Facebook Google+ Twitter

"Ja, terrorysta" Antonio Salasa. Człowiek jest wrogiem tego, czego nie zna

Próbuj dosięgnąć księżyca kamieniem, nigdy ci się nie uda, ale w końcu będziesz posługiwał się procą lepiej niż ktokolwiek inny - mówi arabskie przysłowie. W tym zdaniu zawarł się wyczyn reportera, który na sześć lat został terrorystą.

Ja, terrorysta - Antonio Salas Wydawnictwo PNW 2012 / Fot. fot.Materiał promocyjny Wydawnictwa PWNAntonio Salas to pseudonim dziennikarza z Hiszpanii, który w swojej pracy zawodowej ciągle potrzebuje adrenaliny. Swego czasu przeniknął on w struktury mafii międzynarodowej, następnie infiltrował środowiska neonazistów, penetrował sferę handlarzy ludźmi, by w końcu zagłębić się pomiędzy międzynarodowych terrorystów.

Dziennikarz ten woli pozostawać w ukryciu i tworzyć pod przybranym nazwiskiem, a swoje doświadczenia opisuje w książkach. W Polsce ukazały się dotychczas: „Dziennik skina”, „Handlowałem kobietami” i „Ja, terrorysta”.

W „Ja, terrorysta” Antonio Salas przyjmuje nazwisko Muhhamada Abd Allaha, pochodzącego z Wenezueli Palestyńczyka, który obecnie zamieszkuje w Hiszpanii. Na skutek wyimaginowanych traumatycznych, osobistych przeżyć, włącza się w ruch terroryzmu międzynarodowego. Wszystkie późniejsze fakty, nazwiska, osoby i wydarzenia są jak najbardziej prawdziwe. W tej historii nieprawdziwy jest tylko sam Muhhamad Abd Allah.

Jeżeli czytelnik spodziewa się po tym dziele (mówiąc kolokwialnie) szczególnych fajerwerków i sensacyjnych opowieści, czyli informacji o tym, jak tworzony jest terroryzm międzynarodowy i np. opisów kwatery głównej Hezbollahu, to grubo się zawiedzie. Ta książka opisuje za sprawą fałszywej tożsamości Muhhamada dwie z wielkich organizacji terrorystycznych. Autor opowiada również dlaczego na świecie dwie wielkie cywilizacje nie chcą się porozumieć.

To, co ciekawe to fakt, że w centrum zainteresowania Antonio Salasa nie jest Al-Kaida ani nawet działająca w Hiszpanii baskijska ETA. Dziennikarz w swojej pracy skupia się na czymś zupełnie innym. Otóż dociera do przebywającego w więzieniu terrorysty o imieniu Ilicz Ramirez Sanchez i infiltruje wenezuelski Hezbollach. Ramirez Sanchez to postać szczególna, gdyż człowiek ten, zanim na scenie pojawił się Osama bin Laden był najbardziej niebezpiecznym terrorystą na świecie. W swojej książce, w tle Salas obwinia o międzynarodowy terroryzm Stany Zjednoczone oraz sympatyzujący z nim Izrael.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Czytałem. Książka jest więcej niż słaba i tendencyjna. Do tego Salas robi czytelnika w tzw bambuko pokazując terrorystow tam, gdzie ich nie ma. Na uwagę natomiast zasługują wnioski Salasa. Jeśli komuś takiemu jak on zaproponowano funkcję mułły, to nal;eży się zastanowić poważnie nad europejską szkołą kształcenia imamów. Wprawdzie coś takiego funkcjonuje we Francji (z powodzeniem), ale wypadałoby, by Europa powzięła wspólną politykę dotyczącą stosunku do islamu, który już u nas jest

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na pewno godna uwagi książka , Ludzie ludziom zgotowali ta gehennę , bez serca , bez litości , oddają w dwójnasób , zemsta , mściwość i nienawiść itd. Kto tym światem rządzi i miesza jak nie diabeł , ma on swoich sług po całym świecie rozsianych , i robi ciągły zamęt i to w kolo Macieja.! Oto ziemski padół , ale jest nadzieja? , ja wierze ze Chrystus jest prawdziwym Bogiem i życiem wiecznym Amen.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.