Facebook Google+ Twitter

Ja również chętnie zostanę w Polsce

- U nas jest faszyzm, wstydzę się Polski - powiedział Iksiński w Londynie. Cóż wstyd mi za tak wstydzących się. Trochę to żałosne wejść do ogródka sąsiadów, tylko po to, by wylać pomyje na swoją działkę. Żyjemy w Polsce takiej, jaką tworzymy.

Witam. Nazywam się Marcin, mam 22 lata i nie wybieram się do Anglii. Pozwólcie, że i ja przyłączę się do debaty "Dlaczego zostaję w Polsce" , jaką zapoczątkowali Paweł Mazur   i   Agata Marczewska

Dziadek mi mówił, że należy się wystrzegać w życiu 3 rzeczy na "K". Komunistów, korupcji i krytykanctwa. Będzie sporo / trochę o tym trzecim.
Zauważyłem, że od pewnego czasu Polska podzieliła się na dwie osobowości. Jedna to zrzędliwa, stara belferka skrzecząca, że "wszystko jest do niczego", druga to nieśmiały uczeń, który podnosi rękę i zdąży ledwo powiedzieć "ale przecież..." po czym belferka karcąco mówi "A tam cicho być!"

Trzy przypadki namacalne. Różne.
Piotrek wyjechał do Liverpoolu pół roku temu, pakuje warzywa w Tesco. Zarabia 2 piwa na godzinę, ceni sobie swobodę. Mówi, że nie wróci do Polski bo tam syf, ubóstwo i Kaczyńscy. W rzeczywistości nie dostał się na studia.

Słyszałem o Ewie, która rzuciła studia dla zmywaka. Kusząca perspektywa związku okraszanego sześcioma chlebami na godzinę przyciągnęła ją do Londynu na dobre 2 lata.

Ola powiedziała, że wraca. Nie może już się oszukiwać, że tam jest lepiej. Wszystkim im życzę jak najlepiej. Ale brakuje mi ich. Ich i wielu, wielu innych ludzi... Chciałbym aby wrócili. Spróbowali jeszcze raz Polski.

grafika autoraMitologia stosowana


Jeśli w Polsce jest dyktatura, to jakiego typu dyktat tak bardzo pierze w głowach tylu młodym ludziom? Co jest tego powodem i czy tylko pieniądze? Nie chciałbym nikogo urazić, ale uważam, że nakręcanie spirali nienawiści światopoglądowej i politycznej w oparciu o hasło "o, zobaczcie ile Polaków przez was / nas / ich wyjechało", jest szczytem hipokryzji i głupoty. Czyż nie? Bo mówiąc krótko. Czy rządziłby PiS, PO, UPR czy Partia Kobiet, kto miałby wyjechać i tak by wyjechał. Unia Panie!

Na wyspy nie wyjechało ponad 2 mln rodaków, jak to niektórzy głoszą. Oj nie. Liczba ta jest około 3 - 4 razy mniejsza. Dziś to już pewne. Dowodem na to jest na przykład świetnie rozbujana gospodarka. Ktoś ją musiał rozbujać. I nie są to sami wrocławianie, tureccy sprzedawcy kebabów czy Ukraińcy - budowlańcy lecz my. My wszyscy. Może nie wiesz drogi rodaku / rodaczko, ale ty i głównie ty pomagasz naszej gospodarce byc w tak wyśmienitej formie jak teraz. A gdyby rzeczywiście nagle zrobiło się nas mniej o miliony, to nastąpiłoby wielkie "bum". A "bum" nie było, jest boom.


Zostaję w Polsce, bo jest dobra koniunktura. Na wszystko. Jest dobry czas, a ja jestem w dobrym miejscu. Dlaczego mam uciekać? Na dodatek jestem u siebie. Góra przyszła do Mahometa. Polski rynek nasycony jest góra w kilkunastu procentach. W dobie funduszy europejskich, wzrastającemu popytowi na wszystko, wzrastających pensji, większej liczby wykształconych ludzi odrobina kreatywności i przebojowości może poskutkować sukcesem. Musimy zostać. Żeby pokazać im wszystkim, że Polak potrafi.

grafika autoraNadzieja matką miłości?


Zostaję tu bo kocham to miejsce. Mimo że urodziłem się w górach i korzenie moje sięgają skał tatrzańskich, mieszkam na Śląsku i dobrze mi z tym. Nie wyobrażam sobie życia bez trasy kolejowej Zabrze - Sosnowiec, bez widoku na ulicę Stawową w Katowicach, którą zawsze płynie Amazonka ludzkich twarzy, bez widoków kopalnianych szybów, które przypominają mi o ciężkiej pracy mojego ojca, bez tych wszystkich ludzi będących krwiobiegiem rzeczywistości, która mnie otacza.
I rodzice moi żyli w o niebo / piekło trudniejszych czasach niż dziś. Ciężką pracą i zawziętością budowali własne życie i ten kraj. Po to abym z niego uciekał? O nie... Jestem im coś winien. Czasem wewnętrzny głos owszem, zawoła "daj spokój, spójrz ile tu szarości".

Wiem, ale podjąłem decyzję, że żyję aby ją pokolorować.
Studiuję to co kocham, chciałbym swoją pasję i wiedzę przelać na działanie. Tworzyć miejsca, zmieniać miejsca, odkrywać potencjał miejsc i analizować ich życie. Poza tym miejsce, w którym mieszkam za kilka lat ma stać się największym miastem Europy Środkowej. Większym niż Manchester i Liverpool razem wzięte. To kusząca perspektywa.

Czy lepiej się spełnię gdzieś kilka tysięcy kilometrów od domu, żyjąc ze świadomością, że prawdopodobnie nikt nie zajął się w moim mieście projektem ścieżek rowerowych. Nie. Czy lepiej spełni się mój znajomy, żyjąc ze świadomością, że nikt nie rusza dzikiego już placu zabaw, w którym on kiedyś budował garaże z piasku dla swoich samochodów? Czy lepiej spełni się moja znajoma, męcząc się wyrzutami sumienia, że wyjechała akurat wtedy, gdy pojawiła się szansa na budowę schroniska dla psów. I tak jeden, drugi, trzeci. Męczą się. Straszna wizja.

Słowo "patriotyzm" lata jak piłeczka pingpongowa od rakietki do rakietki partyjnej, światopoglądowej, nie wiem jeszcze jakiej... dziennikarskiej? A tak na serio, największą formą patriotyzmu jest to co chcesz zrobić dla swojej Ojczyzny. Kształcić się za jej pieniądze, by pomagać nas leczyć? Dobrze. Wzbijać się po samorządowej drabince, by pomóc mieszkańcom swojej dzielnicy? Brawo. Pisać artykuły jako dziennikarz obywatelski. Słusznie. To wszystko to Patriotyzm. Obywatelski. Czyli najlepszy.

grafika autoraSkończmy z tym "wstydem"


- U nas jest faszyzm, wstydzę się Polski - powiedział Iksiński w Londynie. Cóż wstyd mi za tak wstydzących się. Trochę to żałosne wejść do ogródka sąsiadów, tylko po to by wylać pomyje na swoją działkę. Czy nie jest to niesmaczne? Obgadywać brata, matkę, ojca przed obcymi, zupełnie nic do ciebie nie czującymi osobami. Czy nawet gdybyś był w stanie największej kłótni z rodzicami, wyrzekłbyś się ich przed obcą osobą? Nie sądzę. Rodzina to świętość. Los nas skierował akurat między Bug a Wisłę. Nie potrafię znaleźć w sobie odrobiny szacunku i zrozumienia dla osób, które brużdżą i jeżdżą po Polsce jak nakręcone. I kto to nakręca. Można zrozumieć zakompleksioną na punkcie Polski część społeczeństwa niemieckiego i ich kartofle. Ha, ha ha jakie to śmieszne, jakie zabawne. Pośmiejmy się razem z niemieckiego poczucia humoru. Słynnego na całym świecie. Ale to można przeboleć. Gorzej gdy niejaki Leopold Ungier, publicysta ze środowiska Gazety Wyborczej pisze na łamach zachodniej prasy o "polskiej dyktaturze i autorytarnej władzy". Głowa boli. Gardło ściska.

Karel, znajomy Czech z Ostrawy jakiś czas temu mocno mnie zaskoczył. Zapytał mnie: "O co chodzi wam z tymi Kaczyńskimi? Wbrew pozorom nie zdajesz sobie sprawy jak wielu Czechów chciałoby choć jednego takiego Kaczyńskiego. Aby w końcu mieć wyrazistego, mocnego w gębie lidera a nie mdłą papkę to co ciągle u nas".


Żyjemy w Polsce, takiej jaką tworzymy. My, nie oni.
Ktoś poszedł głosować w wyborach, bo nie ma "gdzieś" patriotycznego obowiązku. I tak się składa, że ktoś wybory wygrywa. Niespodziewanie. Nie w smak. I ja wybrałem ludzi z PiS, właśnie za tą wyrazistość o której mówił Karel. Choć nie płakałbym gdyby wygrała PO. Ale oprócz PiS reszta była najzupełniej w świecie mdła, przezroczysta, powłóczysta. Decyduje większość. A zazwyczaj mniejszość ma potem prawo szczekać, warczeć, wyć i szczebiotać, ale - niestety - taka jest demokracja, choć najgłupsza, lepszej nie wymyślono.

Każdy ma Polskę, na jaką zasługuje. Jeśli się jej wstydzisz, jesteś takiej Polski wart. Niesamowicie wygodne staje się konkludowanie wszelkich dyskursów stwierdzeniem: "To jest syf, trzeba stąd uciekać". Jednak gdyby zacząć zabawę w "A dlaczego? a po co? a kiedy?", i szukając źródeł tego "syfu", można niebezpiecznie dojść z powrotem do tej osoby, która te słowa wypowiedziała. Tak więc uważaj.

Tak, albo siak


Ale to wszystko, to już kwestia jednoznacznego wyboru. Albo chcesz działać tu i teraz albo "obojętnie, mi to zwisa". Wybór prosty.
Argumenty? Trochę w poszukiwaniu "lepszego życia", trochę polizać "wielkiego świata", tutaj nabyć "obycia", a tam poużywać "życia". Uciec z "dyktatury". Sporo cudzysłowów. Radzę nie oszukiwać samych siebie. Dla mnie wyjazd byłby wielkim pójściem na łatwiznę.
Ale jeszcze nie oszalałem, by najmniejsza linia oporu była dla mnie jedyną drogą. Kto miał wyjechać i tak by wyjechał, bez względu na wszystko. Kto wyjechał a nie miał, nie chciał, mam nadzieję, że wróci. Bo potrzeba nas tutaj. I mam nadzieję, że mnie też.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (28):

Sortuj komentarze:

Żałuję, że nie zatrzymałem się na połowie artykułu, tylko przeczytałem cały. Bo choć temat słusznie poruszony, to te fragmenty polityczne (proPiSowskie) wyrzuciłbym do kosza. Nie ze względu na to, na kogo głosowałem, ale ze względu na to, że wg mnie niepasujące do artykułu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcinie, chociaż podzielam Twój pogląd odnośnie pozostania w Polsce, nie mogę się zgodzić tak ze wszystkim. Są ludzie, którzy wyjeżdzają, bo za granicą dostają pracę marzeń. Nie chodzi koniecznie o względy finansowe. Według mnie mają do tego prawo. Ojczyzna to jedno, a marzenia, które nosimy w sobie - drugie. Ja mam to szczęście, że mogę się realizować w Polsce. Potrafię sobie jednak wyobrazić sytuację, w której chciałabym wyjechać. Nie jestem w niej, ale wielu ludzi owszem.

Mój kolega po skończeniu studiów szukał pracy w swoim zawodzie (kończył coś "technicznego") przez kilka lat. Robił to w swojej okolicy, bo na dłuższy pobyt połączony z szukaniem pracy w dużym ośrodku nie było go po prostu stać. W końcu, będąc już przed trzydziestką, zdecydował się na wyjazd. Nie zawsze jest różowo. Są w Polsce regiony, gdzie o wybiciu się naprawdę ciężko jest mówić. Tak, niektórym się udaje. Tylko że to właśnie o nich się słyszy... Czasem warto zaryzykować, ale co gdy mamy na utrzymaniu rodzinę? Ryzykować na jej konto? To wcale nie jest takie proste.

Nie nazywajmy tych, którzy wyjechali, nieudacznikami. Może mam specyficzne środowisko, ale moi przyjaciele, którzy wyjechali, nie pracują na zmywakach. To przeważnie informatycy w sporych firmach.

A nawet jeśli ktoś wyjeżdza, bo tu mu nie wychodzi - ma prawo walczyć o godziwe życie. Natomiast obowiązkiem nas - tych, którzy zostają - jest walka o normalny kraj, do którego będzie sens wracać mając na utrzymaniu rodzinę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja nie oplułem nikogo. Wracaj Eryku. Jest lepiej. Czuję, ze teraz pracę znajdziesz bez problemu... ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przebywam na Zielonej Wyspie od pół roku, a znalazłem się tam dlatego, że przez rok po ukończeniu studiów nie mogłem znaleść pracy, a nie dlatego, że nie lubie Polski. Jestem dumny z tego, że jestem Polakiem i kiedy będzie taka możliwość to wróce do Polski, zresztą dłużej niż 2 lata tu nie wytrzymam.
Dlaczego tak wielu opluwa tych co wyjeżdża, przecież sytuacja życiowa ich do tego zmusiła.

Komentarz został ukrytyrozwiń

1. Maćku. Nie sformułowałem takiej tezy. Głównie pisałem "o sobie" co ja myślę i jak na to patrzę. Dla neiktórych pójście na łątwiznę nie jest złe lecz dobre, idealnie wspisuje się w ich system myślenia, co raczyli wczesniej w wypowiedziach zaznaczyć moi koledzy.
2.Tak, pokazałem takie przykłady, które miały popierać moje wywody. Były trzy. O trzy z dużo. A jest ich pewnie tysiące. Mieszkasz w Szkocji, tam Polacy mają łatwiej z tego co słyszałem, bo są przez Szkotów uwielbiani. Pewnie tobie sie udało, wiec równiez ty wpadłes już w wir nieobiektywnych twierdzeń. Ze wszedzie ejst tam cudownie i rajsko. A nie jest
3. Acha, Wydaje mi się że felietonom minusów się nie stawia. Bo to minus za poglądy. Przynajmniej ja wyznaję taką zasadę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I ode mnie plus. Za postawę i sprowokowanie dyskusji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tekst przeczytałem z zainteresowaniem. Generalnie zgadzam się z autorem. Wyjazd to jest w dużym stopniu pójście na łatwiznę, ale zarazem często przełamianie pewnych barier. I mówimy tu oczywiście o wyjazadach na to przykładowe "zmywanie garów", bo jak ktoś jedzie na studia czy na wyższe stanowiska, to jest to jak najbardziej zrozumiałe. Problem jest strasznie złożony i nie chcę się rozpisywać, bo chętnie by mi wyszedł z tego artykuł :). W każdym razie - choć ludzi tych (nieraz w swej bezradności) często można zrozumieć, a sytuacja społeczna, przemiany kulturowe (w tym również dominacja w świadomości społecznej prymitywnego utylitaryzmu) sprawiają, że ludzie często podejmują decyzję o wyjeździe, na dłuższą metę okazuje się, że tak jak brak w tym planu, tak brak i lepszej jakości. Z całym szacunkiem, ale segregowanie warzyw to nie jest pomysł na życie dla człowieka z jako takim wykształceniem. Rozumiem studentów, którzy jadą popracować 2 miesiące, żeby we wrześniu pojechać na wakacje. Rozumiem ludzi, którzy robią to z poświęcenia, choćby dla rodziny, bo nie potrafią znaleźć tutaj szansy. Ale nie rozumiem przekonanych o własnej bezradności i beznadziejności systemu leni, którzy wolą żyć z dnia na dzień, bez aspiracji, zamiast wziąć się do roboty. Widzę też jednak równocześnie, że coraz więcej młodych osób jest przekonanych o potrzebie brania odpowiedzialności za własne życie i o potrzebie aktywnego działania (cóż, wyjazdy są paradoksalnie jednym z jego przejawów - ale kolejny raz trzeba zaznaczyć, że mogą one być poparte różnymi przesłankami, celami itd.). Ja też w przeciewieństwie do wielu moich znajomych zawsze mówiłem, że mam zamiar zostać w Polsce, bo mam tu coś do zrobienia. Co nie znaczy, że odrzucam np. studiowanie za granicą czy nawet pracę tam. Chodzi o to, aby w ostatecznym rozrachunku trafić do celu, jaki się założyło. Jeżeli tego celu brak, wtedy zagranica to łatanie braku inwencji i rozwiązanie nietrwałe, a może i bezsensowne. Co komu po tym nowym IPodzie... jak się kulturalnie zdegraduje (co jest szerszym problemem dotyczącym studentów, materiałem nie tyle nawet na artykuł, co na pracę naukową).

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.02.2007 20:08

Jolu, oczywiście masz rację.:-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Artukuł wywołał dyskusję bardzo burzliwą. I tak go traktuję. Myślę że dobrze się stało, że tyle różnych opinii tutaj możemy przeczytać. Zgadzam się z autorem ale nie w całości. Myślę,że każdy myśli na temat emigracji inaczej. Uważam tych którzy wyjechali za ludzi niezwykle odważnych, większość z tych którzy zostali też chciałaby wyjechać, ale brak im odwagi, a tchurzostwo chowają pod słowem PATRIOTYZM. Ja osobiście też bym wyjechał. Ale:
1. Za nic w świecie nie pozostawię swojej rodziny.
2. Praca jaką mi oferują na obczyźnie nie satysfakcjonuje mnie.
3. Brakowałoby mi pięknych polskich gór.
Plus za ciekawy artykuł i grafikę.
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jestem humanistką, ale zdaje się, że powinno być: linia najmniejszego oporu...
A plus i tak dałam. :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.