Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

9706 miejsce

Inwazja smutnych dzieci

Spontaniczność i żywiołowość dziecięca odchodzi do lamusa. Przestaje być trendy.

Od dłuższego już czasu obserwuję najmłodsze pokolenie moich krewniaków, przyjaciół, znajomych i zupełnie obcych ludzi. Okazji nie brakuje: uroczystości rodzinne, przyjacielskie spotkania, spacery w plenerze czy zakupy w marketach. Wszędzie widać dzieci w różnym wieku. Sam jestem szczęśliwym ojcem dwojga osobników różnej płci w wieku studenckim i razem z żoną poświęcaliśmy wiele czasu na ich wychowanie i wspólne zabawy. Patrzę więc na inne dzieci z perspektywy własnych doświadczeń ojcowskich i czuję się upoważniony do przedstawiania swoich racji w tym względzie. I widzę, że wśród dzieci rośnie odsetek takich, które wzbudzają moje najwyższe zaniepokojenie.

Kim są ?



Są najczęściej zadbane, ładnie i kolorowo ubrane, bawiące się super modnymi zabawkami; młodsze wożone w odlotowych wózkach, a wszystkie - w solidnych autach rodziców. Pierwszoklasiści mają piękne plecaki i dodatkowo - najnowsze modele telefonów komórkowych. W domach czekają na nich komputery, najnowsze generacje gier i gadżetów różnej maści. I bardzo dobrze. To jest wreszcie to polskie pokolenie, które doświadcza materialnej normalności, które nie potrafi sobie uzmysłowić traumy pustek sklepowych.

Drugą grupą są dzieci z rodzin może nie nazbyt bogatych materialnie, lecz bardzo uduchowionych. Religia odgrywa w ich domach dominującą rolę i prawie wszystko podporządkowane jest jej wymogom. Dotyczy to zarówno rodzin żarliwie katolickich jak również innych wyznań, np. świadków Jehowy, zielonoświątkowców
i zwykłych sekt. Rodziny w komplecie biorą nieomal codzienny udział we wszystkich typach mszy, nabożeństw, modlitw i spotkań. Dzieci spędzają wiele godzin w niewygodnych ławkach. Niedaleko mego domu jest zbór świadków Jehowy. Chodząc na spacer z psem, obserwuję idących na modły. Dzieci są ubierane w miniatury ubrań dla dorosłych. Czasami 7-latek dumnie dzierży małą teczkę-dyplomatkę, wierną kopię tej, noszonej przez ojca.

Smutek



przekreślone  przeze mnie / Fot. http://kavinpreethi.blogspot.com/2008/02/smile-mile.htmlOpisane powyżej dzieci łączy jedna wspólna cecha. Zazwyczaj są bardzo poważne, a poważne dziecko zawsze wygląda na smutne. Takich dzieci z roku na rok obserwuję coraz więcej. Mówi się również o nich „dobrze ułożone”, chociaż według mnie ma to podtekst obraźliwy, bo bardziej pasuje do psa. Niezależnie od tego do jakiej grupy należą, siedzą z poważną miną, spokojnie: przy stole, na mszy dla dorosłych ,w ławce szkolnej, autobusie.

Non-stop się kontrolują , pamiętając że czujne oko rodzica lub opiekuna na nich spoczywa. Ubierane są kolorowo, ale w stylu ludzi dorosłych, bez dziecięcych ozdobników, napisów rodem z niepoważnych kreskówek .Nie dostają „niepoważnych” zabawek, lecz zabawki edukacyjne, książki i stosowne filmy. Zapytane w towarzystwie, odpowiadają rezolutnie, wcześniej nie zapominając upewnić się wzrokiem, że rodzic przytakuje głową, akceptując zabranie głosu przez dziecko. Nie ma miejsca na spontaniczność. Cztero-pięcio-sześciolatek doskonale już zna swoje miejsce w szyku. Ma swój dzienny grafik zajęć : język angielski, basen, spacer z opiekunką , czytanie książki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Utożsamiam się z dyskutantem i nie pozbawiam racji autora artykułu-w którym "witaj smutku dręczy i jego dusze po cichutku.Smutasy polskie kutasy-produkują plemniki zakażone stresami,fanatyzmem,wartościami moralnymi,rusofobią i czort sam nie wie jakimi jeszcze negatywami obdarzają swego potomka , polak-katolik-patriota jak idiota nastawiony służalczo do Amerykanów i świętości Watykanu z papierosem w gębie,puszka piwa w kieszeni pedzia na robotne,trzeba przecież wykarmić domowa hołotę.zona z brzuchem nie pracuje,a w domu bieda harcuje.Bachory maja sie uśmiechać?.A te liberałów i generałów spłodzone po bożemu to niby szczęście mają...kiedy rodzic z nimi rady nie dają.Narkotyki ćpają.System wychowawczy zgniły.monopol na szczęście kościół daje.Wyścig do koryta,konkurencja,obłuda i brak autorytetów to źródło smutku.Dzieci marzą jednak o szczęściu po cichutku.boja się fałszywych dwulicowych rodziców.I tu tkwi błąd.Antagonizmy ,pluralizm w nauczaniu i wychowaniu w szkole,domu,mediach...i maja się cieszyć?dorośli zabrali uśmiech dzieci lustrując ,dekomunizując Ojczyznę i plując na prawdę historyczna,wprowadzając IPN i dyktaturę jednej partii zwanej katolicyzmem.Amen

Komentarz został ukrytyrozwiń

Problem jest, ale nie generalny i wcale nie nowy.
Oprócz uproszczonego podziału na rodziny zamożne i religijne autor przyznaje, że jest jeszcze jakaś piaskownica bądź podwórko i ktoś się w tam jeszcze spontanicznie bawi..
A tak naprawdę wszystko zależy od rodziców. W bliższej i dalszej przeszłości dzieci karierowiczów, fanatyków, pozerów itp zawsze cierpiały...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.