Facebook Google+ Twitter

J-23 znów nadaje. Krakowska premiera "Stawki większej niż śmierć"

Superbohater polskich komiksów, serialu telewizyjnego, gry komputerowej i przedstawień Teatru Telewizji powrócił. Tym razem przygody superagenta o kryptonimie J-23 trafiły na ekrany kin.

Kino Kijów Centrum w klimacie Hansa Klossa za sprawą inscenizacji przygotowanej przez Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej Wrzesień 39 / Fot. Sławomir OstrowskiW niezwykłej oprawie, premierowy pokaz swoim widzom przygotowało krakowskie kino Kijów Centrum. Nie było czerwonego dywanu, wielkich gwiazd i całego tego "hollywoodzkiego" zadęcia. Na widzów czekała zupełnie inna niespodzianka. Już przed kinem kręcili się uzbrojeni esesmani i partyzanci, a w kinie - zasieki i żołnierze różnych formacji z okresu II wojny światowej. Klimat II wojny światowej stworzyli ludzie ze Stowarzyszenia rekonstrukcji Historycznej Wrzesień 39, najstarszej tego typu formacji w Polsce. Partyzanci ze Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej Wrzesień 39 / Fot. Sławomir Ostrowski

Po tak niezwykłym powitaniu, klimat filmu wydawał się jeszcze bardziej realny.
W samym filmie można było zobaczyć wszystko: wielką miłość, olbrzymi skarb, wybuchy, strzelaniny, tajemnice, całą rzeszę czarnych charakterów i jednego (chociaż w dwóch osobach) bohatera pozytywnego.

Początek seansu premierowego / Fot. Sławomir OstrowskiCzy film stanie się kasowym hitem i pobije swą popularnością inne kinowe hity tego sezonu? Trudno powiedzieć. Miłośnicy serialowych przygód Hansa Klosa na pewno z przyjemnością raz jeszcze zobaczą Stanisława Mikulskiego w roli słynnego J-23.

Znacznie mniej emocji wywoła "Stawka większa niż śmierć" w oczach pokolenia Supermana, Hulka, Batmana i Rambo. Polski superszpieg w nowej produkcji jest stary, jak wspomnienie wojny i jedynie jego niezłomna postawa zdaje się być tak samo niezachwiana, jak podczas wspomnianej wojny. Na uwagę zasługują poprawnie zagrane role: nowego J-23 - w tej roli wystąpił Tomasz Kot i Piotra Adamczyka jako Hermanna Brunnera. Tomasz Kot i Piotr Adamczyk jako kinowy Hans Kloss i Hermann Brunner / Fot. materiały prasowe udostepnione przez Kino Kijow Centrum
Kot i Adamczyk wcielili się w role swych poprzedników niemal podręcznikowo, lecz nadali im własny rys. Hans przestał być, aż tak czarujący i ostrożny, a Bruner zdecydowanie schował pazury i kły. Dowodzi to niestety jednego, aby stać się gestapowcem nie wystarczy ubrać się w mundur z trupią czaszką na czapce. Tak samo, jak nie wystarczy włożyć mundur oficera Wehrmachtu, by przekonać widza, że jest się agentem wroga działającym pod nosem gestapo. Wielkie brawa należą się natomiast starej gwardii zarówno Kloss, jak i Bruner (Stanisław Mikulski i Emil Karewicz) nadal (po mimo upływu lat) bez względu na to, czy są w mundurach, czy w cywilnych ubraniach zachowują serialową wiarygodność.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Kwiatkowski
  • Kwiatkowski
  • 18.03.2012 13:28

Bo są uniwersalne... i nie do zdarcia, a prawdą jest to, że kno polskie jest głodne nowych twarzy kogoś na miarę Klosa, na miarę Rudolfa Valentino, itp. A scenariusze to są już beznadziejne. Co jeden to na goło i w krzaki, albo zapłakany lub zapity posługujący się językiem papułasów, czyli na k.., h..., itd. Żenada to nasze kino!!!!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wszystko super, ale dlaczego w polskich produkcjach widzimy ciągle te same twarze????

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Polski superszpieg w nowej produkcji jest stary, jak wspomnienie wojny i jedynie jego niezłomna postawa zdaje się być tak samo niezachwiana, jak podczas wspomnianej wojny."

:)))

Komentarz został ukrytyrozwiń
Maria Callas
  • Maria Callas
  • 18.03.2012 10:23

Cała prawda o Hansie:
http://www.radiownet.pl/#/publikacje/film-w-prl-czyli-jak-skutecznie-klamac-do-dzisiaj

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.