Facebook Google+ Twitter

Islamiści mordują Syryjczyków. Raport komisji ONZ

Historia lubi się powtarzać i to w okropny sposób, jeśli nie wyciągnięto z niej wniosków. Z raportu Komisji Praw Człowieka ONZ wynika, że Syria stała się "magnesem dla bojowników świętej wojny". Zachód znów poparł swoich zaciekłych wrogów.

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. EPA/STR"Ta komisja potwierdza rosnącą obecność obcych sił, w tym dżihadystów, w Syrii. […] Taki element wykazuje tendencję do popychania bojowników sił antyrządowych do zajmowania coraz bardziej radykalnej postawy" - przytaczam zdania wskazane jako jedne z najważniejszych w tym raporcie przez izraelski dziennik "Haaretz".

To samo źródło cytuje również zdanie z wypowiedzi syryjskiego delegata w ONZ: "Ci najemnicy są niczym bomba zegarowa, która wybuchnie w tym kraju i w krajach, które ich popierają, gdy tylko ukończą swoją misję terrorystyczną w Syrii".

Znaczna część prasy światowej podkreśla po tym, jak raport nadzwyczajnej podkomisji dochodzeniowej ds. zbrodni wojennych i naruszeń praw człowieka w Syrii został odczytany na posiedzeniu Rady ds. Praw Człowieka, że po raz pierwszy z tak wysokiej trybuny potwierdzono fakt bestialstw dokonywanych przez "bojowników o wolność".

Jak podają oenzetowscy obserwatorzy, udało im się znaleźć potwierdzenie niezliczonych wypadków nawet tak drastycznych działań jak: zbiorowe rozstrzeliwanie i wieszanie, branie i przetrzymywanie zakładników, przymusowe włączanie do szeregów zbrojnych ugrupowań nieletnich chłopców. Na tym tle bledną doniesienia o gwałtach, rabunkach i wypędzeniach w wykonaniu tzw. wojowników Proroka.

Szczególne zaniepokojenie, jakie w związku z tym wykazuje prasa i opinia publiczna w państwie hebrajskim, wynika nie tylko z faktu posiadania wspólnej granicy z Syrią. Należy wziąć pod uwagę również to, że od ponad trzydziestu lat syryjska straż graniczna oraz siły bezpieczeństwa reżimu Asadów nie dopuszczały do wykorzystania swojego terytorium do akcji terrorystycznych w Izraelu. Na Wzgórzach Golan są kibuce, których członkowie uprawiają plantacje drzew owocowych rosnących o kilka metrów od granicy i bardzo sobie cenią to, że nikt do nich (na razie?) nie strzela.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Ależ proszę bardzo... Odwołam się do tzw. dedukcji. Zabójstwa amerykańskiego ambasadora dokonano dwa dni po jedenastej rocznicy 11 września 2011. Poprzedziło to załadowanie na YouTube filmu Innocence of Muslims. Izrael (dokładniej: obecni izraelscy przywódcy) naciskają na Obamę, aby wydał wojnę Iranowi, a ten broni się przed tym z rzadko spotykaną determinacją. Tak ze względów osobistych (więzy łączące go ze światem islamu), jak ze względu na rację stanu własnego państwa (weźmy choćby pod uwagę skutki gospodarcze gwałtownej zwyżki cen paliw dla osłabionej kryzysem gospodarki) oraz z powodów prestiżowych i religijnych (jest laureatem pokojowej nagrody Nobla i boi się odpowiedzialności, w tym pośmiertnej, za rozpoczęcie takiej wojny).

To rzuca się w oczy wszystkim głębiej myślącym uczestnikom wojny cywilizacji. Potrzebna była podwójna prowokacja ekstremistom z obu stron i obie ją urządziły, każda na swoim odcinku. Tak izraelskie jastrzębie jak najbardziej sfanatyzowani islamiści mają teraz to, czego pragnęli: Obamę pod ścianą. Jeśli nie zrobi nic, aby odzyskać utracony już niemal całkowicie na Bliskim Wschodzie respekt wobec Jankesów (a chcąc go odzyskać musiałby zrobić coś strasznego) przegra wybory. Przegra na rzecz kandydata, który taką wojnę obiecał. Jeśli to zrobi, wpadnie razem z całym NATO w spiralę zemsty, z której nie będzie już żadnego rozumnego i honorowego wyjścia.

Dzień po dniu ekstremiści będą robić wszystko, aby zaognić sytuację. Zwłaszcza sunniccy fundamentaliści nie ustaną w wysiłkach, aby na tle nie ustających akcji sprzeciwu wobec obrazy Proroka doszło do kolejnego, niezwykle tragicznego wydarzenia. Nie chcą bowiem dopuścić do wojny Izrael-USA-Iran, która spowoduje niesamowity wprost popularności przywódców szyickich czyli z ich punktu widzenia przywódców herezji w świecie islamu, a im samym odbierze palmę męczeństwa wojujących muzułmanów. Są to ludzie chorzy, nie rozumujący w kategoriach rozsądku, którzy chcą wykorzystać sprzyjającą sytuację, aby zmusić zwykłych muzułmanów do podporządkowania się ich obłąkanej idei światowego kalifatu.

Najbliższe tygodnie to będzie gra według jednego schematu: prowadzenie do akcji, które będą nieść przesłanie: patrzcie jacy są muzułmanie, co spowoduje odwet strony zachodniej, aby można było mówić muzułmanom: patrzcie jacy są ludzie Zachodu, jak nienawidzą islamu. Ta sekwencja już się zaczęła. Niestety musiało do tego dojść. Prognozował to swego czasu Spengler, potem Huntington. Nie można być cywilizowanym na dwa różne sposoby na raz, a sposoby organizacji życia zbiorowego cywilizacji zachodniej i cywilizacji islamu są zbyt odmienne, aby mogło dojść do ich syntezy. Z kolei tzw. globalna wioska uniemożliwia ich skuteczne oddzielenie od siebie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli można spytać - skąd końcowa teza o tygodniach dzielących nas (bo już nie jakichś nieokreślonych "ich") od wojny? I to, jak Pan pisze - wielkiej wojny...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.