Facebook Google+ Twitter

Irlandzki sen(s)

„Irlandzki cud” był przedmiotem kampanii wyborczej, analiz polityczno-ekonomicznych i, jako wyrażenie, zdążył się przyjąć w języku potocznym. Jednak cuda zdarzają się rzadko.

Cork / Fot. Wikimedia Commons - Public Domain. http://commons.wikimedia.org/wiki/Image:Cork1.jpgW 2004 Polska oficjalnie stała się członkiem wspólnoty europejskiej. Irlandia otworzyła rynek pracy dla nowych członków Unii. Stopniowo zaczęły się masowe wyjazdy do Anglii, Szkocji i właśnie Irlandii. Początkowo, kiedy słyszało się kimś, kto wyjechał z Polski przychodziła obojętność. Każdy miał przecież swoje życie. Potem człowiek robił się coraz ciekawszy. Wypytywał jak to jest – tam. Padała odpowiedź – bez porównania. Bez porównania z opowieściami rodziców o wyjazdach na saksy na Bałkany czy do Czechosłowacji. Bez porównania z Polską. Irlandia powoli zaczynała się objawiać. Jej historia doskonale wpisywała się w polską mentalność. Podobnie jak Polska, Irlandia wiele razy zostawiana była w osamotnieniu na polu walki. W przeciwieństwie do Wielkiej Brytanii, która zawsze była postrzegana jako imperium, Irlandia uczciwie zapracowała na swój sukces. Z "ziemniaczanego kraju" nagle stała się "celtyckim tygrysem".

Irlandia pojawiała się przy każdej możliwej okazji: jako pretekst do obgadania sąsiada, którego córka pracowała "na taśmie" gdzieś w północnej części Dublina ("tej to się powodzi"), jako szantaż ("jak ci się nie podoba, zawsze możesz wyjechać do Irlandii’"), jako część kampanii politycznej ("my też, tutaj, możemy mieć swoją drugą Irlandię"). Minął niecały rok. Pamiętam jak przed wyjazdem, niemal wszędzie słyszałem o emigrantach. Matka na poczcie wysyłała paczkę dla swojego syna w Cork, dwie babcie na osiedlowej ławce rozmawiały o swoich wnukach w Cardiff. Emigracja była wszędzie. Irlandia przestawała być tylko krajem utożsamianym z Guinnessem, koniczynką i karłem na drugim końcu tęczy. Stała się stanem umysłu. Urosła do rangi mitu - Eldorado.

Irlandia to nie mit. To ludzie, którzy z różnych powodów nie chcą mieć nic do czynienia ani z Polską, ani z Irlandią. Jedni ze względu na balast tych wszystkich martyrologiczno-historycznych naleciałości w obu krajach. Inni wychodząc z założenia, że mit nie opłaci za nich rachunków. To rosnąca przestępczość na tle rasowym, to nagłówki gazet określające Irlandię jako „gangland”, to polski sklep w centrum Dublina, to wynajęty dom z ogródkiem, to bożonarodzeniowy urlop w Polsce. Dla nich Irlandia to nie spełnienie snu o bogactwie. To zło konieczne – rzecz niezbędna do rozpoczęcia, bądź kontynuowania, życia na przyzwoitym poziomie.

Większość młodych Polaków, z którymi rozmawiam chce wrócić do Polski. Kiedy pytam dlaczego nie spakują walizek, zarezerwują biletu i nie wrócą, pada ta sama odpowiedź: „po co?”.

Polak mieszkający i zarabiający w Irlandii jest, jak opisany przez Kapuścińskiego w „Wojnie futbolowej” żołnierz. Musi wiedzieć, że to co robi jest ważne. Nie może widzieć, jak jego brat „rezerwuje stolik w restauracji podczas, kiedy on walczy”. Musi mieć poczucie sensu swojej pracy. Musi wiedzieć, że pracując tutaj nie jest kolejnym "nieudacznikiem", któremu nie wyszło w Polsce. Musi wiedzieć, że wracając nie będzie tak postrzegany i, co najważniejsze, że nie zostanie zmuszony do powtórnego wyjazdu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 04.07.2008 17:13

plus

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.07.2008 17:12

|Ludzie często jadą za granicę by się rozwijać. Często od znajomych słyszałem "to kraj bez perspektyw, nigdy nie będę tu dobrze zarabiał". Wyjeżdżają, nowy kraj wywołuje w nich zauroczenie (jak każdy inny od Polski) i decydują się zostać. A to, że od 3 miesięcy pracują na taśmie i są zadowoleni z warunków w jakich żyją i w jakich pracują to już ich sprawa. Ja wole tutaj zarabiać mniej i wiedzieć na czym stoję niż egzystować za granicą ze świadomością, że pewnej bariery już nie przekroczę.| - pogadamy za lat 20 ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ludzie często jadą za granicę by się rozwijać. Często od znajomych słyszałem "to kraj bez perspektyw, nigdy nie będę tu dobrze zarabiał". Wyjeżdżają, nowy kraj wywołuje w nich zauroczenie (jak każdy inny od Polski) i decydują się zostać. A to, że od 3 miesięcy pracują na taśmie i są zadowoleni z warunków w jakich żyją i w jakich pracują to już ich sprawa. Ja wole tutaj zarabiać mniej i wiedzieć na czym stoję niż egzystować za granicą ze świadomością, że pewnej bariery już nie przekroczę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.