Facebook Google+ Twitter

IV RP za moim oknem: Bezpiecznie na serio

Spoglądając dzisiaj w okno, nie mogłem nadziwić się parze mężczyzn spacerujących tuż obok mojego bloku. Policjanci? Przecież ostatni raz ta okolica widziała przedstawicieli władzy w 1981 roku. W czasie stanu wojennego...

Dwa lata temu skradziono mi telefon komórkowy. Musiałem jak każdy praworządny obywatel zgłosić ten fakt na policji. Opowiedzieć o całym wydarzeniu, podać numery seryjne aparatu telefonicznego, obejrzeć album ze zdjęciami kryminalistów, wysłuchać reprymendy – "telefonu podczas jazdy autobusem nie chowa się w kieszeni kurtki", a potem uświadomić sobie, jak nikłe są szanse na jego znalezienie. Mój operator telefoniczny, również nie okazał się miłosierny i zmuszony byłem uiścić 50 zł opłaty za zablokowanie karty SIM. Od tamtej pory, szczerze nienawidzę mobilnej telefonii.

Wielkie było moje zdziwienie, kiedy ujrzałem przez wizjer policjanta przed drzwiami. Mundurowy obwieścił, że znaleziono moją komórkę... w Warszawie.

To policja żyje?

Fot. autor tekstu No tak – pomyślałem – XXI wiek to nie tylko szybkość przesyłania informacji, ale i towarów. Skoro polskie samochody jeżdżą pod Uralem, to dlaczego lubelska komórka, nie mogła by się znaleźć w stolicy?

Zaprosiłem pana policjanta do pokoju, porównaliśmy numery seryjne sprzętu, a potem złożyłem kilka podpisów w dokumentacji sprawy. Moja zaginiona komórka wróciła do mnie. Miała nową obudowę, nowe dzwonki, a w pamięci setki pornograficznych świństw. Ale wróciła.

Gotów byłem przysiąc, że nawet informacja o tym, że jestem w prostej linii potomkiem hiszpańskiego księcia i należy do mnie pół Wenezueli, nie zaskoczyłaby mnie bardziej, niż przekonanie się osobiście o skuteczności polskiej policji. A jednak...


Patrol? Nie wierzę!


fot autor tekstu Obudziłem się dzisiaj o 11. Zwlekając się z pościeli jedną ręką włączyłem komputer, a drugą podciągałem żaluzje.
To co ujrzałem, mogło być racjonalnie wytłumaczone tylko szkodliwą działalnością promieni słonecznych. Fatamorgana? Wlepiałem gały w parę mężczyzn spacerujących, jak gdyby nigdy nic tuż przed moim blokiem. Policjanci? Przecież ostatni raz ta okolica widziała patrolujących przedstawicieli władzy w roku 1981.

Gdyby jakoś zaanonsowali swoje odwiedziny mieszkańcom, zorganizowalibyśmy jakiś poczęstunek i brawurowe wykonanie piosenki Andrzeja Rosiewicza pt. ,,Chłopcy radarowcy".

Dwie godziny później, ciągle mając w pamięci poranną niespodziankę, wyszedłem z psem na spacer. Grupka hałaśliwych absolwentów zawodówek i liceów profilowanych tłukła butelki i rzucała przekleństwami na lewo i prawo. Przechodnie odwracali wzrok i szerokim łukiem omijali potencjalne miejsce zagrożenia. Nagle zza zakrętu wyskoczył radiowóz (znowu patrol), który bynajmniej nie zignorował grupki wulgarnej młodzieży. Zatrzymał się, a ze środka wysiadło dwóch mundurowych i z podniesioną głową wylegitymowało całe towarzystwo, zabierając trzech jego reprezentantów na komendę. Szczęka mi opadła.


Sprawka Dorna?


Dodam, że na LSM-ie – jednej z największych dzielnic Lublina – rozpoczęto budowę pierwszego komisariatu. Kamień węgielny wkopał wicepremier Dorn. A miesiąc temu skierowano na lubelskie ulice blisko setkę nowych funkcjonariuszy.

Czy to IV RP? Czy to jest to osławione i groźne państwo policyjne Kaczyńskich? Czy w taki sposób będzie się deptało godność obywateli?
Jestem za!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Duszek
  • Duszek
  • 07.09.2006 12:59

:0 albo komórka sie teleportowała na biurko albo nastapił cód... ja nie moge swoich dwóch odzyskac...:/ A co do Policji to wcale nie czuje sie bezpiecznie w swoim mieście czyli we Wroclawiu , niestety policjanci (z kryminalnej) bez zadnego nakazu weszli do domu do mnie pobili mi mame mnie rzucili o szafe bo sie pomylili a jeszcze do tego załozyli nam sprawe opobicie policjii... niexle prawda. zreszta jeszcze w swoim zyciu nie spotkałam miłego policjanta bo madrzy nie istnieją... takze gratuluje szczęścia i wielkiego optymizmu

Komentarz został ukrytyrozwiń
józef
  • józef
  • 06.09.2006 16:00

Albo science-fictione albo zbyt daleko idące wnioski z jednego czystego przypadku
Niestety

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak na prawdę, to wydaje mi się, że LSM jest patrolowany częściej z powodu wydarzeń w okolicy osiedla akademickiego (słynne zabójstwo studenta). Mimo wszystko cieszę się, że na LSM jest bezpieczniej. Boję się tylko jednego - że policjanci pokażą sie parę razy i na tym ich aktywność się skończy, a po, nie daj Boże, kolejnej tragedii znów zaczną patrolować LSM.

Komentarz został ukrytyrozwiń
kodijak
  • kodijak
  • 03.09.2006 22:13

Jesteś za, dopóki nie zostaniesz zatrzymany na ulicy z byle powodu, a potem poobijany i zawieziony na komendę. Ps. Proszę nie wysyłać więcej spamu abym uzupełnił dane w profilu. Dziękuję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niezły artykuł, ale szczerze mówiąc nie wierzę w historię z komórką. Nie mogła się tak po prostu znależć! No, chyba że ktoś ćwiczył nią nową dyscyplinę sportu, jaką jest rzut komórką i przypadkiem wpadła na biurko szefa warszawskiej policji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.