Facebook Google+ Twitter

IV RP krajem bez kobiet, czyli oddaj macicę i możesz umierać

W IV RP dominuje obraz kobiety jako matki i opiekunki domowego, koniecznie rodzinnego ogniska. Niczym w pierwotnych społecznościach plemiennych macica kobiety stała się dobrem wspólnym i służy wydawaniu na świat kolejnych członków stada.

Ciąża. Fot. stock.xchng Prof. Magdalena Środa powiedziała wczoraj w TVN24, że paradoksalnie sprawa posła Łyżwińskiego pomoże kobietom w Polsce głośno stawiać tamę sytuacjom, w których są krzywdzone. Prowadzący program dziennikarz zastanawiał się natomiast głośno, czy nie gorszą sytuacją jest, cytuję, "próba zabicia dziecka" posła Łyżwińskiego.

Z tego rodzaju wynaturzoną debatą publiczną mamy w IV RP do czynienia codziennie. Z jednej strony setki kobiet przecierają oczy ze zdumienia, słysząc propozycję zaostrzenia (rzekomo kompromisowej) ustawy antyaborcyjnej, która pozwala na usunięcie ciąży, będącej wynikiem gwałtu czy zagrażającej życiu i zdrowiu kobiety. Z drugiej zaś mężczyźni - księża, posłowie, premierzy - traktują przedstawicielki płci żeńskiej jak plemienną własność, inkubator do podnoszenia przyrostu naturalnego. W retoryce IV RP "kobiety" równa się "matki", czytaj: wzniosłe delikatne istoty stworzone w celu płodzenia i rodzenia aniołków bożych. Bylebyśmy rodziły - nawet jeśli to zagraża naszemu życiu, bo po porodzie możemy sobie umierać.

W internecie co rusz czytam ze zdumieniem tezy jak na XXI wiek rewolucyjne, na przykład że "mentalność antykoncepcyjna ujawnia patologię więzi między kobietą i mężczyzną" (z konferencji "Antykoncepcja - czy wiesz już wszystko?" Akademickiego Stowarzyszenia Katolickiego "Soli Deo ", podaję za KAI). Być może w IV RP nic już nie powinno dziwić, jednak nadal nie dowierzam, gdy regulacja płodności zyskuje wymiar moralny.  Nawet rządowa kampania przeciwko AIDS w tym roku słowem nie wspomina o prezerwatywie, za to pokazuje nam rodzinę jako jedyną możliwość zapobiegania zarażeniu. Kobiety na ogół buntują się przeciwko sprowadzaniu ich do roli inkubatora, zatem prawdopodobnie niejedno jeszcze usłyszymy o negatywnym wpływie zapobiegania ciąży na relacje zachodzące w rodzinach.

Jeśli wydaje Wam się, że dalej pójść się nie da, poczytajcie artykuł o ciąży pozamacicznej, opublikowany w Gościu Niedzielnym (dostępny na stronie wp.pl). Ciąża pozamaciczna, która stanowi poważne zagrożenie życia, nazywana jest "zagnieżdżeniem się dziecka w jajowodzie", zaś decyzja o uratowaniu życia kobiety poprzez wycięcie fragmentu jajowodu jest dla wypowiadającej się lekarki "trudnym dylematem moralnym". "Bardzo, bardzo trudno podjąć decyzję w takiej sprawie – mówi Monika Małecka-Holerek, lekarz ginekolog z Bielska-Białej. Wcale nie jest przekonana, czy człowiek ma prawo podjąć decyzję w sprawie takiej operacji. – Każdy człowiek ma swoją indywidualną wrażliwość. Najlepiej jest, jeśli matka leży w szpitalu i czeka. W około 30 proc. przypadków ciąży pozamacicznej zarodki samoistnie zamierają. A gdyby doszło do krwotoku, lekarze w szpitalu mogą matce od razu udzielić pomocy – mówi."
 
Ten przykład i wiele podobnych pokazują, że dla wyznawców ruchu pro-life, życie, za którym są tacy pro, to wyłącznie życie płodowe, czy wręcz życie zygoty. Życie i zdrowie kobiety jest w tym wypadku sprawą drugorzędną. Liczy się wyłącznie zdrowie pełnej macicy, matka już jakby mniej.

Teoretycznie w sferze praw i możliwości jeszcze nic się nie zmieniło - nadal możemy kupować prezerwatywy i pigułki, a aborcję oferuje się nam za opłatą pod stołem. Jednak przez ostatni rok w sferze dyskursu publicznego zmieniło się bardzo wiele. Wcześniej skorzystanie z antykoncepcji było raczej wyborem pary, teraz jest decyzją dwuznaczną moralnie, zasługującą na potępienie. Kobiety mają bowiem w IV RP rodzić i basta!

Przedmiotowe traktowanie kobiet widać symbolicznie także w liście biskupa Michalika do Marszałka Sejmu. W długich słowach biskup odnosi się do propozycji zaostrzenia ustawy aborcyjnej, pisze o cywilizacji śmierci, matkach i "dzieciach nienarodzonych". Znamiennym jest, że słowo "kobieta" nie pada w liście ani razu. A wszystko to w kontekście ciąż z gwałtu czy zagrażających życiu kobiet.

"Jak daleko państwo polskie gotowe jest nadać dogmatom religijnym sankcję prawną?" - pyta retorycznie prof. Sadurski na łamach gazety.pl. Problemem władz i katolików jest bowiem możliwość dokonywania wyboru. Odgórnie zakłada się bowiem, że wybór dokonany przez kobietę będzie wyborem złym. Wracamy do średniowiecznych czasów i dokonań inkwizycji - zwykli ludzie (w tym wypadku kobiety) nie mogą wiedzieć lepiej, co jest dla nich dobre. Dlatego za wszelką cenę trzeba ograniczyć prawo do podejmowania suwerennej decyzji o macierzyństwie. Nawet, jeśli kobieta na heroizm zdobywać się nie chce i wybiera własne życie i szczęście, jest to decyzja moralnie zła. Wiadomo, od kobiet ważniejsze są "nienarodzone dzieci".


Jak to się ma do obecnej w mediach afery z posłami Samoobrony? Ano, próba podważenia wiarygodności kobiety, która wyrwała się z plemiennego stada z okrzykiem buntu staje się obiektem a to drwin, a to złości, a to moralnego osądu. Oczywiście sprawa będzie się rozwijała i pewnie jakiś finał zyska, natomiast jak zwykle w sytuacji w której ofiarą mężczyzny jest kobieta, komentarze części społeczeństwa skupiają się na przysłowiowej "długości spódniczki" - innymi słowy, kobieta nieposłuszna ustaleniom plemiennego gremium zawsze sama sobie winna.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Skoro państwo uważa, że nie można zażywać narkotyków to może faktycznie może znacjonalizować macicę? Ograniczanie wolności w pewnych sferach grozi rozciągnięciem podległości w innych. Przecież nie można sprzedać nerki. Dlaczego - bo nieetyczne? To pewne sprawy z opisywanego obszaru także są nieetyczne.
Ale co z lekarzami? Czasami to zwykli płatni rzeźnicy...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak podala Rzeczpospolita, Anecie Krawczyk znacznie poprawiły się waruniki życia, od kiedy przyszła do owego "stada plemiennego" (Samoobrona).
W takich sytuacjach ciekawi mnie jednak, gdzie są ojcowie rzeczonych dzieci. Bo niby dlaczego ciąża to tylko kobiety problem?
Oliwio, kompletnie się z Tobą nie zgadzam, bo sama byłam kiedyś takim embrionem i zimno mi się robi, jak czytam co Ty piszesz.
Ale pióro masz fajne :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

coż...abo5cja w jakimkolwiek tego slowa znaczeniu to ejst sprawa osobista kobiety. skoro mamy wolna wole(idac tropem chrzescijan tak pzreciwnych antykoncepcji) to przeciez wposlzycie seksualne, antykoncepcja, ciaza czy jej usuniecie to nasza prywtan spreawa. owszem:sa kobiety ktore chca usuwac ciaze zamaist pomyslec wczesniej o zabezpieczneiu. wiec moze skupic sie powinno na tej antykoncepcji....matka zawsze ejst wazniejsza niz płód, który dla do momentu gdy ni ma rozwinietych pluc, serca i mozgo, nie wykazuje czynnosci zyciowych jest płodem, jeszcze nie cżłowiekiem. wtedy uwazam za dopuszczalne ingerownaie c iaze. ale to temat rzeka, moje poglady byc moze ardykalne. dla tego nie ebde dalej rozwijac watku :) plusik za tekst. podoba mi sie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przepraszam, masz rację, tyle że to przez głupią pomyłkę :( nie miałam na myśli personalnie Ciebie, ale pisałam swój komentarz chwilę i zmieniałam go kilka razy, aż nieopatrznie wyszło tak głupio. Pisząc "między nami" miałam na myśli "między nami zwolennikami prawa wyboru a przeciwnikami prawa wyboru"- co widać w moim komentarzy dalej, gdy piszę "druga strona" itp.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Beato, w kwestii praw i wyboru - róznica między nami polega na tym, że ja uważam, że wybór kobiety której życie jest zagrożone to jej i _tylko jej_ decyzja. Druga strona uważa, że kobieta do tej decyzji nie ma prawa. Co oznacza, że w chwili zajścia w ciążę kobieta staje się niewolnicą woli ludu, a jej suwerenność i wolność jako człowieka przestaje istnieć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A gdzie komentarz do minusa?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.