Facebook Google+ Twitter

IO: Brazylia pokonana. Meksyk ze złotym medalem

Reprezentacja Meksyku pokonała w finale turnieju olimpijskiego Brazylię i sięgnęła po upragniony tytuł mistrzowski. Dla "Canarinhos" był to już trzeci przegrany finał olimpijski.

Jeszcze na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego wiele mówiło się o tym spotkaniu. Naprzeciw siebie stanęły dwie utytułowane drużyny Ameryki Łacińskiej. Olimpijska kadra Brazylii już dwukrotnie znajdowała się w finale igrzysk, za każdym razem ulegając przeciwnikowi. Dla Meksyku był to pierwszy w historii finał. Najlepsze miejsce, jakie do tej pory osiągnęli, to czwarte.

Jak to ma miejsce podczas najważniejszych spotkań w Wielkiej Brytanii, tak również tym razem mecz został rozegrany na historycznym stadionie Wembley, który może pomieścić 90 tys. ludzi. Jeszcze na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego był on wypełniony po brzegi.

Pierwsza połowa kapitalnie rozpoczęła się dla podopiecznych Luisa Fernando Teny. Już w 32. sekundzie gola na 1:0 zdobył Oribe Peralta. Było to wymarzone otwarcie spotkania dla skazywanych na pożarcie Meksykanów. Na kolejne emocje przyszło nam czekać do 17. minuty, kiedy to Oscar pięknie uderzył futbolówkę. Niewiele zabrakło, a mielibyśmy remis. Na niewiele się to jednak zdało. Gracze Brazylii grali ospale, nie potrafili wyprowadzić skutecznego kontrataku. Poirytowany wydarzeniami na boisku Mano Menezes już w 32. minucie postanowił przestawić swój zespół i wprowadził na plac gry Hulka, który zastąpił Alexa Sandro. Jego wejście dało nową jakość w grze "Canarinhos", którzy coraz śmielej zapędzali się pod bramkę przeciwnika. Chwilę przed kończącym pierwszą połowę gwizdkiem sędziego to właśnie Hulk był blisko wyrównania. Jego główka była jednak zbyt słaba, aby zaskoczyć Corone. Była to ostatnia akcja w pierwszej części spotkania.

Na drugą połowę reprezentanci Brazylii wyszli bardzo zmotywowani. Bezbarwny w pierwszej części Neymar zaczął brać ciężar gry na siebie. Podopieczni Mano Menezesa z każdą chwilą spychali graczy Meksyku do obrony. Wystarczyła jednak chwila nieuwagi i powinno być 2:0. Marco Fabian De La Mora najpierw skutecznie przyjął piłkę w polu karnym, ograł bramkarza, ale jego uderzenie zatrzymało się na poprzeczce. To, co nie udało się w 64. minucie, udało się dziesięć minut później. Oribe Peralta zdobył swojego drugiego gola w meczu i dał dwubramkowe prowadzenie swojej drużynie. Brazylia po stracie bramki rzuciła wszystkie siły do ataku. Trener zdjął Rafaela, a w jego miejsce desygnował do gry Lucasa Moure. Zmiana ta miała wzmocnić atak drużyny. I tak też się stało. W doliczonym czasie gry bramkę kontaktową strzelił Hulk i wszystko mogło się jeszcze wydarzyć. Podopieczni Luisa Fernando Teny nie dali sobie jednak wydrzeć zwycięstwa i wygrali 2:1.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.