Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11015 miejsce

Iza Zwierzyńska: „Lubię wyzwania. To mnie nakręca!“

Tuż po BPNŻ 2015 w Wiśle, w kawiarni w Hotelu Gołębiewskim spotkałam się z aktorką, znaną z serialu "Barwy szczęścia", Izą Zwierzyńską. To moja druga rozmowa z Nią.

To już kolejna edycja BPNŻ z Pani udziałem. Jak samopoczucie po biegu?

-Bardzo dobrze, choć kij do nordic walking nieco mi się skurczył podczas startu…

Co jest dla Pani najważniejsze w dzisiejszym wydarzeniu?

-To, że możemy się wspólnie spotkać i promować ideę transplantologii. Muszę przyznać, że jeżeli przez samą obecność tutaj mogę pomóc w szerzeniu świadomości na temat związany z transplantologią, to już jest coś.

Co jest najważniejsze dla Pani w pomocy potrzebującym?
Izabela Zwierzyńska dała namówić się na wywiad w Wiśle. O biegu, ale także o projekcie
-Dla osoby, która daje, satysfakcja jest większa niż dla tej, która dostaje. To sprawdza się m.in w przyapdku prezentów. W pewnym sensie tak jest, że i tu czuje się pewnego rodzaju satysfakcję. Nie będę jednak ściemniać albo afiszować się z tym, jak to ja bardzo pomagam. Pomagać komuś tak naprawdę jest fajnie. Rzeczywiście działamy tutaj na rzecz szerokiej idei.

Jest Pani osobą niezwykle aktywną, ciągle w ruchu. Jakie jeszcze sporty, oprócz prezentowanego dzisiaj NordicWalking Pani lubi?

-Jeśli chodzi o NordicWalking, pojawia się trochę z musu, a nie z wyboru, bo to organizatorzy narzucają nam tę dyspcyplinę. Jestem fanką takich sportów jak snowboard, lubię też taniec, boks, zajęcia fitness…W szkole mam także szermierkę :)
I o tym, dlaczego nie lubi określenia
Może jest taki sport, którego jednak nie zdecydowałaby się Pani podjąć?

-Może są jakieś sporty, o których nie mam pojęcia? Nie wiem? Nie jestem fanką pływania, nie przepadam za tym.

Sport to jedna z wielu Pani pasji, ale nie można zapomnieć też o gotowaniu. Jakie jest danie popisowe Izabeli Zwierzyńskiej?

-Nie mam chyba jednego dania popisowego. Cały czas piekę chleb, który jest już znany wszystkim moim przyjaciołom. Ostatnio gustuję w zupach kremach i próbuję różnych przepisów.

Potrawa według Pani, która idealnie pasuje na rozpoczęcie wiosny to…

-Sałatka! Z kozim serem, granatem, dressingiem malinowym. Warto do sałaty dodawać owoce.
Zatrzymałyśmy się też na chwile przy jednej z wielu pasji Izy - gotowaniu. Co poleca na wiosnę? / Fot. Fot. Roksana Krzemińska
Dobrze. A inne pasje? Czy jest wśród nich także fotografia?

-Kiedyś, jeszcze w podstawówce chodziłam na zajęcia z fotografii analogowej, gdzie sama wywoływałam zdjęcia. Teraz muszę przyznać, że nie mam już tyle czasu, szkoła teatralna w większości go zagospodarowuje. Nie mam przestrzeni, żeby rozwijać wszystkie pasje. Kiedyś zajmowałam się też modą, projektowałam. Nawet studiowałam przez chwilę ten kierunek. Teraz skupiam sie na pasji odkrywania drugiego człowieka i jego natury.

Nawiązując do pytania wyżej, może Pani opowiedzieć coś o swoim stosunkowo nowym projekcie – „Zdjęcia z Budki“? Skąd pomysł?

-Głównymi bohaterami są ludzie, którzy siadają przed fotobudką, biorą do ręki różnorakie gadżety i zamieniają się na chwilę w kogoś zupełnie innego. To firma, która działa od roku, a ja jej patronuję. Gości na różnych eventach promocyjnych, ale jest też to świetna atrakcja weselna, więc prawdę mówiąc na tej płaszczyźnie sprawdza się chyba najczęściej.

Jest Pani osobą bardzo wielu talentów i obowiązków. Jak to wszystko pogodzić, nie jest czasem trudno?

-Oczywiście, że czasami bywa trudno! (Śmiech.) Czasami wstaję rano i mam taki dzień, że nie idę na szermierkę. Ale robię to bardzo rzadko. Lubię wyzwania i to mnie nakręca. Nie każdy tak ma, ale lubię to, że czasem trzeba iść i coś zrobić. Daje mi to siłę do kolejnych wyzwań. Nie wierzę, że robię tak wiele, są ludzie robiący jeszcze więcej. Podziwiam mamy! Zwłaszcza z kilkorgiem dzieci. Są w stanie robić rzeczy, które robię ja i jeszcze dodatkowo zajmować się dziećmi. Uważam, że to bardzo absorbujące.

Zorientowałam się ostatnio, że nie lubi Pani raczej określenia „AKTORKA“, ale bardziej przypada Pani do gustu „STUDENTKA AKTORSTWA“. Dlaczego?

-Ludzi, związanych z showbiznesem szeroko pojmowanym określa się bardzo różnie. Od „gwiazdy“ do „celebrytki“. Myślę, że moją rolą na ten moment i prawdziwym mianem, jakim można mnie określić jest jedynie magister psychologii i studentka aktorstwa. Jednak generalnie nie lubię etykietowania.

Oprócz aktorstwa studiuje Pani psychologię. Jak pogodzić te dwa kierunki? Chciałaby Pani kiedyś zawodowo pójść w kierunku psychologii?

-Pierwszy rok na AT był bardzo trudny, musiałam pisać pracę magisterską równocześnie studiując aktorstwo. Magistra z psychologii obroniłam w październiku, więc na całe szczęście jestem już po pierwszych studiach, a psychologia to kierunek rozwojowy, poszerza horyzonty. Tak samo jest z aktorstwem. Zawsze będę miała czas, żeby zastanowić się jak wykorzystać pierwsze studia, teraz skupiać sie na aktorstwie.

Czy oprócz „Barw..“ z którymi /z małymi przerwami/ jest Pani od początku, można Panią zobaczyć w innej produkcji?

-W „Barwach“ po roku przerwy zreaktywowano moją postać, co jest i dla miłym powrotem do pracy. Nowe projekty mam nadzieje, że pojawią sie wkrótce.

Prawie wszystkich aktorów, z którymi do tej pory rozmawiałam, ciągnie do Teatru, chcieliby zagrać fajną rolę na jego deskach. A jak to w Pani przypadku?

-Oczywiście, też bardzo bym chciała! To marzenie każdego studenta Akademii Teatralnej. Mam nadzieję, że tak się stanie, choć to trudne i wymagające warsztatowo wyzwanie.

(Rozmawiała Mariola Morcinková)



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.