Facebook Google+ Twitter

"Iron Sky", czyli przybywamy na Ziemię w pokoju...

Dawno nie widziałem takiego filmu, w którym cały czas absurd goni absurd, a wszystko obficie polane jest pastiszowym sosem. Iron Sky nawiązuje do wielu gatunków i tytułów, a efekt jest pozornie idiotyczny.

 / Fot. Materiały prasowePrzyznam szczerze, że dawno nie widziałem filmu, w którym humor stałby na tak kosmicznie oderwanym od powierzchni Ziemi poziomie. Słyszałem, że niemieckie komedie, np. "But Manitou", zawierają bardzo specyficzny rodzaj dowcipu, jednak tym filmem Finowie udowodnili, że wcale nie są pod tym względem gorsi. W trakcie półtoragodzinnego seansu przeżyłem huśtawkę emocji i odczuć, jednak na mojej ocenie filmu zaważyły przemyślenia oparte o ostatnie sceny i nieoczekiwaną pointę.

Fabuła "Iron Sky" niby nie jest skomplikowana. W 2018 roku trwa kampania prezydencka w USA. "Madame President" (Stephanie Paul), ubiega się o reelekcję, więc potrzebuje silnego argumentu, który pozwoli jej ponownie wygrać wybory. Dlatego w celach propagandowych wysyła na ciemną stronę Księżyca załogową misję badawczą, w skład której wchodzi m.in. czarnoskóry James Washington (Christopher Kirby). Kosmonauci odkrywają jednak coś, czego nie powinni byli zobaczyć...

To jeszcze jestem w stanie ogarnąć. Dalej zaczyna się fabularny rollercoaster, w którym motorniczymi są farsa i niedorzeczność.

Członkowie księżycowej misji odkrywają... kopalnię odkrywkową, zarządzaną przez postaci przypominające nazistowskich żołnierzy. Jeden z kosmonautów ginie, a Washington trafia do niewoli. Istotnie, są to nazistowscy koloniści, którzy w obliczu przegranej drugiej wojny światowej w pośpiechu przenoszą się na księżyc, gdzie zakładają IV Rzeszę i przez ponad siedemdziesiąt lat opracowują plan powrotu na Ziemię. Myślą przewodnią ich działania jest zaprowadzenie pokoju na świecie w imię porządku i innych wzniosłych haseł. Po odkryciu na swoim ojczystym globie Amerykanów (lunonaziści są przekonani, że pochwycili alianckich szpiegów), na najwyższym szczeblu zapada decyzja o wprowadzeniu śmiałego planu w życie.

Film jest miszmaszem gatunków i konwencji. To swoisty kocioł, zawierający elementy komediowe, pastiszu, parodii i, momentami, klimatów rodem z Pulp Fiction. Jest również satyrą wyśmiewającą międzynarodowe konflikty zbrojne na tle ekonomicznym. Moim zdaniem taka mieszanka broni się, jeśli widz spojrzy na całość z dużym dystansem. Wtedy film wydaje się być spójny w swoich założeniach, które niektórzy mogą uznać za chaotyczne.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Cyber Killer
  • Cyber Killer
  • 28.08.2012 08:36

Oczekiwałem na ten film z niecierpliwością, mając nadzieję na jakiś oficjalny (choćby i płatny) internetowy release. Zawiodłem się - tylko kino + dvd/bluray (dostępne tylko w finlandii! :-/ ). Do kina nie chodzę bo nie lubię (no i jest zbyt drogie), a znajomych w finlandii nie mam. W efekcie nadal nie oglądnąłem tego filmu :-(.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.