Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12509 miejsce

"Ja, Piotr Riviere...". Zaskakujące morderstwo we wrocławskim Capitolu

Nowy spektakl wrocławskiego Capitolu zaskakuje. Białe postacie tańczą mistrzowski, czterogodzinny danse macabre. Po wyjściu z sali, ich taniec nadal trwa w naszych głowach.

 / Fot. plakatDroga na widownię prowadzi ciemnym i krętym korytarzem. Pierwszym zaskoczeniem jest jakaś dziwna biała postać, która bierze cię za rękę i prowadzi na miejsce. To od jej decyzji zależy kim będziesz. Widownia jest podzielona na sektory: możesz być lekarzem, mieszkańcem wioski, świadkiem oskarżenia lub zasiąść na cmentarzu. Przy odrobinie szczęścia spektakl obejrzysz w wychodku.

Wszyscy jesteśmy świadkami procesu, w którym głównym oskarżonym
jest Piotr Rivier. Zabił całą swoją rodzinę: matkę, ojca, brata i siostry. Pozbawił życia za pomocą siekiery swoich sąsiadów i innych mieszkańców wioski. Spektakl oparty jest na prawdziwej historii, która wydarzyła się w normandzkiej wsi na początku XIX wieku, jednak prawdziwy Piotr Riviere zabił tylko 3 osoby, swoją najbliższą rodzinę.

Ciekawym rozwiązaniem jest interaktywna podłoga, na której czasami wyświetlane są teksty lub światło podkreśla emocje. Absolutnie biała scenografia pozwala widzowi nadać sztuce własne kolory. Białe postacie tańczą czterogodzinny, danse macabre. Po wyjściu z sali, ich taniec nadal trwa w naszych głowach.

No bo dlaczego zabił? Na to pytanie nie stara się odpowiedzieć wprost reżyser i scenograf Agata Duda-Gracz. Podstępnie pokazuje nam wszystkie cechy ludzi –zazdrość, miłość, podłość, świętość, religijność, wiarę w cuda, niezrozumienie, wykluczenie, złość, głupotę i przemoc. Zaciera nam granicę czasu i miejsca. Nic się przecież nie zmienia. Piotr Riviere dokonał mordu prawie wiek temu, a we współczesnym świecie nadal powyższe emocje pchają ludzi do wrednych czynów. Zastanawiamy się na ile mordercę kształtuje jego najbliższe otoczenie.

Niesamowita jest Justyna Szafran, która genialnie wciela się w postać Matki Piotra. Chroni swoją rodzinę, a jednocześnie swoim wiecznym gderaniem zabija jej spokój. Poświęca się dla dobra dzieci, w każdym z nich z wielką miłością dostrzega pozytywne cechy. Nawet Prosper, uważany w wiosce za debila i przygłupa ma w jej matczynym sercu dużo ciepła. Jednocześnie nie daje wsparcia swoim dzieciom. Mąż (Cezary Studniak) zdradza ją i bije, a ona uznaje to za normę. Nikt już nie rozumie co dobre, a co złe.

Siedząc w różnych miejscach na widowni patrzymy na spektakl przez pryzmat poszczególnych rodzin zamieszkujących wioskę Aunay. Będąc w sektorze lekarzy poruszyła mnie historia rodziny młynarzy. Bardzo trafnie pokazana scena zazdrości i powrotu do zdradzonej żony. Kobieta zdolna do najgorszych czynów w imię chorej zazdrosnej miłości i mężczyzna, który zdradził, a teraz klęczy i całuje jej buty w ramach przeprosin.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.