Facebook Google+ Twitter

IPN kontra żyjąca legenda

Ktoś nie zorientowany w życiu politycznym kraju gotów pomyśleć, że to PiS powróciło do władzy. Na oczach opinii publicznej dzieje się bowiem coś co już dobrze znamy.

Bierzemy nazwisko zasłużonej dla kraju postaci, wypisujemy na nią najbardziej krytykujące, często urągające kulturze osobistej fakty, a następnie podrzucamy mediom jak głodnemu psu. A te już będą wiedziały co z takim łakomym kąskiem zrobić.

Znamy to bardzo dobrze z dwóch lat rządów koalicji "kaczka z przystawkami". Dziś ta praktyka powraca, choć w nieco zmienionej formie. Tym razem to nie Instytut Pamięci Narodowej jest dobrym narzędziem w rękach atakującego. Jest o wiele gorzej. Tym razem IPN jest narzędziem i atakującym w jednym. Niezależnie od tego czy Wałęsa był w przeszłości Bolkiem, Lolkiem czy Lordem Vaderem, IPN wiele ryzykuje biorąc pod płaszczyk opieki tak głośne dzieło literackie.

Już w tytule widać; "[...]przyczynek do biografii.", że jest to tylko pewna wersja historii. Jest to coś niekompletnego. Jest to 650 stron pewnego wycinka z życia Wałęsy. Sam IPN nie może być pewien ile z dokumentów, które posiada jest prawdziwych, ile zostało zniszczonych bądź znajduje się w stolicy Rosji. Gdyby w efekcie burzy wokół tej publikacji pojawiły się nowe fakty, okazały się diametralnie innego od tego co przedstawia wersja IPN, instytut straci więcej niż dobre imię.

Zostanie posądzony jako narzędzie w ręku ludzi nienawidzących Wałęsy i straci resztki renomy, która ocalała po zamieszaniu wokół teczek. Bo Wałęsa ma tę przewagę, że jest wciąż żyjącą legendą. Burza wokół biografii, którą on sam napisze, może być huraganem w stosunku do publikacji IPN.

Wybrane dla Ciebie:


Tagi: IPN Wałęsa Lech


Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Legenda Wałęsy nic by nie ucierpiała, gdyby miał odwagę powiedzieć, dawno temu - OK, przydarzyło mi się, coś podpisałem... Polacy tak łatwo wybaczają, wybaczyli Kwasniewskiemu, że kłamał w sprawie swoich studiów, wybaczyli posłance Sawickiej, bo tak wzruszająco płakała. Wybaczyliby i zywej legendzie, gdyby nie brnęła głupio w zaparte. Tak myślę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wniśli styl na poziomie "imperialistycznego spisku" lansowanego przez koumnistów w powojennych latach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Od czasu, kiedy do polityki weszły blizniaki, nie istnieje u nas coś, co mozna z czystym sumieniem nazwac "racja stanu" - istnieje tylko racja Kaczyńskich i to w zaleznosci od tego, gdzie siedzą. Inna racje mieli rządzac przy Walęsie, inna - kiedy ich tej pozycji pozbawił.
W tej chwili ich "racja stanu" jest osobista zemsta na czlowieku, ktory nie został ich podnozkiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 24.06.2008 17:41

"dziadek z Wermachtu" - przepraszam, a na ile jest Wam znana historia wcielana np. Pomorzan do Wermachtu ???

Komentarz został ukrytyrozwiń

ossad --> to kto kłamie to inny temat, tutaj mowa jedynie o roli IPNu w tym co się dzieje

Komentarz został ukrytyrozwiń

ossad=>a czy Twoim zdaniem, nawet jeśli Wałęsa donosił w przedziale 1970-1976, to potem dzięki temu co dokonał w latach 80tych nie zasłużył na przebaczenie i być może zapomnienie tamtych (potencjalnych) błędów?

Komentarz został ukrytyrozwiń

pawlakus, jesteś pewien, że to dokumenty, wiarygodne dokumenty?

Racja stanu choć często przywoływana przez naszych polityków, jest dla nich chyba pojęciem abstrakcyjnym. Powinna obligować te środowiska do wstrzemięśliwości w osądach ludzi i zdarzeń.
Niestety, niskie pobudki biorą górę nad interesem narodowym. :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Całe to zamieszanie jest w "stylu polskim". Brakuje zimnej krwi i zimnych głów się zarówno zwolennikom jak i przeciwnikom Lecha Wałęsy. W ostatnim czasie zapoznałem się z wieloma materiałami i argumentami obrońców i oponentów byłego prezydenta i dochodzę do wniosku, że zarówno jedni i drudzy mają swoje racje. Za oponentami przemawiają dokumenty, za obrońcami kontekst całej sprawy (czy warto burzyć legendę). W starych demokracjach zachodnich istnieje coś w rodzaju racji stanu - instynktu samozachowawczego - akta spraw, które mogłyby naruszyć istniejący stan rzeczy są zazwyczaj utajnione na dziesiątki lat. Czy to dobre rozwiązanie? Nie wiem. Podobno prawda wyzwala... To fakt, ale wyzwala różne rzeczy...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moim zdaniem cały szkopuł w tym, że po rządach PIS-u i ich akcjach typu 'dziadek z wermachtu' pojęcie prawdy zostało mocno zamazane i zależy od tego kto ma jakie poglądy polityczne. Dobrze by się jednak stało gdyby taką książkę napisał jakiś niezależny historyk a nie panowie współpracujący z Macierewiczem. Poza tym proszę się przyjrzeć jak to wygląda po obu stronach: podczas gdy zwolennicy Wałęsy zbierają podpisy poparcia, Jacek Kurski organizuje wiec oskarżając wszystkich, którzy mają czelność kwestionować tezę, że Wałęsa był Bolkiem. Używa przy tym wyrażeń, jakże w jego stylu, zawierające słowa: knebel+historia+obrona+demokracja i transparentu z napisem 'Nocna zmiana: 4.06.1992'.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Też kochałem Wałęsę. Ale czy zadałeś sobie, Autorze, pytanie: a co, jeśli Wałęsa (i jego obrońcy) kłamią? Kto jest po stronie dobra w takim wypadku? Nie wszystko jest proste jak elektryka...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.