Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

43684 miejsce

Irena Szynkowska z "Unitis Viribus": Robimy rzeczy małe, ale z wielką miłością

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2010-12-14 08:33

- W stowarzyszeniu Unitis Viribus pracujemy społecznie, pełniąc rożne funkcje. Najmilszy jest w tym wszystkim fakt, że są to prawie ci sami ludzie od wielu lat, pracujący bez żadnych korzyści - o działalności stowarzyszenia Unitis Viribus mówi jego prezes Irena Szynkowska.

Irena Szynkowska Prezes RS Unitis Viribus / Fot. Karol SzmagalskiKarol Szmagalski: Kieruje Pani stowarzyszeniem Unitis Viribus. Jego nazwa pochodzi od łacińskiej sentencji „wspólnymi siłami". Czy może Pani przybliżyć genezę tego stowarzyszenia?
Irena Szynkowska: Radziejowskie Stowarzyszenie Unitis Viribus istnieje oficjalnie od 2004 roku, ale działalność swoją rozpoczęło w roku 1999. Jesteśmy organizacją pozarządowa, działającą na polu pomocy społecznej, zwłaszcza na rzecz osób ubogich, niepełnosprawnych i chorych. Jesteśmy zawsze tam gdzie nas oczekują, proszą o pomoc, sygnalizują dziejące się zło i krzywdę. Nie należymy do organizacji krajowych, regionalnych, branżowych porozumień organizacji pozarządowych, jak i do zagranicznych, międzynarodowych porozumień organizacji pozarządowych. Nie prowadzimy działalności gospodarczej a także działalności odpłatnej. Terenem naszego działania jest powiat radziejowski. Organizowanie i promowanie wolontariatu szczególnie na terenie powiatu radziejowskiego; wspieranie i ochrona rozwoju dzieci i młodzieży; pomoc społeczna, w tym rodzinom i osobom w trudnej sytuacji życiowej; ochrona i promocja zdrowia; działalność na rzecz osób niepełnosprawnych

Jakie cele realizujecie?
Jesteśmy już nieźle rozpoznawalni, bowiem dzwonią do nas sami zainteresowani, rodziny, sąsiedzi, instytucje, no i oczywiście wolontariusze. Czasem zdarza się tak że instytucje pomagające z urzędu nie mogą przekroczyć pewnych barier usankcjonowanych przepisami, a my możemy je troszkę zmieniać z korzyścią dla potrzebujących. Wielką radością były np.refundacje operacji nóżek dwojga ma łych dzieci żeby mogły chodzić. Co się potem działo tylko my wiemy i wspierająca nas policja. Ludzie są niekiedy okrutni i kiedy zapytałam jednego z anonimowych rozmówców czy chciałby za kwotę 5 tys. złotych na operację zamienić swoje dziecko na tamto, zakończył rozmowę. Kiedy powódź odebrała ludziom dorobek życia natychmiast pospieszyliśmy z pomocą? Takie maleńkie Stowarzyszenie, a przekazaliśmy powodzianom dary za blisko 15 tys. złotych i zawiózł je nasz wypróbowany przyjaciel p. Samotyja pożyczonym samochodem ciężarowym (z racji odpowiedniego tonażu), nie biorąc za to ani złotówki. Inni przewoźnicy żądali sporych kwot lub choćby tylko za paliwo.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.