
Frekwencja wyborcza była wysoka, chociaż niższa niż pięć lat temu, kiedy wyniosła aż 75 proc. W tym przy urnach stawiło się 62 proc. spośród 19 milionów uprawnionych do głosowania.
Z powodu dużej liczby komisji wyborczych, także poza granicami kraju, oficjalne ogłoszenie ostatecznego wyniku nie jest spodziewane wcześniej, jak dopiero pod koniec miesiąca. Jednak już w ciągu kilku najbliższych dni powinny pojawić się pierwsze, wstępne wyniki. Już teraz wiadomo, że nie powtórzyła się sytuacja z 2005 roku, kiedy sunnici masowo bojkotowali wybory w proteście przeciwko okupacji ich kraju. Obawy przed powtórzeniem tego scenariusza wzmacniał fakt, że duża liczba sunnickich kandydatów została pozbawiona możliwości startowania w wyborach w wyniku oskarżeń o współpracę z reżimem Saddama Husajna. Mimo wszystko, w jednej z prowincji, w której sunnici stanowią większość, frekwencja wyniosła aż 61 proc., co nie odbiega zbytnio od średniej krajowej. Nie może się ona jednak równać z irackim Kurdystanem, gdzie do wyborów poszło aż 80 proc. uprawnionych, zapewniając ugrupowaniom kurdyjskim silną reprezentację.
W powszechnym przekonaniu zwycięzcą wyborów będzie szyicka Koalicja Państwa Prawa, ugrupowanie Nuriego al-Malikiego, dotychczasowego premiera. Nieoficjalnie mówi się, że osiągnęła najlepszy wynik w połowie irackich prowincji. Wśród szyickich wyborców musiała konkurować przede wszystkim z także silnym Irackim Frontem Narodowym. Znaczącym przeciwnikiem może być dla nich sekularystyczne ugrupowanie, zdominowane przez sunnitów Irakija z wzywającym do wzmacniania władzy centralnej byłym premierem, Ijadem Allawim, na czele. Ugrupowanie to wygrywa w północnych i zachodnich prowincjach. Żadna z tych list nie ma jednak realnych szans na to, aby zdobyć wystarczającą większość do samodzielnego rządzenia krajem, dlatego konieczne będzie sformowanie kolejnej koalicji.
Po ostatnich wyborach, w drodze kompromisu ugrupowań szyickich, premierem został Nuri al-Maliki, po którym nie spodziewano się utrzymania silnej pozycji. Udało mu się jednak umocnić władzę i ją skonsolidować, umiejętnie budując porozumienie ponad bardzo wyraźnymi w społeczeństwie irackim etnicznymi i religijnymi podziałami.