Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20639 miejsce

Irlandzki Sport Narodowy

Koszenie trawników - Irlandzki Sport Narodowy, nawet nie wiedzą jaka jest ich ulubiona dyscyplina ?

O Irlandzkim sporcie narodowym
Proszę o wybaczenie, ale do tematu uprzejmości powrócę przy najbliższej okazji . Prawdopodobnie po wakacjach . Aktualnie „ zarobiony jestem” „ robieniem zdjęć , a to moja główna pasja . Temat „ sportu narodowego „ wydał mi się ciekawy , a i miejsca i co za tym idzie czasu , nie zajmie dużo !
Konia z rzędem temu kto zgadnie co jest sportem narodowym Irlandczyków ? Ci bardziej „światowi” czyli oczytani i „naoglądani” telewizji , lub posiadający rodzinę , czy też przyjaciół na tej dziwnej wyspie , pewnie powiedzą hurling !!! Niestety ta dyscyplina jest na drugim miejscu na mojej liście. Proszę dalej kombinować ! Wielu w tym miejscu wspomni o połączeniu koszykówki, piłki nożnej, rugby i siatkówki , a wszystko w jednym czasie i w jednym miejscu ? To coś nazywa się futbol galeick , ale ja go stawiam na trzecim miejscu podium .Zatem może Rugby? Otóż NIE!!!! Dałbym mu perwsze miejsce ,ale już poza podium . Pozostaje w takim razie zwykła piłka nożna ,ale NIEEE( pomyśleć że w lutym „ kopacze nie posiadający swojej ligi” dokopali naszym internacjonałom i gwiazdom polskiej ligi ). No cóż . Nie będę Państwa dalej trzymał w niepewności i ogłaszam wszem i wobec, że sportem narodowym Irlandczyków jest...( tutaj dumnie brzmią fanfary ,a może jakiś link załączę jak znajdę w necie ) KOSZENIE TRAWY !!!
W Irlandii wszyscy koszą wszystko co zielone,( jak by im zabrać kosiarki to pewnie by nożyczkami kosili ) . Wyjątkiem szczęśliwie pozostają pastwiska dzięki czemu wszelka ' gadzina”, która z tych pastwisk korzysta, ma co jeść , a zgodnie z zasadami łańcucha pokarmowego to i my mamy co do gara włożyć , albo na grillu sobie przyrządzić .
Jak w każdym sporcie tak i w tym przypadku są zawodowcy , pół-zawodowcy i amatorzy ,a wszyscy razem i każdy z osobna chcą zarobić kasę. Sezon się rozpoczyna najczęściej w kwietniu , czasami nawet z końcem marca i trwa do końca października lub listopada i jest uzależniony od warunków pogodowych.
I tak:
1. zawodowcy – bardzo łatwo ich rozpoznać jeżdżą starymi Fordami Transitami i ciągną za sobą przyczepki ze skoszoną trawą i samobieżnymi czterokołowymi kosiarkami , których wartość w zasadzie przekracza wartość wspomnianego transita, przyczepki i trawy razem wziętych. Zawodowcy mają podpisane kontrakty na koszenie większych trawników na osiedlach domów jednorodzinnych ,zarządzanych przez landlordów ( posiadaczy nieruchomości ) lub zawiązane w celu dbania o czystość, ład i porządek wspólnoty mieszkaniowe ( ci którzy mieszkają w Irlandii pewnie zdrowo się uśmieją bo „ czystość , ład i porządek „w Irlandii to już jest temat na następne rozważania ) . Oczywiście jak to zawodowcy nie gardzą premiami w postaci zamówień „ Last minut”
2. Pół- zawodowcy – tę grupę kosiarzy też łatwo rozpoznać na ulicy ,a to dlatego, że jeżdżą osobówkami z otwartymi bagażnikami , z których wystają nieduże spalinowe kosiarki. Ci najczęściej nie są nigdzie zarejestrowani ani zrzeszeni i zadowalają się zleceniami „ Last minut” i grupą landlordów , którzy są starzy ,chorzy lub leniwi i posiadający niewielkie zielone poletka .W związku tym koszenie zlecają takim pół-profesjonałom .
3. Amatorzy – wywodzą się z dzieci lub wczesnej młodzieży ( bo ta późniejsza zajmuje się wydawaniem , a nie zarabianiem pieniędzy ). Chodzą po osiedlach ze starą zdezelowaną kosiarką , pukają do drzwi i oferują swoje usługi za połowę przyjętych stawek , a czasami nawet mniej . Najczęściej działają w grupach kilku osobowych ( dlaczego chodzą tak całą zgrają jeszcze nie rozgryzłem , ale być może wtedy mają więcej odwagi a i wymieniając się przy kosiarce starają się mniej zmęczyć ). Koszą beznadziejnie , bo nie są w stanie zapanować nad samobieżnymi kosiarkami , które rzucają nimi w każdym kierunku byleby nie po prostej . Trawę zostawiają byle gdzie . Mogą nawet , jak się nie ma nic naprzeciw , wywalić przed drzwiami wejściowymi do domu. Po skorzystaniu z ich usług mamy dwie opcje: a)- nie patrzeć na trawnik do następnego koszenia i posprzątać walającą się wszędzie trawę i b)- zapolować na auto z wystającą kosiarką.
Pozostają jeszcze hobbyści . Dla nich sto metrów trawnika jest czymś więcej niż zieleniną do skoszenia . To jest dzieło sztuki !!! Należy o nie dbać bardziej aniżeli o polskie BHO ( Bóg, Honor , Ojczyzna )
4. na końcu tego łańcucha pozostają jeszcze „ gdzie nie gdzie” gnębione przez rodziców dzieci, które muszą kosić za free ( taka mała niesprawiedliwość dziejowa ).

Krótko mówiąc ...Boże ratuj . Na zewnątrz nieznośne 30 stopni Celsjusza . Drzwi i okna pootwierane na przestrzał i życie umila nam nieznośny jazgot podkaszarek, kosiarek i wszystkiego czym można ciąć trawę !!!! Wyszedłem na papieroska ( bo w domu nie palę. Zal mi żony i kotów ) i co widzę... auto z wystającą z bagażnika kosiarką ( half-professional – ciekawe czy w języku angielskim jest takie określenie ? )
No cóż . Nie pozostaje mi nic innego jak pożegnać się z Państwem słowami.. (tak dokładnie) profesora J. T. Stanisławskiego „ i to by........ itd. „
Kind Regards
Maciej Wysocki

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Z przyjemnością przeczytałam ten tekst wszak napisany lekkim piórkiem :) A ja narzekam ,że moi dwaj sąsiedzi co tydzień w sobotę męczę te swoje 20 m w samo południe .
Widać ten sport się " rozłazi " na stały ląd . Serdecznie pozdrawiam życząc anielskiej cierpliwości .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.