Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

21055 miejsce

Inwazja bezdomnych psów

Czy dzieci mogą bezpiecznie bawić się pod blokiem? Czy możemy bez obaw wejść do piwnicy? Czy grożą nam ataki?

Od kilku lat obserwuję bezdomne, często porzucone przez właścicieli, psy. Wyczekują przy parkingu lub przy krawężnikach najprawdopodobniej znajomego samochodu. Na każdy przejeżdżający pojazd reagują radością zmieniającą się po chwili w rozczarowanie. Tak jest przez kilka dni.

Zaczynają czuć głód i podchodzą do ludzi wychodzących ze sklepu. Jeśli w siatce jest wędlina lub mięso, próbują siatkę łapać zębami. Najczęściej człowiek da odrobinę pieskowi, po czym zwierzątko zaczyna się do takiej osoby przywiązywać. Waruje pod blokiem - lokatorzy rzucają kąski przez okno. Idziemy do śmietnika - piesek idzie z nami, dopominając się o strawę. Dajemy mu jakieś odpady.

Po kilku tygodniach pies szuka schronienia, ma odwagę wejść do klatki schodowej i tam spać. Robi się coraz chłodniej (jesień, zima) - przywłaszcza sobie korytarz piwniczny i tu zaczyna się problem. Mieszkańcy bloku, których pies nie zna, boją się wyjść z mieszkań, bo są obszczekiwani, a czasem szarpani za nogawki. O zejściu do piwnicy nie ma mowy, szczególnie, gdy jest to suka, która właśnie powiła młode (tak właśnie było w naszym bloku). Ja na szczęście lubię zwierzęta, a one mnie, ale są osoby, które mają dość obcych psów szczekających na schodach w środku nocy i nie pozwalających rano pójść dzieciom do szkoły. Do najbliższego schroniska nie można się dodzwonić, policja w tej kwestii nie może nic zrobić.

Czasem przyjedzie furgonetka i "sprząta" zwierzęta, ale po kilku tygodniach historia się powtarza, na ulicy można spotkać nawet stadko złożone z kilkunastu piesków oblegających jedną sukę i wtedy omija się ze strachu takie miejsce. A kto jest temu winien? My - ludzie!

Zachciewa nam się żywej zabawki, która szybko rośnie i trzeba jej się pozbyć. Przyzwyczajamy do siebie porzucone zwierzątka, ale nie dajemy im azylu w swoich domach. Głodzimy je, bo nie mamy czasu albo nie chce nam się zajrzeć do lodówki. Jeśli widzimy dzieci sąsiadów o dobrych serduszkach dokarmiające czworonogi, to krzyczymy na nie, że sprowadzają przybłędy. I co robić w takiej sytuacji?!

Będziemy dobrzy dla czworonogów - narazimy się dwunogom przeciwnym zwierzakom. Jeśli przyjmiemy postawę sąsiadów, będziemy bać się wygłodniałych stworzeń. Pozwolimy naszym dzieciom dbać o pieski, znów narazimy się sąsiadom. Gdy zabronimy pociechom opieki, ich dobre serduszka zamienią się w lodowe bryły, a po latach odczują to nie tylko zwierzęta, ale też ludzie potrzebujący pomocy. Koło się zamyka. I co robić w takiej sytuacji?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

komentarz monia866 jest próbą konstruktywnego stawiania sprawy , natomiast nie bardzo rozumiem o jakich funduszach pisze pani Marzena i kto nimi zawiaduje?. Mam wrażenie, że dla autorki każdy temat i tak sprowadzi się do jednego i tego samego wniosku - winni są Kościół i księża. (cytat)


...mam na myśli niedawno wybudowany pomnik katyński i uroczystość związaną z jego odsłonięciem,ktora pochłonęla sporą ilość pieniędzy. Pani,pracujaca w urzędzie miasta podala mi sume,ale nie będę tu pisać,bo nie zapamiętalam dokładnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 01.02.2011 13:22

komentarz monia866 jest próbą konstruktywnego stawiania sprawy , natomiast nie bardzo rozumiem o jakich funduszach pisze pani Marzena i kto nimi zawiaduje?. Mam wrażenie, że dla autorki każdy temat i tak sprowadzi się do jednego i tego samego wniosku - winni są Kościół i księża.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Właśnie-nie ma kto zająć się tym problemem...a fundusze są na co innego,np.na ciosane kamienie i inne nie potrzebne rzeczy do uprawiania bałwochwalstwa(mam na myśli różnego rodzaju pomniki itp.).

Komentarz został ukrytyrozwiń
monia866
  • monia866
  • 31.01.2011 03:13

Nieodpowiedzialność ludzka jest przyczyną cierpień i bezdomności zwierzat,zwłaszcza psów,które gorzej sobie radzą bez własciciela,bo sa zwierzętami stadnymi.A w Polsce to już wogóle jest ich plaga;(Czy naprawde gminy nie stac wyłożyć trochę funduszy na sterylizację,żeby już nie mnożyć tych "nieszczęść"?Trzeba przede wszystkim zmienić prawo, nikt nie chce sie ty zająć,bo posłowie zawsze mają "wazniejsze rzeczy do zrobienia".Za porzucanie zwierzat powinny byc kary,każdy pies powinien mieć obowiązkowo swój chip,po którym można zanleźć właściciela i pociągnąć do odpowiedzialności,a sterylizcja to moim zdaniem zabieg obowiązkowy i szkoda,że nie ma o tym zapisu w prawie,które wogóle jest kulawe i nie chroni zwierząt

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.