Facebook Google+ Twitter

"Ja Cię koham” za to, że jesteś"...

Tak oryginalnie wyznaje miłość kilkulatek...Czy historia małego chłopca, wystawionego na pastwę losu po ucieczce z domu dziecka może być dobrym tematem na film?

Ostatnimi czasy jesteśmy bombardowani kolejnymi komediami romantycznymi, w których tylko nieznacznie zmienia się fabuła oraz obsada. Reżyserzy próbują zadowolić widza kilkoma pieprznymi scenami, a scenarzyści niewielką ilością niewybrednych żartów. Mają nadzieję, że tylko tyle wystarczy, aby pokazać współczesnemu widzowi, jak wygląda miłość..
Na szczęście mamy jeszcze kino niezależne, bez którego zginęlibyśmy w tym natłoku filmów sprowadzonych do powierzchownych romansideł. Chciałabym więc przypomnieć film, który mógłby być odpowiedzią na nowo powstające kinematograficzne harlequiny.

Film Doroty Kędzierzawskiej pt. "Jestem", nagrodzony na prestiżowym festiwalu w Gdyni w 2005 roku, opisuje zmagania małego chłopca z trudną rzeczywistością. Kundla (Piotr Jagielski), do ucieczki z sierocińca zmusza
wielka potrzeba bycia kochanym. Swoje rozpaczliwe poszukiwania miłości chłopiec rozpoczyna od odwiedzin u rozchwianej emocjonalnie matki pijaczki (Edyta Jungowska), kochającej nade wszystko alkohol. Poza promilami, matka szuka nietrwałych uczuć w kolejnych romansach, które stały się substytutem prawdziwej miłości.

Kundel, nie mogąc liczyć na miłość macierzyńską i dom rodzinny, znajduje starą łódkę, którą zamienia na
swoistą oazę spokoju. Z kajuty obserwuje dom i egzystencję zamożnej rodziny, rekompensując w ten sposób własną samotność.
Istnienie chłopca odkrywa jedna z córek bogatego małżeństwa. Po początkowej nieufności i obojętności pojawi się między nimi przywiązanie i młodzieńcze zauroczenie. Dzięki tym uczuciom, "szkoła przetrwania"jaką
Kundlowi zafundowało życie, staje się odrobinę znośniejsza.

Obraz Doroty Kędzierzewskiej aż krzyczy całym sobą. Historia Kundla jest tylko pretekstem do zwrócenia uwagi na istotny problem społeczny: niekochane dziecko, niezauważone przez nikogo woła o miłość. Zresztą ta potrzeba miłości dotyczy każdego z nas. Nieistotne, czy jest to miłość rodzicielska, małżeńska, czy młodzieńcza. Kędzierzawska pokazała w swoim filmie, że w każdym człowieku istnieje taka cząstka, która domaga się miłości. Bez względu na to, jak ktoś udaje przed samym sobą, że jest silny, tak naprawdę pragnie czuć się komuś potrzebny.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Wielki plus za podejście do tematu, głębokie refleksje, celne uwagi i tzw. "warsztat" :) Film zdecydowanie wart przybliżenia. Mnie również zachwycił, zastanowił, urzekł swą wymową i szczerością.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.