Facebook Google+ Twitter

Izadora Weiss: Odwagą jest mówić o pozytywnych uczuciach

Izadora Weiss wywróciła do góry nogami nudną i nie zmieniającą się od lat scenę baletową Opery Bałtyckiej. Po wielu latach nijakości tanecznej w Gdańsku, nastała wiosna. Odmieniony zespół baletowy i dość niecodzienne, jak na polskie warunki, spojrzenie na taniec dodały temu miejscu nowej jakości. Z Izadorą Weiss rozmawia Natalia Klimczak.

Izadora Weiss / Fot. materiały Opery BałtyckiejDlaczego postanowiła Pani poświecić swoje życie tańcowi?
- To zaczęło się bardzo wcześnie. Tata dał mi na imię Izadora, więc śmieję się, że nie miałam wyboru. A tak poważnie mówiąc, od dziecka lubiłam tańczyć, przygotowywałam przedstawienia. To była dla mnie rzecz normalna. Naturalną siłą rzeczy zdałam do szkoły baletowej. I tak się zaczęło. Myśmy w szkole baletowej byli bardzo twórczą klasą. Robiliśmy jakieś spektakle, przedstawienia dla naszej pani profesor. Uczyła mnie pani Szwecowa, bardzo dobry pedagog. Zresztą była ona także pierwszą profesorką Barysznikowa. To pod jej okiem nauczyłam się podstaw. Potrafiła świetnie przekazać wiedzę, która tworzy pewien szkielet, na którym potem można już budować wszystko. Moja przygoda z choreografią zaczęła się bardzo wcześnie. Kiedy podjęłam studia na akademii muzycznej w Warszawie, zaczęłam pracować nad układami choreograficznymi, ponieważ to zagadnienie było jednym z moich przedmiotów.

Kiedy więc Pani zadebiutowała jako choreograf?
- Miało to miejsce niemal równolegle z dyplomem. Był to spektakl „Sny nocy letniej” w Poznaniu na scenie Teatru Wielkiego. Ten debiut zbiegł się ze znakomitymi recenzjami, co mnie ogromnie zaskoczyło. Dla mnie to był zupełnie nowy świat. Przygotowałam zresztą z dużym zespołem skomplikowaną rzecz jak na pierwszy raz. To były właściwie trzy różne choreografie w jednej całości. Wejście do zawodu wspominam bardzo miło. Nie tylko mogłam pracować z wybranymi przez siebie ludźmi, co uwielbiam, ale jeszcze za efekt tej pracy nasłuchałam się pochwał.

Pasja sprawiła jednak, że prowadzi Pani życie pełne wyrzeczeń.
- Myślę, że ktoś, kto z zewnątrz patrzy na to co robimy może nie dostrzegać wkładu naszej pracy w każdy układ. Taniec to ciężka fizyczna praca. Każdą przygotowywaną sekwencję kroków ja jako choreograf pokazuję około 30-40 razy. Zarówno dla zespołu chłopców, jak i dziewczyn, duety i sola. To moim zadaniem jest tego wszystkiego nauczyć, pracy jest więc sporo. Być może gdyby nie to, że ja mam po prostu fioła na punkcie tańca, nie dałabym sobie rady. Ale ja o tańcu mogę mówić przez 24 godziny na dobę. Kto jednak tego nie kocha, nie jest w stanie wytrzymać. Zawód tancerza jest tylko dla pasjonatów. To jedno z kryteriów, według których staram się dobierać zespół.

Jaka jest grupa baletowa Opery Bałtyckiej?
- Jest pełna indywidualności, bardzo silnych charakterów. Każdy z nich jest zupełnie inny, ale łączy ich właśnie ta niesamowita pasja. Są wśród nich również byli „klasycy”, którzy zrezygnowali ze swoich dotychczasowych preferencji, żeby pracować ze mną. Proponuję bardzo współczesne choreografie, charakterystyczne dla mnie. Wiem, że mnie się już rozpoznaje po układzie tanecznym. Wielokrotnie słyszałam, że to, co tworzę jest tak specyficzne, że nie da się mojego układu pomylić z nikim innym.

A jednocześnie niekiedy zarzuca się Pani, że pewne elementy w przedstawieniach bywają podobne.
- Nie zetknęłam się z takimi opiniami.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 05.05.2009 16:28

"Człowiek został stworzony do budowania, nie do niszczenia. Dziś w sztuce niemal wszyscy niszczą. Wystarczy pójść do jakiegokolwiek teatru dramatycznego by zobaczyć jak wielu twórców wyznaje zasadę, że należy bić widza po twarzy. Nie zgadzam się z tym. Życie jest potwornie trudne. Dlatego jeśli zapraszam ludzi na spektakl, to staram się im podarować maksymalną ilość piękna, emocji które przekładają się na pozytywne myślenie."

Chyba sobie te słowa w ramkę oprawię i będę pokazywać młodym ludziom, którym niektórzy artyści albo pseudo artyści starają się systematycznie robić wodę z mózgu (nie piszę o ludziach dojrzałych, bo już mają ukształtowane poglądy i preferencje kulturalne albo też woda rządzi na całego ;)).

Dla Autorki plus za b. dobry wywiad, no i bez niej nie dowiedzielibyśmy się tego wszystkiego.

Ps

Przy okazji pochwalę się córeczką mojej siostrzenicy, która uczy się w gdańskiej szkole baletowej i ma swoje pierwsze występy na scenie Opery Bałtyckiej :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.04.2009 12:24

jak dam jeszcze kilka plusów to może PAN MAREK R> jr spadnie ... na stronie pierwszej tyg. podsumowań?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiście plus!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Natalio, pięknie przestawiłaś sylwetkę p. I.Weiss.
Jej pomysł, na odczarowanie nie dla wszystkich zrozumiałej wypowiedzi baletowej - wielce interesujący.
Pani Weiss, przygotowana do zawodu przez znakomitą p.Szwecową, być może zdoła wykreować talenty na miarę Alicji Boniuszko, czy znanej wcześniej Hanki Tarnawskiej.
Może spróbujesz coś o historii baletu naszej Opery Bałtyckiej? - byłoby ciekawe. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetna rozmowa dwóch pań z pasją. Duży, duży +!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.04.2009 07:50

Dobrze napisane :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

W pełni zasłużony +, kłaniam się ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawo! Profesjonalnie i pozytywnie :) +

Komentarz został ukrytyrozwiń

+
za bardzo dobry wywiad z pozytywnym przekazem;,
Takie rzeczy mobilizują do pracy nad sobą:)

Drugi plus dałabym Natalii za umiejętność skłonienia do wywiadu tego typu ludzi, jak p. Izadora, bardzo zapracowanych i świadomych swej wartości - oni nie szukają taniego poklasku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.