Facebook Google+ Twitter

Irlandia Heinricha Bölla

"Dziennik irlandzki" Heinricha Bölla to książka, do której trudno mi podejść obiektywnie. Zapraszam do poznania kraju, który zachwycił mnie pięćdziesiąt lat po tym, jak zakochał się w nim niemiecki noblista.

"Istnieje taka Irlandia: ale kto tam pojedzie i nie znajdzie jej, nie może rościć pretensji do autora" - informuje nas zapisek rozpoczynający polskie wydanie "Dziennika irlandzkiego" Heinricha Bölla, książki która dzięki pracy wydawnictwa "Znak" gości od kilku tygodni na półkach księgarni. To był dobry moment na wydanie tej powieści. Dziś dla przeciętnego Polaka Irlandia znaczy o wiele więcej niż kiedykolwiek w przeszłości. Zielona Wyspa stała się i właściwie wciąż się staje azylem dla emigrujących z Polski młodych ludzi. Książka niemieckiego pisarza doskonale wpasowuje się w tę sytuację: to nie tylko doskonale stworzony obraz wyspy oglądanej oczami człowieka wychowanego na kontynencie; to również przyczynek do wielu istotnych refleksji, interesujących zwłaszcza dziś wśród przedstawicieli narodu takiego jak polski.  / Fot. www.merlin.com.pl

Irlandia lat 50., którą poznajemy z kart książki to kraj niezwykle biedny: brak pracy, stale postępująca emigracja, ziejące pustką, opuszczone domy. To również kraj deszczu i łez; w strugach siąpiących z nieba kropli Irlandczycy stale żegnają kolejnych spośród przyjaciół czy kuzynów, którzy zostali zmuszeni do wyjechania za chlebem. Gazety przerażają ilością ogłoszeń o sprzedaży domów, których nie ma kto kupować. Ulice zalegają chmary bawiących się dzieci, odzianych w to, co rodzice mieli pod ręką: np. starą, męską marynarkę przewiązaną w pasie sznurem. To kraj goryczy, a jednocześnie zaskakującej dla cudzoziemca radości do życia. Irlandczycy są ludźmi towarzyskimi, uprzejmymi i chętnie udzielają pomocy - ich wesołość i otwartość na innych stoi jakby w sprzeczności z realiami codzienności. Wśród młodych nie ma ambitnych planów i marzeń o karierze: są tylko decyzje o pozostaniu bądź wyjeździe za chlebem.

Irlandczyków cechuje jeszcze jedna bardzo ważna cecha: religijność. W Limericku lat 50. na wieczorną mszę udają się niemal wszyscy mieszkańcy miasta, bez względu na dzień tygodnia. Podczas nabożeństwa o 11 rano nie działa nawet poczta. Böll pisze: "...rekordem jest przyrost liczby księży (archidiecezja kolońska na przykład musiałaby rocznie wyświęcać niemal tysiąc kleryków, aby wytrzymać konkurencję z małą archidiecezją irlandzką)".

Smutny, ale niezwykle romantyczny i bliski sercu obraz Irlandii, jaki poznajemy przy lekturze "Dziennika" to miejsce oryginalne, dla wielu z pewnością dziwne i niezrozumiałe, jednocześnie jednak nad wyraz swojskie. Każdemu, kto był na Zielonej Wyspie i zdołał się nią zachwycić, książka przypomni cudowne krajobrazy i unoszący się nad nimi klimat nostalgii. Atmosferę miejsca, którego cudowność trudno zwerbalizować - trzeba ją chyba po prostu poczuć, otwierając się na ten kraj, jego bogatą i smutną historię, na ludzi - potomków tych, którzy jakimś cudem tam pozostali.

Dublin, 2006 r. / Fot. U.A.MarczewskaZamknąwszy ostatnią stronę "Dziennika" pomyślałam, że mam duże szczęście: mimo ostrzeżenia autora, na kartach książki znalazłam Irlandię, którą sama odwiedzałam dwukrotnie. Na pewno nowocześniejszą i starszą o pięćdziesiąt lat od kraju, który zwiedził Böll, wciąż jednak tę samą, tak różną od innych wysoko rozwiniętych krajów. Przybywających po raz pierwszy do Dublina jego obraz może zaskoczyć: trudno tu o wielkomiejskość i klimat stolicy. W zestawieniu z Warszawą, Rzymem czy Berlinem Dublin wydaje się miasteczkiem szarym i niedużym. Wielu zaskakuje fakt, że miasto nie posiada nawet linii metra.

- Przyjadę tu, kiedy w Irlandii zrobię już majątek - oświadczyła dumnie młoda dziewczyna, siedząca za mną w samolocie podczas lądowania na krakowskich Balicach. Pomyślałam, że żal mi trochę ludzi przeliczających Zieloną Wyspę wyłącznie na zaoszczędzone euro. Ten kraj zasługuje na coś więcej. Jeszcze do niedawna biedny, żegnał swoich obywali wyjeżdżających za chlebem. Dziś przyjmuje tych, którzy opuścili własne narody w poszukiwaniu środków do życia - a jednocześnie pozostaje sobą.

To, że Irlandia tak różni się od innych krajów Europy Zachodniej to w pewnym stopniu fenomen, który zasługuje na chwilę refleksji. Jeśli ktoś chce poznać go bliżej, zachęcam do lektury książki Heinricha Bölla, a potem... sprawdzenia dogodnych cen biletów lotniczych. Nie namawiam do emigracji - żeby zakochać się w Zielonej Wyspie, wystarczy kilka dni. Warto poznawać Irlandię - kraj, którego piękno sięga o wiele głębiej niż wielocyfrowe liczby na koncie bankowym.Na Temple Bar / Fot. U.A.Marczewska

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

jasne, że nie powinno się przeliczać Irlandii tylko na zaoszczędzone euro, tak nie można, jasli ktoś tak robi to istnieje podejrzenie o odklejanie się kory mózgowej;-)u tej osoby, a Heinrich, bardzo podobała mi się Utracona cześć Katarzyny Blum.

Komentarz został ukrytyrozwiń

bravo!!! piękny tekst:-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za dobrą recenzję rzecz jasna :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny tekst i świetna książka. Ja mam jeszcze wcześniejsze, starsze wydanie i też przeczytałam je z przyjemnością :) Cóż niektórzy ludzie bardzo by się zdziwili, dowiadując się, jaka była Irlandia kiedyś. Z drugiej strony wielu irlandzkich imigrantów nadal nie wierzy, że w ich kraju aż tyle się zmieniło. Tam kiedyś naprawdę panowała bieda, a imigracja większości dzieci stanowiła dla rodziców normalną kolej rzeczy...
Jeśli podobał Ci się "Dziennik irlandzki", to tym bardziej spodobają Ci się "Wyspa celtów" Gitlina i "Irlandia. Wyspa skrzatów i elfów" Bidwella. Też przedstawiają Irlandię dawno minioną, ale uczciwie muszę przyznać, że są jeszcze ciekawsze. Niestety to już wydania raczej antykwaryczne, ale warto ich poszukać.
I zgadzam się z Tobą w pełni, że Irlandię warto poznawać - podróżowanie zielonej wyspie jest naprawdę pasjonujące :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.