Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

28873 miejsce

Izolda Kwiek urodziła się z poezją w sercu

Współautorzy: Barbara Podgórska

Wśród wielu polskich Romów, obdarzonych talentem literackim, Izolda Kwiek błyszczy niczym diament pierwszej wody. Znawcy cygańskiej poezji stawiają ją zaraz po Papuszy. W całej Rudzie Śląskiej wystarczy powiedzieć: Izolda, a wszyscy w mig pojmą, o kogo chodzi.

Izolda Kwiek / Fot. Adam K. PodgórskiOkladka / Fot. Adam K. PodgórskiW piątkowy wieczór, w klubie „Matecznik”, Izolda zaprezentowała swój najnowszy tomik wierszy pt. „Tabor Izoldy”. Dwa kolejne zbiorki już są w przygotowaniu.

"Tabor Izoldy" to retrospektywa dotychczasowej twórczości poetki, której rozkwit przypadał na lata 90. Potem Izoldę pochłonęło życie rodzinne, działalność estradowa (kieruje dwoma zespołami „Tabor” i „Mały Tabor”, gdzie tańczy, śpiewa, jest dyrektorem, kierownikiem muzycznym i... sprzątaczką, jak sama żartuje), praca w orzegowskiej szkole. Ostatnie lata, ciężkie lata, spędziła też przy łóżku umierającego męża Stanisława.

"Odkryliśmy" Izoldę w 2006 roku, gromadząc dane do leksykonu ludzi rudzkiej kultury. Kilka razy odwiedziliśmy ja w domu, poznając całą kochającą się rodzinę: córkę Śnieżynę, zięcia Lolo, syna Rustama, brata Darka, Jasminę i wielu innych, których barwnych imion nie jesteśmy w stanie zapamiętać, a stopni koligacji połapać.

Izolda oczarowała nas swą radością i bezpośredniością. Wbrew narzucanym zasadom poprawności politycznej, nie ma nic przeciwko temu, żeby mówić o niej per Cyganka. Zresztą tak do końca chyba nie wie, kim jest w istocie, gdyż w wierszu „Żal” wyjawia: "Ogarnia mnie półsenność. Tęsknota polskości”. W innym wyznaje: „Moje dzieci są tu niczyje. Tobie Polsko je daruję”. A nam zdradziła: „Ja też jestem Ślązaczką. I jeszcze Cyganką i Polką. Wszystkim naraz”.

Gratulacje od prezydenta Andrzeja Stani / Fot. Adam K. PodgórskiIzolda pisze o Cyganach, o taborach, o wiecznej wędrówce w czasie i przestrzeni. O dziwo, sama nie zaznała ani uroków, ani trudów koczowniczego wędrowania. Urodziła się w Siemianowicach Śląskich, przez całe bez mała życie mieszkała w Orzegowie i tu pragnie pozostać na zawsze. Przeczytała zresztą pewną wzruszającą frazę: Kiedy niedługo umrę, bo Cyganka też umiera... . Przepięknie zaśpiewały to wczoraj z gitarą siostry Marta i Marysia Kąkolówny. Piosenka na kanwie tego właśnie utworu Izoldy niegdyś podbiła serca uczestników festiwalu kultury romskiej.

Izolda pochodzi z królewskiego rodu Kwieków, sprawujących w Polsce aż do 1946 roku funkcje Szero Romów. Jej ojciec Woszo, był przez lata wójtem rudzkiej romskiej społeczność. Do dziś jest wspominany z wielkim uznaniem i szacunkiem, także przez wielu nie-Cyganów. Izolda opowiada, że układała wiersze już jako dziewięcioletnia dziewczynka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

balajarz
  • balajarz
  • 23.11.2010 14:07

poetko kochamy cie

Komentarz został ukrytyrozwiń
balajarz
  • balajarz
  • 23.11.2010 14:06

pokraka

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.