Facebook Google+ Twitter

Izabella Cywińska: "Zbrodnia z premedytacją" to wciąż aktualny tekst

- „Zbrodnia z premedytacją” to sztuka o manipulacji. Pokazuje, jak kierując się złą intencją, byle konsekwentnie, można doprowadzić do całkowitego wypaczenia cudzych myśli i uczuć - mówi Izabella Cywińska, która w warszawskim Teatrze Polonia reżyseruje spektakl wg opowiadania Witolda Gombrowicza. Premiera już 15 czerwca.

Lidia Raś: W jednym z wywiadów powiedziała Pani: "My, współcześni Polacy, z naszym wielkim Gombrowiczem, jesteśmy zupełnie inni od nich (Rosjan i Żydów – przyp. L.R.). Mimo że Gogolowi z jego patriotycznym, bolesnym śmiechem nikt nie dorówna, ja opowiadam się całym polskim sercem za Gombrowiczem prześmiewcą”. Tylko, że u nas Gombrowicza się albo kocha, albo nienawidzi.
 / Fot. plakatIzabella Cywińska: Gombrowicz jest tak polski, że chyba niczego bardziej polskiego w naszej dwudziestowiecznej literaturze od niego nie znajdziemy. Nie należę do „patriotów” z Krakowskiego Przedmieścia, mimo to mam się za nie gorszą od nich i przyznaję sobie prawo mówienia o Polsce z całą otwartością. Jesteśmy mili, sympatyczni, mądrzy, ale też obrzydliwi, chamowaci i głupi. Po prostu różni. Tak to właśnie widzi Gombrowicz. Za to go cenię. Gdy po raz pierwszy przeczytałam „Transatlantyk”, przeżyłam szok. Był mi tak bliski, że wręcz wydawało mi się, że to ja go napisałam (śmiech – przyp. L.R).

Potem, wzięłam się za lekturę „Dzienników”, książki, która powinna leżeć przy każdym łóżku, do której powinno się stale wracać. "Dzienniki", to wprawdzie lektura z założenia nieobiektywnie opisująca świat, ale dzięki temu dająca szansę na szczere spotkanie z niezwykłym człowiekiem, z którym ma się ochotę spierać, nie zgadzać, kłócić. Jest prawdziwym kompendium wiedzy o filozofii, literaturze, o wielu sprawach, z którymi nie przywykliśmy zasypiać, ale ponieważ Gombrowicz jest kpiarzem, to wszystko przechodzi jakoś łatwo i zasypia się z życzliwością do świata. Adaptacja opowiadania ”Morderstwo z premedytacją” to moje drugie spotkanie z Gombrowiczem na scenie.

Teraz w Polonii reżyseruje Pani „Zbrodnię z premedytacją”, premiera już 15 czerwca, ale w 1986 roku przygotowała Pani w Poznaniu „Dziewictwo” i „Pamiętnik Stefana Czarnieckiego” z tego samego, debiutanckiego zbioru.
 / Fot. Mat. prasowe Teatru PoloniaW jego pierwszych opowiadaniach jest zapowiedź wszystkiego co wydarzyło się potem w jego pisarstwie. I „Dziewictwo”, które zafascynowało mnie swoją formą i cudownym absurdem, i „Pamiętnik…” zebrały wszystkie możliwe nagrody na Opolskich Konfrontacjach Teatralnych.

Teraz chciała Pani kontynuować ten wątek sprzed lat?
Nie, nie. O żadnej kontynuacji nie ma mowy. Minęły lata, jestem już kimś innym i świat jest też odmieniony. „Zbrodnia z premedytacją” jest lekturą niezwykłą, ale też, niech się Pani nie zdziwi, bardzo aktualną. Jakby dziś pisaną.

Wspomniała Pani, że "Zbrodnia z premedytacją" zapowiada przyszłego Gombrowicza. Są w niej: charakterystyczne tropy i problemy, jest Forma i Gęba. A wszystko pokazane z niezwykłym wyczuciem komizmu, absurdu…
Zdarza się, że Gombrowicz cytuje sam siebie z…. przyszłości : np. „palic” ze” Ślubu” występuje najpierw w „Zbrodni z premedytacją”. Jest także tutaj żywy Dostojewski i chyba Wujaszek Wania. Jednym słowem sami dobrzy nauczyciele.

I jest jeszcze coś: kapitalne wyczucie efektu scenicznego w… opowiadaniu. Niemal jakby pisał je z myślą o scenie.
Tak mi się też wydaje. Nie powinnam mówić, że praca przy tej adaptacji była czymś łatwym, bo nigdy nie jest łatwym tłumaczenie prozy na język sceny, ale w tym wypadku rzeczywiście dzięki strukturze i gombrowiczowskiej formie wymagało to mniejszej ilości zbiegów niż bywa to z innymi pisarzami. Zajęłam się tym opowiadaniem, żeby pokazać jak w świecie, w którym dane jest nam
żyć, w którym jesteśmy terroryzowani przez różnych domorosłych myślicieli i zwyrodnialców, łatwo jest przy pomocy szczególnego rodzaju manipulacji,
wmówić nam jakąś bzdurę. „Zbrodnia z premedytacją” trafia w dziesiątkę, pokazując krok po kroku proces takiej manipulacji. Pokazuje, jak kierując się złą intencją, byle konsekwentnie, można doprowadzić do całkowitego wypaczenia cudzych myśli i uczuć. W „Zbrodni z premedytacją" punkt wyjścia jest fałszywy, potem wszystko niezwykle logiczne, żeby w finale doprowadzić do "morderstwa zamordowanego”. Że to absurd, to nic. O to Gombrowiczowi chodzi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.