Pozycja materiału w rankingach:
Jeżeli masz ochotę na odrobinę egzotyki tego lata - zapraszam na wschód słońca do miasta dwóch kontynentów. Istambułu.
„Prawdziwa podróż odkrywcza nie polega na szukaniu nowych lądów, lecz na nowym spojrzeniu” –
Miasto, o którym mowa ma nietypowe i unikatowe położenie, bowiem leży na granicy Europy i Azji, między Morzem Czarnym a Morzem Marmara. Na dwie różnorakie części dzieli je cieśnina Bosfor, której wody okalają miasto. Rekomendowany jest przepływ statkiem po wodach cieśniny. Podczas takiej wycieczki można podziwiać brzegi, na których są wybudowane liczne, przepiękne i okazałe wille oraz jedne z najdroższych hoteli na świecie. Zamieszkuje tam ok. 12 milionów ludzi, z czego zdecydowana większość żyje w azjatyckiej części miasta. Strona europejska jest gospodarczym oraz kulturowym centrum miasta. Jest to rozwinięty ośrodek przemysłowy, który wytwarza jedną czwartą produkcji kraju. Znajdują się tam liczne banki i giełdy papierów wartościowych. Część europejska podzielona jest na dwie dzielnice (stare miasto oraz nowoczesne centrum), których granicą jest zatoka Złoty Róg. To, co tak bardzo zadziwia to właśnie dwa oblicza Istambułu. Z jednej strony centrum finansowe i ekonomiczne kraju, a z drugiej miasto przepełnione magią, historią, łączące dwa kontynenty, mozaika kultur i religii.
Zwiedzanie rozpoczęłam od słynnego Niebieskiego Meczetu. Przed wejściem wierni dokonują oblucji, czyli rytualnego obmycia stóp, rąk, szyi i twarzy. Obowiązkowo należy ściągnąć obuwie oraz nałożyć na ramiona tkaninę. Dziewczyny z krótszymi spodenkami obligatoryjnie obwiązują również nogi, aby w świątyni wyglądać skromnie i nie wzbudzać niepożądanych myśli. Wewnątrz maszeruje się po rozłożonych dywanach. Nisko nad głowami wiszą tysiące lampek, które oświetlają meczet. Następnie udaliśmy się obejrzeć Hipodrom. Pierwotnie był to teren zawodów sportowych oraz rywalizacji stronnictw cyrkowych. Rozgrywano tam wyścigi rydwanów. Z czasem przekształcił się w centrum życia politycznego Konstantynopola. Hipodrom można podziwiać wraz z trzema pomnikami. Najsłynniejszy z nich to obelisk Teodozjusza I przywieziony z Egiptu. Pokryty jest on hieroglifami. Obelisk ustawiony jest na cokole, który ozdobiony jest płaskorzeźbami przedstawiającymi cesarza oglądającego wyścigi. W środkowej części Hipodromu znajduje się Wężowa Wieża. Są to trzy splecione spiralnie żmije z brązu, które obecnie mają wysokość 5,3 m. Pomnik pochodzi ze świątyni Apollona w Delfach. Została ona zafundowana przez 31 miast greckich po wygranej bitwie pod Salaminą oraz
Platejami. Na południu znajduje się największy obelisk (32 m.) – Kolumna Konstantyna. Pokryta była płytami z brązu, które wywiezione zostały do Wenecji podczas IV wyprawy krzyżowej. W północnej części hipodromu znajduje się również fontanna cesarza Wilhelma II, która była darem dla dynastii Osmańskiej. Następnym punktem, który koniecznie trzeba zobaczyć jest słynna Haga Sofia – Kościół Mądrości Bożej z VI w. Za czasów tureckich przerobiona została na meczet, a następnie na muzeum. Wstęp kosztuje 10 lirów tureckich. Wnętrze kościoła-meczetu budzi ogromne zainteresowanie. Znajduje się tam mnóstwo mozaik. Przyglądając się ścianom można zauważyć pod odpadającym tynkiem warstwy, które niegdyś zdobiły kościół chrześcijański jaki się tam znajdował. Najpiękniejsze mozaiki, które zdobią świątynię to pochodząca z X w. mozaika przedstawiająca Jezusa Pantokratora, u stóp którego klęczy cesarz Leon VI Filozof. W sklepieniu głównej absydy znajduje się wizerunek Matki Boskiej z Dzieciątkiem. Przepiękna jest również "Mozaika cesarzowej Zoe" z XI w., która znajduje się w południowej galerii. Tuż obok Haga Sofii znajduje się Pałac Topkapi. Od 1453 r. był on rezydencją sułtanów. Budowę nakazał rozpocząć zdobywca Konstantynopola – Mehmed II. Na dziedzińcu znajduje się dawny kościół Bożego Pokoju, który aktualnie pełni funkcję sali koncertowej. Warto zwiedzić pokoje Królowej Matki, łaźnię sułtana oraz Hünkar Sofasi (komnaty władcy), największe w haremie, zdobione kafelkami z Delf.
Punktem bez którego nie można się obejść jest Grand Bazaar. Jest to nietypowy bazar, gdzie ja osobiście po godzinie miałam głowę wielką i bolącą. W uszach szumiały mi głosy handlarzy nawołujących do kupna wszelkich dóbr, a przed oczami miałam twarze Turków zapraszających do ich właśnie sklepu. Na bazarze można znaleźć mnóstwo ciekawych i typowo tureckich rzeczy. Mieniące się stragany cieszyły oczy. Szczególnie polecane są przyprawy, których jest ogrom. Miło jest skonsumować po powrocie do Polski potrawę o orientalnym smaku i zapachu. Dokonując zakupu koniecznie należy się targować. Czasem towar można kupić nawet za połowę wstępnej ceny. Pomiędzy turystami i kupującymi biegali chłopcy z tackami, na których w małych szklaneczkach nosili herbaty. Ciekawy był widok Turka pijącego herbatę z takiej małej filiżaneczki. Oczywiście nie obyło się bez targowania się naszych kochanych kolegów z Turkami... jednakże tym razem towarem byłyśmy my - dziewczyny. Niektórzy proponowali nawet tysiąc wielbłądów za polską kobietę. Na szczęście skończyło się na żartach... ale ostrożnie, nie zawsze jest taki happy end.Zobacz także:
Artykuły
(27)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(4.80)
Wiek: 26 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska
O mnie: :)
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Benedykt Kowalski 17.07.2008 23:43
no tak po polsku Stambuł w oryginale Istambuł ;-) co za różnica;-)? z ciekawostek w 1855 w Stambule zmarł ADAM MICKIEWICZ!!!!
Karolina Pawlak 17.07.2008 09:29
Z tego co się orientuję zarówno nazwa Stambuł, jak i Istambuł są poprawne (Gdybyś powiedział Konstantynopol też wiadomo byłoby o jakie miejsce chodzi;) )
pozdrawiam
Tomasz Jośko 16.07.2008 08:50
W Stambule wszystko to, co opisałaś jest piękne, ale mnie najbardziej chyba urzekły Cysterny Justyniana - służące onegdaj jako zbiornik wody dla miasta. To coś na kształt ogromnych podziemi z kładką na wodzie wśród fantastycznie podświetlanych kolumn. Absolutnie magiczne miejsce.
Paweł Pniewski 15.07.2008 23:15
Być może się wygłupię, ale wydaje mi się, że nazwa Istambuł to zapożyczenie z języka angielskiego, w którym to nazwa stolicy Turcji brzmi tak samo jak w języku tureckim. Po polsku mówi się po prostu STAMBUŁ. To taka moja subiektywna opinia.
Pokaż swój biust, a powiem ci, jaka jesteś
(odsłon: +398)