnym, że nietłumaczącym niczego. Do uzyskania zestawu wszystkich możliwych przyczyn brakuje tylko woli bądź pomyłki Boga (bo pozostali znaczący ludzie podchodzą pod rodziców).
Po przeczytaniu Twojej wypowiedzi rano myślałem też o tym, że to w sumie smutne, że psychologia interseksualizmem nie zajmuje się do tego stopnia, że ma mu do zaoferowania tylko teorie dotyczące ogółu społeczeństwa i w żaden sposób ich nie weryfikuje. Przykładowo, rozwój psychoseksualny osób, których płeć (sex & gender) nie jest jednoznaczna, tylko kawałkami przystaje do rozwoju psychoseksualnego kobiet lub mężczyzn, a dojrzewanie płciowe u takich ludzi to materiał na kilka prac magisterskich.
Chciałbym też zauważyć, że o ile "trzecia płeć" to kulturowy worek, do którego tradycyjnie wrzuca się wszystko, co nie pasuje do tradycyjnego rozumienia słów "kobieta" i "mężczyzna" (w tym nawet homoseksualistów i feministki), o tyle płeć w biologii jest manifestowana przez te dziesięć elementów, które wymieniłem (za dr. Dulką - inni podają ich 8 - 11). Jak, odrzucając opcję "intersex" i twierdząc, że są tylko dwie płci, określisz płeć interseksualisty? Bo ja właśnie dlatego napisałem "mniej lub bardziej pośrednia".
O interakcji zapomniałem świadomie, chcąc maksymalnie uprościć czynniki decydujące o tożsamości płciowej. Myślę, że nie zrozumiałaś mojej intencji, więc jeszcze raz. W przypadku interseksualisty interakcja zachodzi między tak wieloma czynnikami, że ciężko to ogarnąć przeciętnemu człowiekowi. Jednak w przypadku nieinterseksualisty wchodzących w interakcję czynników jest znacznie mniej, jedynie jednoznaczna płeć biologiczna i to, jak te dzieci są postrzegane (zgodnie z płcią biologiczną) - a tożsamość płciowa i tak może ukształtować się przeciwstawna. To wskazuje na jakiś brak w Twoim stwierdzeniu o "prostej zasadzie". Moim zdaniem jest raczej "uproszczająca".
I znów z ciekawości - masz jakieś źródło o adaptującej się gospodarce hormonalnej? Zawsze interesowało mnie to zagadnienie, a znam je wyłącznie z obserwacji.
A dziwiąc się teorii, że mniej kosztowny wysiłek rozwojowy jest zawsze spójny z biologią, miałem na myśli głównie transseksualistów - ponieważ nie istnieje jeszcze terapia, która przekonałaby ich do tego, że lepiej wyjdą na życiu spójnym z biologią. Twierdzenia, jak jest z interseksualistami, na razie nie podejmuję się weryfikować. Tym bardziej, że nie wiem, która wskazówka biologii miałaby być najistotniejsza: chromosomy? hormony? genitalia? - i czy przypadkiem nie byłaby to ta zgodna z tożsamością.
Co do zarzutu, że traktuję interseksualizm jako "zgrabny manewr" - zgrzyyyyyt. Nie jestem jednym z tych XIX-wiecznych wielce szanownych przedstawicieli nauki z mojego artykułu, którzy wykorzystują interseksualizm do własnych celów! Interesują mnie okaleczane fizycznie i psychicznie jednostki, którym szczerze i bez zalecanego dystansu współczuję. Aczkolwiek owszem, mam świadomość, że dostrzeżenie i zaakceptowanie faktu rodzenia się interseksualistów podważy obecny porządek społeczny. Są chodzącymi dowodami na to, że męskimężczyzna wiążący się z kobiecąkobietą to niekoniecznie pomysł w 100% biologii. Dlatego przecież w XIX wieku zostali potraktowani jak największe tabu i dlatego nawet rodzice często nie znali pełnej prawdy o swoich dzieciach.
A skoro już przy tym porządku społecznym jestem... Wkurza mnie fakt, że w imię systemu można niszczyć całe życie mnóstwu niewinnych dzieci (oraz często również ich bliskim) - i bardzo proszę o niesprowadzanie tego wkurzenia do absurdalnego tu działania na rzecz homoseksualistów, ponieważ skala problemu jest co najmniej o dwa rzędy wielkości większa. Dziękuję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Interseksualizm jest oczywiście zgrabnym manewrem . Jeśli zgodzimy się, że zespoły płciowe są równorzędne z heteroseksualizmem, albo wyrażają konstruktywną tożsamość to homoseksualizm ze swoimi niespójnościami będzie już łatwy do przełknięcia.

czy nie taki wniosek chcesz nasunąć?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.