Facebook Google+ Twitter

Istambuł - miasto śpiewających minaretów

Jeżeli masz ochotę na odrobinę egzotyki tego lata - zapraszam na wschód słońca do miasta dwóch kontynentów. Istambułu.

Meczet / Fot. Karolina„Prawdziwa podróż odkrywcza nie polega na szukaniu nowych lądów, lecz na nowym spojrzeniu” –
słowa Marcela Prousta dobitnie oddają moją wizytę w Istambule. Wizyta w tym mieście jest głębokim doznaniem duchowym, rodzajem mentalnej podróży w czasoprzestrzeni. Miejsce to sprawia, że człowiek czuje się jak we śnie. Bajeczna architektura, niestrudzeni handlarze, stosy świecidełek i wszelakich dóbr tureckich, a do tego lekki powiew wiatru muskający delikatnie policzki… pełna egzotyka.

Niebieski Meczet / Fot. KarolinaMiasto, o którym mowa ma nietypowe i unikatowe położenie, bowiem leży na granicy Europy i Azji, między Morzem Czarnym a Morzem Marmara. Na dwie różnorakie części dzieli je cieśnina Bosfor, której wody okalają miasto. Rekomendowany jest przepływ statkiem po wodach cieśniny. Podczas takiej wycieczki można podziwiać brzegi, na których są wybudowane liczne, przepiękne i okazałe wille oraz jedne z najdroższych hoteli na świecie. Zamieszkuje tam ok. 12 milionów ludzi, z czego zdecydowana większość żyje w azjatyckiej części miasta. Strona europejska jest gospodarczym oraz kulturowym centrum miasta. Jest to rozwinięty ośrodek przemysłowy, który wytwarza jedną czwartą produkcji kraju. Znajdują się tam liczne banki i giełdy papierów wartościowych. Część europejska podzielona jest na dwie dzielnice (stare miasto oraz nowoczesne centrum), których granicą jest zatoka Złoty Róg. To, co tak bardzo zadziwia to właśnie dwa oblicza Istambułu. Z jednej strony centrum finansowe i ekonomiczne kraju, a z drugiej miasto przepełnione magią, historią, łączące dwa kontynenty, mozaika kultur i religii.

Wybierając się do tego fantastycznego miasta, warto dowiedzieć się co nieco o historii, która tworzy i nadaje Istambułowi specyficzny klimat i charakter. Historia ta to przeszło 2600 lat. Lata obfite w zawrotne dzieje, dzikie podboje oraz wielkie postaci, które to miasto tworzyły.

Początkowo miasto było stolicą Cesarstwa Bizantyjskiego i nosiło nazwę Bizancjum. Była to grecka kolonia założona ok. 660 r p.n.e. W 324 r. cesarz Konstantyn Wielki przeniósł stolicę cesarstwa z Rzymu właśnie do Istambułu, który przyjął nazwę Konstantynopol. Na przełomie VII i VIII w miasto było oblegane przez Arabów. W XIII w. krzyżowcy stworzyli tam własne Cesarstwo Łacińskie, które następnie zostało podbite przez Michała VIII Paleologia. W 1453 r. Turcy na czele z Mehmedem II zdobyli miasto, które następnie przekształcili w stolicę imperium osmańskiego. Wtedy rozpoczął się prężny rozwój miasta. W 1923 stolicę Republiki Tureckiej przeniesiono do Ankary. Siedem lat później rząd turecki nadał oficjalną nazwę miastu – Istambuł (do tej pory funkcjonowały dwie nazwy: Istambuł i Konstantynopol).

W Istambule stoi zabytek na zabytku, które można zwiedzać przechadzając się magicznymi uliczkami. Miejsca, które konieczne trzeba zobaczyć to Niebieski Meczet, Hipodrom, Haga Sofia, Pałac Topkapi oraz słynny Grand Bazaar. Spacer po mieście polecam rozpocząć wczesnym rankiem. Wschodzące słońce wypełnia Istambuł magią, a w nas wzbudza niecodzienne doznania wschodniej egzotyki. Promienie słońca przekuwają mury meczetów, przebijając się przez wieże – minarety, z których kilka razy podczas doby płyną pieśni. To muzeini nawołują po arabsku do wspólnej modlitwy. Chwila, kiedy maszerujesz w okolicach bazaru tureckiego słysząc owe pieśni... zapiera dech w piersiach. Gwarantuję, że ten moment na długo zapadnie każdemu w pamięci. Wtedy każda komórka twojego ciała, nasiąka i przenika islamską kulturą, zaczynasz rozumieć i doceniać różnorodność kultur oraz ich bogactwo. Dla takich chwil warto było przemierzać setki kilometrów sypiając na niewygodnych siedzeniach w autobusie. Bo czymże jest nieprzespana noc przy bogactwie doznań i duchowej rozkoszy jaką gwarantuje to tureckie miasto.

Obelisk na Hipodromie / Fot. KarolinaZwiedzanie rozpoczęłam od słynnego Niebieskiego Meczetu. Przed wejściem wierni dokonują oblucji, czyli rytualnego obmycia stóp, rąk, szyi i twarzy. Obowiązkowo należy ściągnąć obuwie oraz nałożyć na ramiona tkaninę. Dziewczyny z krótszymi spodenkami obligatoryjnie obwiązują również nogi, aby w świątyni wyglądać skromnie i nie wzbudzać niepożądanych myśli. Wewnątrz maszeruje się po rozłożonych dywanach. Nisko nad głowami wiszą tysiące lampek, które oświetlają meczet. Następnie udaliśmy się obejrzeć Hipodrom. Pierwotnie był to teren zawodów sportowych oraz rywalizacji stronnictw cyrkowych. Rozgrywano tam wyścigi rydwanów. Z czasem przekształcił się w centrum życia politycznego Konstantynopola. Hipodrom można podziwiać wraz z trzema pomnikami. Najsłynniejszy z nich to obelisk Teodozjusza I przywieziony z Egiptu. Pokryty jest on hieroglifami. Obelisk ustawiony jest na cokole, który ozdobiony jest płaskorzeźbami przedstawiającymi cesarza oglądającego wyścigi. W środkowej części Hipodromu znajduje się Wężowa Wieża. Są to trzy splecione spiralnie żmije z brązu, które obecnie mają wysokość 5,3 m. Pomnik pochodzi ze świątyni Apollona w Delfach. Została ona zafundowana przez 31 miast greckich po wygranej bitwie pod Salaminą oraz Haga Sofia / Fot. KarolinaPlatejami. Na południu znajduje się największy obelisk (32 m.) – Kolumna Konstantyna. Pokryta była płytami z brązu, które wywiezione zostały do Wenecji podczas IV wyprawy krzyżowej. W północnej części hipodromu znajduje się również fontanna cesarza Wilhelma II, która była darem dla dynastii Osmańskiej. Następnym punktem, który koniecznie trzeba zobaczyć jest słynna Haga Sofia – Kościół Mądrości Bożej z VI w. Za czasów tureckich przerobiona została na meczet, a następnie na muzeum. Wstęp kosztuje 10 lirów tureckich. Wnętrze kościoła-meczetu budzi ogromne zainteresowanie. Znajduje się tam mnóstwo mozaik. Przyglądając się ścianom można zauważyć pod odpadającym tynkiem warstwy, które niegdyś zdobiły kościół chrześcijański jaki się tam znajdował. Najpiękniejsze mozaiki, które zdobią świątynię to pochodząca z X w. mozaika przedstawiająca Jezusa Pantokratora, u stóp którego klęczy cesarz Leon VI Filozof. W sklepieniu głównej absydy znajduje się wizerunek Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Przepiękna jest również "Mozaika cesarzowej Zoe" z XI w., która znajduje się w południowej galerii. Tuż obok Haga Sofii znajduje się Pałac Topkapi. Od 1453 r. był on rezydencją sułtanów. Budowę nakazał rozpocząć zdobywca Konstantynopola – Mehmed II. Na dziedzińcu znajduje się dawny kościół Bożego Pokoju, który aktualnie pełni funkcję sali koncertowej. Warto zwiedzić pokoje Królowej Matki, łaźnię sułtana oraz Hünkar Sofasi (komnaty władcy), największe w haremie, zdobione kafelkami z Delf.

Grand Bazaar / Fot. KarolinaPunktem bez którego nie można się obejść jest Grand Bazaar. Jest to nietypowy bazar, gdzie ja osobiście po godzinie miałam głowę wielką i bolącą. W uszach szumiały mi głosy handlarzy nawołujących do kupna wszelkich dóbr, a przed oczami miałam twarze Turków zapraszających do ich właśnie sklepu. Na bazarze można znaleźć mnóstwo ciekawych i typowo tureckich rzeczy. Mieniące się stragany cieszyły oczy. Szczególnie polecane są przyprawy, których jest ogrom. Miło jest skonsumować po powrocie do Polski potrawę o orientalnym smaku i zapachu. Dokonując zakupu koniecznie należy się targować. Czasem towar można kupić nawet za połowę wstępnej ceny. Pomiędzy turystami i kupującymi biegali chłopcy z tackami, na których w małych szklaneczkach nosili herbaty. Ciekawy był widok Turka pijącego herbatę z takiej małej filiżaneczki. Oczywiście nie obyło się bez targowania się naszych kochanych kolegów z Turkami... jednakże tym razem towarem byłyśmy my - dziewczyny. Niektórzy proponowali nawet tysiąc wielbłądów za polską kobietę. Na szczęście skończyło się na żartach... ale ostrożnie, nie zawsze jest taki happy end.

Mam nadzieję, że ta krótka opowiastka oparta o własne doświadczenia z podróży na wschód pobudziła wyobraźnie wielu z was oraz zachęciła do odkrywania świata. Myślę, że warto poznać Istambuł i to, co oferuje nam to miasto. Obecnie w Unii Europejskiej istnieją dylematy czy Turcja powinna zostać przyjęta do kręgu państw członkowskich. Jeśli nie poznamy tego państwa, nie odkryjemy co ten kraj oferuje, jakie są jego mocne i słabe strony nie będziemy potrafili odpowiedzieć na pytanie czy obecność tego państwa w unijnych strukturach ma jakiś sens.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

weronikamuu
  • weronikamuu
  • 19.01.2011 19:52

w oryginale chyba Istanbul...

Komentarz został ukrytyrozwiń

no tak po polsku Stambuł w oryginale Istambuł ;-) co za różnica;-)? z ciekawostek w 1855 w Stambule zmarł ADAM MICKIEWICZ!!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

;-)+

Komentarz został ukrytyrozwiń

+) Fascynujący świat orientu!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z tego co się orientuję zarówno nazwa Stambuł, jak i Istambuł są poprawne (Gdybyś powiedział Konstantynopol też wiadomo byłoby o jakie miejsce chodzi;) )
pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

W Stambule wszystko to, co opisałaś jest piękne, ale mnie najbardziej chyba urzekły Cysterny Justyniana - służące onegdaj jako zbiornik wody dla miasta. To coś na kształt ogromnych podziemi z kładką na wodzie wśród fantastycznie podświetlanych kolumn. Absolutnie magiczne miejsce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Być może się wygłupię, ale wydaje mi się, że nazwa Istambuł to zapożyczenie z języka angielskiego, w którym to nazwa stolicy Turcji brzmi tak samo jak w języku tureckim. Po polsku mówi się po prostu STAMBUŁ. To taka moja subiektywna opinia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.