Facebook Google+ Twitter

Irlandzkie szaleństwo w Będzinie

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2007-09-05 18:40

Już po raz piąty Urząd Miasta w Będzinie i Ośrodek Kultury w Będzinie oraz władze będzińskie na spółkę z Zespołem Muzyki Celtyckiej „Beltaine” oraz agencją artystyczną Belart zorganizowało wspaniały weekend przepełniony muzyką zielonej wyspy.

Plakat Festiwalu / Fot. BeltaineJuż po raz piąty Urząd Miasta w Będzinie oraz władze będzińskie na spółkę z Zespołem Muzyki Celtyckiej „Beltaine” oraz agencją artystyczną Belart zorganizowało wspaniały weekend przepełniony muzyką zielonej wyspy. Na tegoroczny Festiwal zjechali się jak zwykle prawdziwi celto-maniacy, jak i ci całkiem nieobeznani w celtyckich klimatach. Spod będzińskiego zamku nie przegnały publiczności nawet zrywające się deszcze ani chłód jesiennych już nocy.

Festiwal dzień po dniu: Piątek, 31 VIII

One String Loose - bas / Fot. Jadwiga Marchwica Pierwszy dzień – jeszcze pełen niepewności i pytań. Z całej Polski zjeżdżają się do Będzina festiwalowicze, biuro festiwalowe w Ośrodku Kultury pęka w szwach – udzielane są informacje, przyjezdni kierowani są do „noclegowni” w będzińskich szkołach, witane brawami są kolejne zespoły. Już od miesiąca festiwalowi forumowicze umawiali się na „spotkanie po roku”, a atmosfera oczekiwania na pierwszy będziński wieczór podgrzewała się z minuty na minutę. Piątkowy wieczór wypełniły zatem roześmiane grupy z niecierpliwością oczekujące pierwszych występów i oficjalnego rozpoczęcia Festiwalu.

Z wybiciem godziny 20 na scenę dziedzińca Ośrodka Kultury wkroczył Grzegorz Chudy z Beltaine, który jak zwykle – nie tyko na Festiwalu – świetnie sprawdził się w roli konferansjera. I tak, zaraz po krótkim wstępie, na scenie pojawił się młody zespół z Walii – One String Loose. Pomimo młodego wieku członków zespołu, zaprezentowali się oni wspaniale, szybko podbijając serca polskiej publiczności. Zaraz potem zobaczyliśmy będziński zespół tańca irlandzkiego – Galway. Dziewczyny może i nie wywołały takiej euforii wśród zgromadzonej pod Ośrodkiem Kultury widowni, jak wcześniej występujący walijski zespół, nie zmienia to jednak faktu, że występ był udany i ciekawy.

Reszta piątkowego wieczoru upłynęła po bretońsku i pod przewodnictwem znanego i lubianego Tomka „Bretomka” Kowalczyka. Pod gołym niebem i w blasku reflektorów mogliśmy zatem stawiać pierwsze bretońskie kroki pod czujnym okiem instruktora, czerpiąc przy tym mnóstwo radości z bretońskiego Fest Noz. Gdy wieczorne tańce okazały się już zbyt męczące, wszyscy z lubością otoczyli kręgiem instrumentalistów zgromadzonych przy wspólnym jam session.

Sobota, 1 IX

Sobota powitała nas ołowianymi chmurami oraz ulewnym deszczem. Festiwalowicze z obawą wyjrzeli ze swych przytulnych sal gimnastycznych, zastanawiając się czy planowane na dzisiaj warsztaty w ogóle dojdą do skutku. Przyodziani w kurtki przeciwdeszczowe i sandały ruszyliśmy jednak na Zamek. W tutejszej karczmie, w mrocznej i tajemniczej atmosferze zamkowych lochów, rozpoczęły się z małym opóźnieniem warsztaty gitarowe i dudziarskie prowadzone przez członków hiszpańskiego zespołu Dealan.

Bracia Guillem i Didac Cuni krótko zaprezentowali swoje instrumenty oraz techniki gry, po czym większość uczestników warsztatów udała się na dziedziniec zamku, gdzie – już w delikatnych promieniach słońca – Grzesiek Chudy z Beltaine, w uroczym towarzystwie Ani Woźnicy z Banshee, przybliżał zebranym ciekawskim tajniki gry na łyżkach. W południe znaczna większość z nas zebrała się w sali teatralnej Ośrodka Kultury, na spotkanie ze Scottish Heritage Association. I zapewne większość z już zebranych zdziwiło, iż ci leciwi już Szkoci tak zgrabnie i z niesamowitą energią poprowadzili warsztaty tańca, co jakiś czas występując w trudniejszych układach. Najbardziej pojętni uczniowie otrzymali pamiątkowe szkockie przypinki.

Od godziny 16.3000 zbieraliśmy się już pod sceną na będzińskim podzamczu. Na szczęście pogoda dopisała na tyle, że tuż pod sceną mogła zgromadzić się tańcząca część publiczności, tak aby dać upust swoim tanecznym zachciankom.

Jako pierwszy zaprezentował się zespół o zgrabnej nazwie „Pchnąć w tę łódź jeża”. Ci wykonawcy szant niezbyt jednak przypadli do gustu zebranym pod zamkiem miłośnikom muzyki irlandzkiej w czystej formie. W muzyce zespołu słychać było nawiązania do muzyki żydowskiej, indyjskiej oraz irlandzkiej, mimo to grupa pozostała jednak w klimatach morskich.

Zaraz po nich na scenę wskoczyły dziewczyny z zielonogórskiego Slivemore, prezentujące – jak obecnie większość zespołów tańca irlandzkiego – choreografie oparte na tradycyjnych figurach i krokach, okraszone jednak sporą dawką współczesnych dodatków.

Następni, w promieniach zachodzącego słońca, pojawili się panowie z Greenwood. „Wesoła kompania Robin Hooda” – jak ich określił Grzesiek Chudy – okazała się idealną odskocznią po „Pchnąć...” i sprowadziła nas z powrotem w zielono-wyspiarskie klimaty. Na przemian z młodym Slivemore tańczyło także znane już i popularne – Glendalough. Obydwa zespoły skupiły się jednak w swoim tanecznym rozwoju bardziej na układach solowych i popisach technicznych, dzięki czemu tego popołudnia otrzymaliśmy pełen przegląd trudnych solowych kroków tak w miękkich jak i twardych butach (step).

Tego dnia nie zabrakło także uwielbianych dudziarzy z Częstochowa Pipes and Drums oraz ich popisowego numeru – tzn. dudziarskiego wykonania „We Will Rock You”. Doskonałym zwieńczeniem wieczoru były dwa występy najbardziej oczekiwanych zespołów katowickiego Beltaine oraz Dealan z Barcelony (Hiszpania). Pierwszy zespół obchodził tego dnia pięciolecie swojego powstania. Świętował także premierę najnowszej płyty: „Koncentrad”. Usłyszeliśmy zatem zarówno najświeższe, jeszcze nam nieznane utwory, jak i te starsze, z ich pierwszego „Rockhill”.

Dealan okazał się absolutnym muzycznym strzałem w dziesiątkę. Żywiołowy żar hiszpański mieszał się tu z celtyckim mistycyzmem, wszystko to niebywałym wokalem okraszała wokalistka – Alba Pujol. Hiszpanie zabisowali energetyzującym utworem wykonanym jedynie na instrumentach perkusyjnych. Dzień skończył się na będzińskim zamku, przy spontanicznych pląsach do celto-session w wykonaniu, tak artystów występujących jak i przypadkowych instrumentalistów (a nawet – wokalistów).

Niedziela, 2 IX

Niedziela okazała się pięknym, słonecznym dniem. Od godziny 11 zamkowy dziedziniec rozbrzmiewał różnorodnymi dźwiękami
– warsztaty prowadzili chłopcy z walijskiego One String Loose, a uczyli się u nich nawet „starzy wyjadacze” z Beltaine, Banshee czy GreenWood. Popołudnie natomiast spędziliśmy, tak jak dnia poprzedniego, na warsztatach tanecznych pod Ośrodkiem.

Tym razem w tajniki tańca irlandzkiego wprowadzały nas dziewczęta z zespołu Ellorien, następnie znany nam już Bretomek porwał nas w wir tańców bretońskich (nie takich znowu prostych...). Warsztaty ukoronowali Szkoci - Scottish Heritage Association – których liderka przedstawiła także pokrótce historię i rodzaje tartanów, jakie zespół prezentował. Kiedy w zeszłym roku festiwalowa nauka tańca została przeniesiona na dziedziniec Ośrodka, wielu zżymało się na jego ciasnotę i niezbyt dogodne położenie. Dziś nikt już nie narzeka – dziedziniec okazał się doskonałym miejscem do tańca i na pewno jest wygodniejszy od podzamczańskiego pyłu, trawy i nierówności. Przez dwa dni warsztatowicze świetnie się bawili dużo przy tym ucząc.

Sobotnie warsztaty łyżkowe: Grzegorz / Fot. Jadwiga MarchwicaSłoneczne popołudnie rozpoczęło się pokazem znanego nam już z poprzedniego wieczoru Galway, a także koncertem nowego zespołu – The Reel Jigs. Jak podkreślił Chudy – co roku FMC daje możliwość nowopowstałym zespołom na promocję podczas Festiwalu. Tym razem było to właśnie The Reel Jigs – chłopcom być może brak jeszcze obycia scenicznego, ale prezentowana muzyka była na bardzo wysokim poziomie. Zaraz potem „znani, kochani i nieposkromieni” – tancerze krakowskiego zespołu Comhlan w obliczu irlandzkim (zobaczyliśmy ich także później w wydanie Szkockim, a nawet szkocko-irlandzkim w choreografii do utworu Hevii), a po nich poznańskie trio – Danar, ze swoim lekko wschodnim brzmieniem (cudowny niezwykły flet, delikatny – rodem z „Clannadh” – wokal i genialna perkusja). Później dziewczyny z Ellorien i znowu delegacja krakowska – tym razem instrumentalno-wokalna – czyli niezawodne Banshee.

Po tegorocznej edycji Festiwalu oczekiwano wiele: edycja jubileuszowa, premiera nowej płyty Beltaine, zagraniczni goście. Może i pogoda nie dopisała, jak w poprzednich latach, może i niektórzy tęsknili za zespołami, które kiedyś przewinęły się przez te scenę i będziński zamek. Ale to nie zmienia faktu,,xe organizatorzy po raz kolejny zorganizowali cudowne spotkanie z muzyką irlandzką, któremu towarzyszył niezwykły nastrój. Do zobaczenia w pierwszy weekend września w roku 2008!

Oficjalna strona Festiwalu Muzyki Celtyckiej „Zamek” w Będzinie: www.festiwal.beltaine.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

dla tych co wybierają się do Irlandii lub już tam sa polecam www.nadajemy.ie - strona Polaków w Irlandii

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.09.2007 14:19

(uwielbiam kompatybilność tego CMSa z przeglądarką Opera ;) )

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.09.2007 14:18

za zebranie tak wielu informacji w tak przyjemną i przystępną formę. Piszesz coraz lepiej :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.09.2007 14:17

(+) za zebranie tak wielu informacji w tak przyjemną i przystępną formę. Piszesz coraz lepiej :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) zwłaszcza za wiadomość o Slivemore. ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.