Facebook Google+ Twitter

Inwigilacja? Ależ to proste!

Uczmy się od nowego Wielkiego Brata. Znajomy Amerykanin, polskiego pochodzenia, powiedział mi: - Jeżeli kiedyś, po dużym party, obudzisz się zalany na jednej kanapie z kolegą – nie miej niepotrzebnych rozterek. Dzwoń na FBI. FBI jest wszędzie i jest na bieżąco...

No i zrobiło się znowu nieprzyjemnie, „komunistycznie”. A przynajmniej w ten sposób media i część „twarzy” próbuje nakręcić nowy „temat dyżurny”. Chodzi o to, że ponoć policja ma spisać wszystkich biorących udział w biernej demonstracji, przeciw budowie obwodnicy (w obecnym miejscu) dla Augustowa.

Oburzenie wywołuje sam fakt zrobienia spisu. Dodatkowe emocje towarzyszą naciąganemu poglądowi, że będzie to spis na tych samych prawach (i w tym samym miejscu) co spis przestępców. No i robiony przez tą samą instytucję – policję. Niektórym wychodzi na to, że jest to działanie rodem z najmroczniejszych czasów „komuny” i ucisku. Że nasz były Wielki Brat pokazuje kły zza grobu.


Nie jestem fanem "komuny". Wręcz przeciwnie, ale...

Nasz obecny Wielki Brat – to słynne USA, które jest stawiane przez wielu naszych jako wzorzec demokracji i wszystkiego co humanitarne, mogłoby być jedynie niedościgłym przykładem dla wszystkich krajów zgromadzonych w dawnym bloku socjalistycznym. I to właśnie również pod kątem prowadzenia spisów, list, czy wręcz możliwości inwigilacji. Pojedynczego obywatela, parami czy grupami - większymi lub mniejszymi. Amerykańskie służby o różnorakim przeznaczeniu, których jest tam znacznie więcej niż u nas, rejestrują wszelkie przejawy działalności niestandardowej. Oczywiście, każda według swoich zakresów działania. Przestępcy i osoby stowarzyszone z nimi, politycy, biznesmeni i ich otoczenie. Członkowie ruchów politycznych, społecznych czy wyznaniowych. Dodatkowo – fankluby (szeroko rozumiane) palacze, wąchacze, związki zawodowe i ponad zawodowe. Uczestnicy, niemalże czegokolwiek, co ma jakiś wydźwięk społeczny, polityczny czy nawet jedynie lokalny.   Również policja jest jednym z organów gromadzących możliwie szczegółowe dane o obywatelach.


Dodatkowym udogodnieniem dla potencjalnej inwigilacji jest karta kredytowa czy numer ubezpieczenia, bez którego nie istniejesz. Również internet jest niezwykle bogatym źródłem dla służb. Jest on dość starannie (choć oczywiście pod interesującymi kątami) „czesany” a dane uzyskane w ten sposób są dołączane do odpowiednich osób. Zbieranie informacji jest olbrzymim i oddzielnym działem w życiu wszelakich FBI, CIA, DPA czy całej plejady służb.

Mój znajomy, który jest byłym dyplomatą i rasowym Amerykaninem (polskiego pochodzenia), w trakcie rozmów na różne tematy – powiedział: - Jeżeli kiedyś, po dużym party, obudzisz się zalany na jednej kanapie z kolegą – nie miej niepotrzebnych rozterek. Dzwoń na FBI. Oni ci tam powiedzą czy to jedynie nic nie znacząca konfiguracja, czy też należało by kupić mu (po tej nocy) kwiatek i powiedzieć kilka ciepłych słów - na pożegnanie. Możesz być pewien, że FBI jest wszędzie i jest na bieżąco.


Wtedy potraktowałem to jako żart.


Tak więc, moi mili Państwo.

Nie liczą się listy, liczy się to, do czego mają służyć. W Polsce policja wie kto demonstrował PO demonstracji. W USA wiedzą to PRZED.


Acha, i jeszcze jedno. Zauważ, że znajdujesz się w tym samym spisie, na którym znajduje się duża grupa pedofilów, bandytów i złodziei. Ten spis nazywa się książka telefoniczna…

Coś trzeba z tym zrobić obywatele! Nie może przecież tak być! Postuluję o oddzielne książki telefoniczne!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Polecam serial Prison Break. Niby emitowany na Polsacie w niedziele, ale lepiej pożyczyć go od znajomego i odcinek po odcinku oglądnie sie z 2 noce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.