Facebook Google+ Twitter

Irańskie "Rozstanie" od dziś w kinach. Recenzja

Kto uważa kino irańskie za poetyckie, bardzo powolne i nudne ma przed sobą niespodziankę - zaangażowany dramat, wciągający widza do ostatniej minuty, świetnie zagrany i poprowadzony. Premiera "Rozstania" już dzisiaj.

materiały prasowe / Fot. Gutek FilmReżyserem tego irańskiego dramatu jest Asghar Farhadi, autor nagrodzonego Grand Prix na Warszawskim Festiwalu Filmowym "Pięknego miasta" (2004). Będąc świadkiem odbierania nagrody przez reżysera siedem lat temu, zapamiętałem sytuację – Farhadi nie do końca mógł porozumieć się z tłumaczem, a raczej to tłumacz nie mógł porozumieć się z nim. W pewnym momencie publiczność sama zaczęła na głos podpowiadać translatorowi "co autor miał na myśli".

Farhadiego, tak jak jego filmy, można zrozumieć bez zbędnego tłumaczenia. Pomimo pewnych różnic kulturowych między Iranem a Polską, najważniejsze relacje łączące bohaterów jego filmów są uniwersalne. Pojawiają się tu co prawda problemy dość egzotyczne, jak okup krwi, czy przetrzymywanie dłużnika, ale za każdym razem można z kontekstu zrozumieć, na czym polegają.

Głównym wątkiem jest w mistrzowski sposób przedstawiony konflikt rozgrywający się między dwiema parami małżeńskimi. To zwykli ludzie, którzy przechodzą jednak kulminacyjny moment swojego życia. Naader (Peyman Moaadi) rozstaje się ze swoją małżonką Simin (Leila Hatami). Razem muszą zdecydować o losie swojej córki po ich rozstaniu. Z kolei Hodjat (Shahab Hosseini) i Razieh (Sareh Bayat) spodziewają się drugiego dziecka.

Zarzewiem konfliktu jest bardzo prozaiczna sytuacja – zatrudnienie opiekuna. Ojciec Naadera jest chory na Alzheimera, po odejściu żony nie ma się kto nim zająć. Z kolei Hodjat jest bezrobotny, a Razieh szuka za niego pracy, więc zatrudnia się czasowo u Naadera. Okazuje się jednak, że to zadanie zbyt skomplikowane dla kobiety w restrykcyjnym religijnie Iranie. A trudniejsze tym bardziej, gdy jest się w ciąży.

Razieh ma wątpliwości, czy np. może przebywać z nagim mężczyzną w jednym pomieszczeniu, nawet podczas mycia starszego człowieka. Kobieta w pewnym momencie zaniedbuje swojego podopiecznego pozostawiając go w domu bez kontroli… Gdyby nie interwencja synowska, sprawa mogłaby zakończyć się dla chorego tragicznie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 07.10.2011 18:22

Bardzo ciekawa recenzja :) 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.