Facebook Google+ Twitter

Izraelski atak na flotyllę płynącą do Gazy uprawniony?

W poniedziałek, 31.05, świat obiegła wiadomość, że "Izrael zaatakował pokojowy konwój z pomocą humanitarną dla Strefy Gazy." W świetle nowych faktów należy jednak zweryfikować tę wersję wydarzeń.

Od czasu przejęcia władzy w Strefie Gazy przez terrorystyczną organizację Hamas w 2007 r. Izrael wprowadził całkowitą blokadę tego terytorium. Transport wszystkich towarów podlega kontroli wojskowej. Ma to zapobiegać wspieraniu terroryzmu i odciąć władze Hamasu od dostaw broni.

Wprowadzenie blokady wywołało ostre protesty organizacji aktywistów propalestyńskich, wśród nich Free Gaza Movement (Ruchu na Rzecz Wolnej Gazy). Organizacja ta kilkukrotnie już podejmowała próby dotarcia do Gazy z pominięciem blokady. Oficjalnym celem jest dostarczenie pomocy humanitarnej, chociaż w praktyce bardziej istotne znaczenie dla FGM ma demonstracja polityczna.

"Pokojowy aktywista" z płynącej do Strefy Gazy flotylli / Fot. Pajamas MediaW niedzielę, 30.05, FGM, w porozumieniu z turecką organizacją IHH (której organizacja macierzysta, Union of Good, jest powiązana z terroryzmem, a jej przywódcy znajdują się na globalnej liście terrorystów Departmentu Stanu), wysłało do Gazy cywilną flotyllę zaopatrzeniową, złożoną z sześciu statków (głównie tureckich). Była to największa dotychczas próba przełamania blokady. Izrael odmówił zgody na przepuszczenie konwoju, ale zaproponował wyładowanie towarów w izraelskim porcie Ashdod. Tam poddane zostałyby inspekcji, a następnie przetransportowane do Gazy.

Organizatorzy flotylli odmówili jednak poddania się izraelskiej inspekcji (co stwarza poważne wątpliwości co do ich rzeczywistych intencji). Zamiast tego utrzymali kurs w kierunku blokady i w odległości 120 mil od brzegu napotkali okręty floty izraelskiej. W nocy z niedzieli na poniedziałek podjęła ona próbę przechwycenia konwoju. Na pięciu statkach nie doszło do żadnych incydentów, ale na ostatnim wywiązała się regularna bitwa między aktywistami a lądującymi żołnierzami izraelskimi. Skutkiem starcia jest co najmniej 16 zabitych po stronie tych pierwszych oraz kilkudziesięciu rannych po obu stronach.

Akcja izraelska od razu spotkała się z potępieniem nie tylko państw arabskich i Turcji, ale też większości krajów Unii Europejskiej. Skrytykowały one Izrael za ich zdaniem nieuprawnione i nieuzasadnione użycie siły przeciwko pokojowo nastawionym aktywistom. Już od rana w poniedziałek trwały protesty przed ambasadami Izraela, a w wielu krajach europejskich (m.in. w Hiszpanii i w Szwecji) szefowie tych placówek zostali wezwani do MSZ-ów. Na szczęście do głosu krytykujących nie przyłączyła się jeszcze administracja Obamy. Rzecznik Departamentu Stanu wyraził tylko ubolewanie z powodu rozlewu krwi. Z kolei przedstawiciel USA w ONZ, Alejandro Wolff, określił próbę przełamania blokady jako „nieodpowiedzialną i nieodpowiednią,” ale wezwał Izrael do przeprowadzenia szczegółowego śledztwa.

Tymczasem kolejne fakty podane przez stronę izraelską poważnie modyfikują obraz wydarzeń, do jakich doszło podczas przechwycenia konwoju. Według rzecznika sił izraelskich, żołnierze po wylądowaniu na okręcie zostali zaatakowani przez aktywistów pałkami i nożami. Według Washington Post część telewizji pokazała zdjęcia, na których jeden z interweniujących żołnierzy broni się przed atakami pałką. Izraelczycy utrzymują, że zastosowano środki rozpędzania tłumu, a dopiero gdy one nie pomogły, żołnierze sięgnęli po broń.

Wersję tę potwierdza nagranie wideo wykonane z powietrza przez dziennikarzy towarzyszących siłom izraelskim. Widać na nim m.in. jak jeden z aktywistów atakuje żołnierzy długim metalowym prętem. Przy załodze statku odnaleziono zresztą pokaźny arsenał broni białej.



Materiały te podważają wciąż dominującą w przekazie medialnym wersję o nieuzbrojonych działaczach humanitarnych, którzy pomimo ograniczenia się do biernego oporu, zostali zaatakowani przez żołnierzy izraelskich. Zamiast tego wyłania się obraz agresywnej grupy, która prawdopodobnie stanowiła znaczną mniejszość uczestników całego przedsięwzięcia (wielu z nich z pewnością naprawdę kierowało się szczytnymi ideami), ale jednak sprowokowała użycie siły. Oczywiście na próżno doszukiwać się tych informacji w europejskich mediach, które w potępianiu „izraelskiej agresji” mogą rywalizować z al-Jazeerą.

Przedmioty skonfiskowane aktywistom na pokładzie zajętego przez Izrael okrętu / Fot. Israeli Defense ForcesPrawnicy spierają się o legalność akcji izraelskiej. Jedni podkreślają, że krok taki jest niedopuszczalny wobec cywilnego statku na wodach międzynarodowych. Inni jednak zauważają, że były to uprawnione działania, mające na celu obronę legalnej blokady morskiej. Blokada, która z definicji dotyczy przede wszystkim statków cywilnych, nawet jeżeli nie przewożą one kontrabandy wojennej, jest podstawowym instrumentem prowadzenia konfliktu morskiego, uświęconym wiekami tradycji prawa międzynarodowego. Jej egzekwowanie na wodach międzynarodowych też nie jest niczym nowym - precedensem może być tu blokada kontynentalna z czasów wojen napoleońskich, blokada Niemiec przez flotę brytyjską podczas I wojny światowej czy też blokada Kuby podczas kryzysu kubańskiego w 1962 r. Jest to oczywiście krok wojenny, ale relacje między Izraelem a Hamasem trudno ujmować w innych kategoriach niż konflikt zbrojny.

Bez względu jednak na to, po czyjej stronie stoi słuszność i prawo narodów, Izrael już przegrał całą sprawę w oczach światowej opinii publicznej. Z punktu widzenia public relations władze w Jerozolimie poniosły klęskę, dając się sprowokować i zaskoczyć działaniami załogi konwoju. Jest to kolejne w ostatnich miesiącach spektakularne niepowodzenie dyplomacji izraelskiej. Prawie na pewno załamią się z trudem odbudowywane negocjacje pokojowe. Trudniej też będzie zbudować konsensus w sprawie reakcji na prawdziwe problemy regionu - irańskie zbrojenia nuklearne czy aktywność islamskich ekstremistów powiązanych z al-Qaedą. Prawdopodobnie więc to właśnie wszelkiego rodzaju ekstremiści - poczynając od Hamasu, a kończąc na władzach w Teheranie - będą głównymi beneficjentami całego incydentu.

Przy okazji całego incydentu ujawniły się też narastające w Europie antyizraelskie nastroje. Jakkolwiek większość załogi konwoju stanowili obywatele krajów muzułmańskich, to w jej składzie było też wiele znanych postaci z Europy. Również finansowanie całego przedsięwzięcia pochodziło w pokaźnej części ze źródeł europejskich. Z kolei jednostronna reakcja krajów UE pokazuje, że Unia wcale nie jest bezstronnym mediatorem w konflikcie bliskowschodnim, na jakiego próbuje się kreować, ale zdecydowanie bierze stronę Palestyńczyków.

Źródła:
Rough Seas for Israel After Gaza Flotilla Intercepted, Pajamas Media
Israeli Officials Claim Aid Flotilla Had Ties to Al Qaeda, PM Gives Military Full Support, FOX News
Flotilla Assault Spurs Crisis, Wall Street Journal
Pro-Palestinian Peace Activists, Volokh Conspiracy
Gaza Blockade Violence News You May Have Missed, Volokh Conspiracy
Deadly Israeli Raid Draws Condemnation, New York Times
Flotillas and Falsehoods, National Review
The Terror Finance Flotilla, Weekly Standard
Israel Was Right to Board the Gaza Flotilla, The Daily Beast

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Dla mnie bardziej niepokojące są doniesienia o wzmożonej propagandzie przed irańskim zbrojeniem nuklearnym. Jak wiadomo Pakistan posiada taką broń...tak samo Izrael. Więc ja się pytam...dlaczego USA są tak bardzo zaniepokojone skoro rakiety irańskie nie mogą dosięgnąć USA. Zaatakowanie Iranu jest bardzo niebezpieczne...zwłaszcza dla Europy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kambuz i mesę też przetrząśnięto.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Broń biała Śrubokręty i inne narzędzia ślusarskie ,opróżnili skrzynkę bosmańską i tyle żenujące jest to stwierdzenie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.