Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11164 miejsce

Interstellar - filmowe gwiazdy nad czarną dziurą

Wyczekiwany dwa lata, najnowszy film Christophera Nolana zawiedzie fanów kina akcji. Więcej tu wątków familijnych i naukowych dywagacji niż typowego dla reżysera napięcia i klaustrofobicznego klimatu. Film od dziś w kinach.

 / Fot. WarnerW „Interstellarze”, w zakrzywionej czasoprzestrzeni, na jednej z planet godzina pobytu zajmuje 23 ludzkie lata. Dwie i pół godziny „Interstellara” dla tych, co nie lubią fantastyki naukowej może trwać 55 lat. Pozostali widzowie mogą być jednak zadowoleni.

Najważniejszą zagadką filmu Nolana był dla mnie od początku jego gatunek. Fantastyka naukowa jest gatunkiem tylko z technicznej strony – bo co dalej: horror, thriller, film miłosny, czy dramat?

Nolan przyzwyczaił już widzów, że kręci filmy dokładnie co dwa lata. Były to do tej pory thrillery z końcowym twistem i przyspieszeniem akcji, jego filmy charakteryzował też w ostatnich czasach coraz większy patos, coraz mniej drastycznych, zawyżających kategorię wiekową scen i coraz bardziej znani aktorzy w obsadzie.

Już przy „Incepcji” Nolan doszedł do górnego pułapu – zarówno budżet, obsada, efekty specjalne, uznanie rzeszy widzów, jak i prestiż nagród – nie mogły być już lepsze. Już przy „Mrocznym rycerzu (który) powstaje” nastąpiło spoczęcie na laurach – Nolan zamknął trylogię o Batmanie bez porażki, ale też bez rewelacji. „Interstellar” jest wrzuceniem na luz i zjeżdżaniem z górki – reżyser największy osiągalny budżet już uzyskał, producenci - zapewne – nie wiążący mu rąk ani finansowo, ani artystycznie - jedyne czego oczekiwali to gwarantowanego zarobku; z czego Nolan nie zrezygnował to z naukowych ambicji i gwiazd – jak na fantastykę naukową przystało - nie tylko w obsadzie.

Nie mogło zabraknąć Michaela Caine'a – w szóstym ich już wspólnym filmie - tym razem w roli naukowca z NASA, który organizuje pionierską ekspedycję do innych galaktyk – skracając kosmonautom czas podróży za pomocą wykorzystania międzygalaktycznych korytarzy w czasoprzestrzeni.

Najważniejszą relacją w filmie nie jest tu jednak człowiek-kosmos (jak w„Gagarinie”, czy „Grawitacji”), ale ojciec-córka. Pilot (Matthew McConaughey) jedyne o czym myśli, to o zostawionej na ziemi córce, po którą chciałby wrócić.

Zespół czworga astronautów, wraz z robotem pokładowym (składającym się z kilku podłużnych prostapodłościanów) kieruje się w stronę pierścieni Saturna, skąd ma – przy pomocy czarnej dziury i zakrzywionej rzeczywistości - zmienić galaktykę w poszukiwaniu miejsc lepszych do życia niż wyniszczona burzami piaskowymi i chorobami zbóż Ziemia. Już gdy to opisuję, zastanawiam się, czemu dość pochopnie uznałem „Interstellar” za najbardziej wyczekiwany film roku.

Zachwycać się „Interstellarem” - filmem wyprodukowanym za sto pięćdziesiąt milionów dolarów jest niby łatwo - na pewno pod względem formy. Treść niby też nieuboga- rozpoznawalne u reżysera odwieczne tematy jak dorosły mężczyzna rozpatrujący całe życie swoje więzi rodzinne, rywalizacja o sukces, samotność – problemy te i inne wiążą emocjonalnie z bohaterem i to jest plus; ale niestety nie mają się one nijak do śledzenia całego przebiegu lotu badawczego. Od początku wiadomo, że skoro lot odbywa się w nieznane - reżyserska inwencja twórcza może być nieskrępowana. W „Interstellarze” mało jest jednak cudów-wianków, a przez fakt, że pilot cały czas mówi o powrocie do domu – jego spadek zainteresowania misją udziela się też widzowi.

Jednym z zasadniczych problemów filmów science-fiction jest ich powolność: powolny start statku, lot, czy lądowanie – nawet jak z przygodami - to zawsze stałe elementy gry, dość rutynowe. Przy prawie trzygodzinnym czasie „Interstellar” - problem jest nie inny: przedstawione planety są tu trzy – w zasadzie dwie i pół – co daje nam trzy razy więcej porywających motywów pod tytułem odlot, lot, przylot, przelot, wylot. Zajmują one odpowiednią ilość czasu, co najzwyczajniej w świecie nuży.

„Interstellar” ma też problem, który dotyczył innego, prawie pięćdziesięcioletniego filmu pseudo-fantastyczno-naukowego, „Alphaville” Jeana Luca-Godarda. Ten pretensjonalny, kuriozalny film wygrał w latach 60. Złotego Niedźwiedzia w Berlinie – co jest jeszcze większą pomyłką, ale największym jego kłopotem nie był budżet (historia rozgrywała się na ulicach kosmicznego miasta granego przez francuskie miasto, które nawet nie udawało, że jest inne). Film zestarzał się i dziś śmieszy, bo jako receptę na wybawienie od problemów (totalitarny, kosmiczny reżim) dawał miłość – co w tym gatunku receptą jest niezwykle żenującą.

U Nolana oprawa i filozofia jest bardziej skomplikowana – chodzi tu m.in. o przełamanie pięciu wymiarów (trzy tradycyjne, plus czas i grawitacja). Banalny wniosek końcowy Nolana jest jednak identyczny, a budżet nie ma jak go usprawiedliwić – przy stu pięćdziesięciu milionach dolarów, puenta filmu - że miłość przetrwa i umożliwi komunikację ojca i córki na setki lat świetlnych – jest do tego stopnia nieznośnie naiwna, że najchętniej bym ją wyparł. Nie mogę też uciec od skojarzeń z innym filmem o kosmosie - „Kontaktem” Zemeckisa, gdzie też chodziło o relację córka-ojciec i... też grał Matthew McChonaughey.

Co w tym wszystkim Nolana ratuje, to częste zastosowanie ulubionej przez twórców, sprawdzonej, ale i prostej sztuczki z nierozwiązywalną zagadka, zwaną przez Hitchcocka McGuffinem. Taką zagadką była u Jarmuscha niedopowiedziana ucieczka z więzienia, u Tarantino – omówiony tylko napad na bank lub niepoznana zawartość walizki. Nolan zajmuje się najciekawszą zagadką – czyli tym, jak cywilizacja miałaby powstać od nowa na drugim końcu wszechświata – przy pomocy przeskoku montażowego.

„Interstellar” podobnie jak „Incepcja” to porządne patrzydło, jego ponadczasowość jednak zamyka się w tym co w fabule – czyli w samym locie ponad czasem, a głębia – w głębi czarnej dziury.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Film jakby jest koktajlem fabuł z filmów "Kontakt" i "Grawitacja". Niestety koniec filmu rodem z fabryki snów, psuje całość. Nie jestem fanem SF. ale sporo fizyki w filmie dobrze gimnastykuje umysł ;))))))))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.