Dobra choreografia to…?Gdyby był na to przepis, powstawałyby same świetne spektakle, czy etiudy taneczne. A tak nie jest! Jiri Kylian, jeden z moich guru, powiedział, że chorografię czerpie z ludzi. Ja się z tym całkowicie zgadzam. Gdy się ma zespół, który daje siłę i pomysły, to ich predyspozycje pomagają budować naszą wizję.
A pierwsze ważne doświadczenie teatralno-choreograficzne?Każdy spektakl wywołuje we mnie emocje. Nie tylko ten najnowszy, ale każda rzecz nad którą pracowałam, kosztowała mnie wiele wysiłku i energii. Nie potrafię na zimno do nich podchodzić. Oczywiście, potrafię spojrzeć na swoją pracę krytycznie, ocenić co zrobiłam nie tak, a co bym zmieniła. Zdarza się, że tak robię.
Jednak najważniejsze są dla mnie emocje, jakie udaje mi się wywoływać w odbiorcach.
Kilka lat temu realizowałam wraz z Darkiem Sikorskim „Projekt Moltke” poświęcony pamięci Freyi von Moltke i jej nieżyjącego męża Helmuta von Moltke, walczących z nazizmem podczas II wojny światowej. Projekt prezentowany był m.in. w Berlinie. Ponad dziewięćdziesięcioletnia pani po obejrzeniu go powiedziała, że ten spektakl jest dla niej znakiem od jej nieżyjącego męża. To była dla nas najlepsza recenzja, że zrobiliśmy coś, co jest dla ludzi ważne, bliskie i prawdziwe.
Od kilku lat pracuje Pani z Teatrem Tańca Test i Kabaretem 41. Teatry te operują inną poetyką. Który styl tańca i teatru jest pani bliższy?„Test” jest typowym teatrem tańca i nie łączę w nim innych elementów. Tylko ruch i taniec tworzy materię spektaklu. Coraz bardziej też idziemy w stronę tańca współczesnego. Pracuję z dziewiętnastką młodych ludzi, którzy wybrali taniec jako formę przekazu swojej ekspresji i emocji. Pracujemy przy Ośrodku Działań Artystycznych „Dorożkarnia” w Warszawie.
„Kabaret” istnieje zaś od 9 lat i funkcjonuje przy Domu Kultury Śródmieście. Jest raczej teatrem musicalowym, opierającym się na tekstach, piosenkach i tańcu.
Ósemka osób poza zespołem robi wiele innych rzeczy, np. gra w serialach, uczy się w szkołach teatralnych, czy pracuje w modelingu. Ogólnie mówiąc, zespoły te są różne, różna jest praca z nimi. Nie mogę powiedzieć, że coś lubię bardziej, a coś mniej. Jest to inne i dlatego inspirujące.